Pijany strażnik miejski spowodował wypadek. Sąd aresztował go na 3 miesiące

Pijany strażnik miejski spowodował wypadek. Sąd aresztował go na 3 miesiące

Sąd aresztował na trzy miesiące 50-letniego mężczyznę, który spowodował wypadek w stanie nietrzeźwości. 59-letni kierowca taksówki, w którą uderzył samochód mężczyzny, trafił na OIOM w stanie zagrożenia życia. Z naszych informacji wynika, że sprawca to Sebastian W. – łódzki strażnik miejski z posterunku na Polesiu. Wszczęto procedurę wydalenia 50-latka ze służby. Grozi mu także do 12 lat pozbawienia wolności.

Pijany strażnik miejski spowodował wypadek

Do wypadku doszło 19 maja nad ranem, na skrzyżowaniu ulic Konstantynowskiej i Krzemienieckiej w Łodzi. Sprawca jadący samochodem marki Hyundai, tuż przed skrzyżowaniem wyprzedzał jadący od Bandurskiego samochód. Z dużą prędkością wjechał na skrzyżowanie. Pijany strażnik miejski spowodował wypadek, ponieważ nie ustąpił pierwszeństwa jadącej w stronę al. Unii taksówce marki Mercedes.

Doszło do zderzenia. Taksówka uderzyła w sygnalizator, zaś hyundai w ogrodzenie nieruchomości. Pomoc wezwali świadkowie wypadku. Obaj kierowcy zostali przewiezieni do szpitala.

Nieprzytomny kierowca taksówki z poważnym urazem głowy i w stanie zagrożenia życia trafił na OIOM. U kierującego hyundaiem stwierdzono natomiast ogólne potłuczenie i uraz kończyny.

Decyzją prokuratora, który wraz z policją i biegłym przeprowadził oględziny miejsca zdarzenia, został on zatrzymany. Pozostał w szpitalu dozorowany przez policjantów. Podczas przesłuchana przyznał się do zarzutów i odmówił złożenia wyjaśnień. Podczas posiedzenia, które odbyło się w szpitalu, sąd aresztował podejrzanego na okres 3 miesięcy. KRZYSZTOF KOPANIA, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi

W chwili wypadku stężenie alkoholu w organizmie łódzkiego strażnika miejskiego wynosiło 1,5 promila. W jego krwi stwierdzono także obecność THC. Trwają badania, które ustalą stężenie substancji. Ustaliliśmy także, że strażnik miejski wracał z pracy, a wcześniej zabezpieczał Noc Muzeów.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *