Tragedia w Suszku. Zginęły dwie harcerki. Oskarżeni przed sądem

Tragedia w Suszku. Zginęły dwie harcerki. Oskarżeni przed sądem

Tragedia w Suszku rozegrała 3 lata temu. Po nawałnicy w Pomorskiem zginęły dwie łódzkie harcerki. Oskarżeni o tę tragedię stanęli przed sądem w Łodzi. Ich proces rozpoczął się we wtorek (23 czerwca). Wśród oskarżonych są: komendant obozu harcerskiego i jego zastępca oraz urzędnik starostwa. Wszystkim grozi do 3 i do 5 lat więzienia.

Tragedia w Suszku

Gwałtowne burze z silnymi porywami wiatru przeszły nad Pomorzem dokładnie w nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 roku. Zniszczony został wówczas zorganizowany w Suszku obóz harcerski, gdzie było 130 harcerzy z łódzkiego okręgu ZHR. Zginęły dwie harcerki w wieku 13 i 14 lat.

A 38 kolejnych uczestników obozu trafiło z różnymi obrażeniami do szpitali. Większość z nich pochodziła z Łodzi.

Skierowany przez Prokuraturę Okręgową w Słupsku akt oskarżenia dotyczy m.in. Mateusza I., który pełnił funkcję komendanta obozu harcerskiego oraz jego zastępcy – Włodzimierza D.

Zostali oskarżeni o umyślne narażenie uczestników obozu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. A także o doprowadzenie do nieumyślnego spowodowania śmierci dwóch harcerek i nieumyślnego spowodowania różnego rodzaju obrażeń ciała u kolejnych kilkudziesięciu harcerzy.

Obóz w Suszku niezabezpieczony

Prokuratura zarzuciła im niewłaściwą organizację obozu harcerskiego, w tym niewłaściwie przeprowadzoną akcją ewakuacyjną podczas nawałnicy. Grozi im do 5 lat więzienia.

Jest mi bardzo przykro i żal, że do tego doszło. Bardzo współczuję rodzinie Olgi i Asi. Każdy chciałby cofnąć czas i żebyśmy dostali jakąkolwiek informacje, że coś takie nadejdzie. Wtedy albo ewakuowalibyśmy się do młodnika albo wyszli do Lotynia. Ale niestety, nie miałem żadnej informacji i nie czuję się w żaden sposób winny. powiedział oskarżony MATEUSZ I. we wtorek  (23 czerwca) w sądzie

Jego opis wydarzeń z tragicznej nocy był wstrząsający. Ukazał, jak ogromna tragedia miała miejsce w Suszku.

Około godziny 22:30 nadeszła burza. Gdy dostałem informację o łamiących się gałęziach, uruchomiliśmy alarm, wtedy jednak byliśmy w epicentrum burzy. Sytuacja była dramatyczna. Dookoła było słychać spanikowanych harcerzy, ktoś głośno się modlił, ktoś inny krzyczał. Drużynowa poinformowała mnie, że nie udało się ewakuować wszystkich. Mój zastępca przekazał mi telefon, żebym zadzwonił po pomoc. Nie wiedziałem jeszcze ilu jest rannych, szacowałem. Wsiadłem do samochodu i włączyłem długie światła, by był punkt orientacyjny. I poszliśmy do lasu po tych, którzy zostali. Nadal padał deszcz, ale był już taki normalny. To wszystko trwało bardzo długo. Ciężko było poruszać się po lesie. Około godziny zbieraliśmy harcerzy w bezpieczne miejsce. Na ścieżce znaleźliśmy Olgę. Mój zastępca zaczął reanimację, ale nie udało się jej uratować. Wszyscy pomagali szukać Asi. Po kilkunastu, może kilkudziesięciu minutach, znaleźli ją. Nie żyła. Około godziny 1 w nocy wiedzieliśmy już, że mamy dwie ofiary śmiertelne. zeznał we wtorek w sądzie  MATEUSZ I., komendant obozu w Suszku

Trzeci z oskarżonych – Andrzej N. – zdaniem śledczych nie dopełnił obowiązków służbowych. Jako urzędnik starostwa powiatowego nie przekazał w okresie bezpośrednio poprzedzającym załamanie pogodowe alertu pogodowego. Mimo że alert został mu wcześniej przekazany z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku. Mężczyźnie grozi do 3 lat więzienia.

Wobec oskarżonych nie jest stosowany żaden ze środków zapobiegawczych.

Synoptycy IMGW z zarzutami

Tragedia w Suszku pociągnęła za sobą lawinę oskarżeń. Zarzuty nieumyślnego niedopełnienia obowiązków usłyszeli także synoptycy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Krakowie i Warszawie.

Witold W. oraz Maria M. usłyszeli zarzut nieumyślnego niedopełnienia obowiązków służbowych.

Zarzut dotyczy ostrzeżenia meteorologicznego. Synoptycy zamiast podwyższyć ostrzeżenie o zagrożeniu burzami do 3. stopnia, pozostawili niższy poziom. Tym samym mieli narazić harcerzy.

IMGW odpiera zarzuty. Biuro podaje, że „kierownictwo przeprowadziło wewnętrzną kontrolę i analizę działań i jest przekonane, że synoptycy pracowali zgodnie z obowiązującymi procedurami, z zachowaniem przyjętych standardów.”

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.