Pożar taśmociągu elektrowni Bełchatów. Przypadek czy podpalenie?

Pożar taśmociągu kopalni wybuchł w sobotę 22 maja po godzinie 11. Dym z palącego się węgla widać było z odległości nawet kilkudziesięciu metrów. Już w pierwszych minutach akcji gaśniczej, strażacy zastanawiali się w jaki sposób doszło do pożaru na wysokości kilku metrów. Zaczęto rozważać zwarcie w instalacji elektrycznej, a nawet podpalenie.

Pożar taśmociągu elektrowni

Na miejsce zostały zadysponowane jednostki ochotnicze i zawodowe straży pożarnej z terenu całego powiatu a także specjalistyczne grupy ratownicze z Łodzi.

Zapalił się węgiel transportowany do bloku 14 w Elektrowni Bełchatów. Z ogniem walczą też zastępy zakładowej straży pożarnej

Iwona Paziak, kierownik biura komunikacji PGE GiEK

Mimo poważnej sytuacji nie było ryzyka utraty odpowiedniego poziomu produkcji energii, a elektrownia Bełchatów pracowała przez cały czas zgodnie z wymogami krajowego zapotrzebowania na energię.

Kilkugodzinna akcja gaśnicza

Pożar węgla udało się ugasić strażakom dopiero po kilku godzinach. Z żywiołem walczyło kilkudziesięciu strażaków. Najważniejsze jest jednak to, że w czasie pożaru i akcji gaśniczej nikt nie został poszkodowany.

Taśmociąg został ugaszony dość szybko, ogień dostał się do budynku, tzw. zasobnika, gdzie narzucany jest węgiel. Paliła się w nim elewacja i dach

Jędrzej Pawlak, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi

Nie udało się uratować kilkuset metrów taśmociągu. Łącznie spłonęło 200 metrów taśmociągu i część dachu. Dodatkowo zniszczeniu uległa też część zasobnika, czyli miejsca w elektrowni, do którego trafia transportowany taśmociągami węgiel.

Konsekwencje pożaru

Mimo poważnego pożaru nie było potrzeby zatrzymywania wszystkich urządzeń w elektrowni. Zaszła jedynie potrzeba wyłączenia na kilka tygodni bloku produkcyjnego numer 14, tak by dokonać koniecznych napraw w zasobniku i infrastrukturze transportu węgla do elektrowni.

Nie ma żadnego zagrożenia niedoboru energii elektrycznej w sieci. Blok o mocy 858 MW oraz pięć innych jednostek – każda o mocy około 390 MW – produkują energię elektryczną. Blok nr 14 o mocy 858 MW, ze względu na przerwanie ciągu podawania węgla do tej jednostki, zostanie wyłączony po wyczerpaniu zapasów węgla, którymi obecnie dysponuje

Iwona Paziak, kierownik biura komunikacji PGE GiEK

Oprócz unieruchomionego po pożarze bloku energię w elektrowni Bełchatów jeszcze 5 innych bloków. Dodatkowo spółka ma kolejne cztery bloki energetyczne, które są rezerwą i w każdej chwili mogą zostać uruchomione.

Jeden z zapasowych bloków został uruchomiony w sobotę po godzinie 22. Elektrownia Bełchatów jest największym dostawcą energii elektrycznej w Polsce. Produkuje ponad 20 proc. krajowej energii. Trafia ona do ponad 11 mln gospodarstw domowych. Odbiorcy energii w związku z pożarem taśmociągu elektrowni nie odczuli i nie odczują problemów z dostawami prądu.

Natychmiast powołano specjalną komisję, która zajęła się wyjaśnianiem przyczyn pożaru. Pewne jest, że węgiel nie mógł zapalić się sam. Postępowanie sprawdzające prowadzą również policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Bełchatowie pod nadzorem prokuratury.

 

 

 

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.