Usypiał, gwałcił i nagrywał. Ratownik medyczny z Łodzi oskarżony

Usypiał, gwałcił i nagrywał. Ratownik medyczny z Łodzi oskarżony

Radosław M. ratownik medyczny z Łodzi oskarżony o 15 przestępstw, w których poszkodowanych zostało 11 osób. W większości to młode ratowniczki medyczne i wolontariuszki, które miał szkolić. Według prokuratury oskarżony ratownik  podawał leki narkotyczne swoim pracownicom, wykorzystywać je seksualnie i nagrywać. Akt oskarżenia trafił właśnie do sądu.

„Nie chcemy pracować z pedofilem”

Radosław M. kilkanaście lat temu pracował w łódzkim pogotowiu i jednocześnie był instruktorem ratownictwa w harcerstwie. To wtedy zrobiło się o nim głośno, ponieważ dziewczynki oskarżyły mężczyznę o molestowanie. Gdy sprawa wyszła na jaw, pracownicy łódzkiego pogotowia wywiesili plakaty w stacji, że „nie chcą pracować z pedofilem”.

Z pogotowiem się rozstał i założył firmę zajmującą się transportem medycznym. Wtedy miała wyjść na jaw kolejna afera. Okazało się, że ratownicy i ratowniczki z jego firmy dyżurują w nocy w… jego domu. Chciał zaoszczędzić, więc jeden pokój był miejscem wyczekiwania na wyjazd do kolejnego zgłoszenia. Tam jedna z ratowniczek miała obudzić się z założonym wenflonem.

Pornografia dziecięca i nocne szkolenia

Śledztwo to efekt zawiadomienia złożonego przez jedną ze szkół w Pabianicach. Po szkoleniu z pierwszej pomocy uczennice skarżyły się pedagogom na dziwne zachowanie Radosława M.

Co ciekawe w trakcie szkolenia Radosław M. miał przy sobie nabój pistoletowy. Gdy dyrekcja szkoły zgłaszała policji swoje zastrzeżenia co do instruktora, przekazała również informację o naboju. Tym samym policjanci mieli nie tylko podstawę do przeszukania jego mieszkania, ale i obowiązek sprawdzenia, czy mężczyzna nie ma broni i amunicji.

Podejrzenia, że mogło dojść do wykorzystywania seksualnego małoletnich, potwierdziły się niemal natychmiast. Policjanci zabezpieczyli dyski twarde z komputerów oskarżonego oraz jego telefon. W firmie, którą prowadził, została bardzo dokładnie sprawdzona dokumentacja medyczna. W toku śledztwa na jaw wyszły kolejne bulwersujące fakty.

Wśród zrzutów znalazło się także posiadanie bez zezwolenia amunicji i pornografii dziecięcej. Na komputerach i w telefonie oskarżonego mężczyzny znaleziono szereg materiałów pornograficznych. Okazało się, że usypiał wolontariuszki i ratowniczki medyczne, wykorzystywał je seksualnie. Zdarzało się, że gwałty filmował. mówi KRZYSZTOF KOPANIA, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi

Dotarliśmy do kobiet, które przyznają, że są ofiarami Radosława M. Szczegółowo opisują te spotkania.

Miałyśmy uczyć się m.in. zakładania wkłucia na przedramieniu. Radosław M. miał przemywać igłę solą fizjologiczną. Później okazywało się, że zamiast przemywać, wstrzykiwał nam midanium, czyli lek usypiający. mówi jedna z ratowniczek medycznych

Niektóre z kobiet, z którymi rozmawialiśmy, mężczyznę spotkały lata temu, gdy służyły w harcerstwie. Według prokuratury oskarżony ratownik tak organizował kursy, że większość z nich odbywała się późnym wieczorem lub nocą. Dziewczynki miały być tzw. pozorantkami. Do molestowania seksualnego dochodziło podczas symulowania ran na ciałach dzieci. Instruktor z każdą dziewczynką przebywał sam na sam.

W jednym śpiworze z dziewczynką

W 2002 roku jako instruktor harcerstwa wyjechał na obóz do Rudy Śląskiej. Tutaj szkolił harcerki z pierwszej pomocy w Rudzie Śląskiej. Na obozie Radosław M. został przyłapany na tym, że spał w jednym śpiworze z 15-letnią dziewczynką. Choć został wtedy wyrzucony z obozu, nie poniósł większej odpowiedzialności.

Pozostał w Związku Harcerstwa Polskiego, choć do władz jego chorągwi w Łodzi wpłynęła oficjalna skarga od jednego z organizatorów biwaku. Skarżyli się też rodzice nastolatki. Nikt nie chciał karać mężczyzny, który trzy lata wcześniej dostał Srebrną Odznakę Zasłużonego dla Hufca Łódź-Polesie.

Radosław działał dalej w Fundacji Na Ratunek, która organizowała szkolenia z ratownictwa medycznego m.in. dla młodzieży. Tutaj został przyłapany na oglądaniu zdjęć pedofilskich w swoim komputerze. Z fundacji go wyrzucono, ale w harcerstwie pozostał.

Już był skazany za molestowanie nastolatek

W 2004 roku w Poddębicach koło Łodzi ponownie prowadził kurs z  pierwszej pomocy przedlekarskiej. Uczestnikami byli harcerze i harcerki ZHP. Właśnie wtedy aresztowała go policja.

Najpierw symulował rany oczu. Dziewczynki nic nie widziały. Następnie zabierał się za przygotowanie innych obrażeń, np. nogi dziecka. Robił opatrunek w taki sposób, aby bandaż przeprowadzić pod majtkami dziewczynki. Wówczas gładził ją po wewnętrznej części ud, dotykał intymnych miejsc. Z relacji jednej z dziewczynek jednoznacznie wynika, że ten mężczyzna wkładał jej do ust członka.BEATA NOWAKOWSKA-JASIAK, prokurator

Zdaniem prokuratury, Radosław M. w ogóle nie miał prawa przeprowadzać ćwiczeń z dziećmi poniżej 15 roku życia. Za molestowanie dwóch 11-latek i jednej 12-latki został skazany przez sąd w Łasku na trzy lata więzienia, a sprawa na długie miesiące ugrzęzła w apelacji.

Na krótko przed zatrzymaniem i aresztowaniem, Radosław M. ponownie próbował wrócić do Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. Nie przeszedł jednak konkursu, który umożliwiał otrzymanie pracy. Z naszych informacji wynika, że nie zdał testu z reanimacji dzieci…
Oskarżony ratownik nie przyznaje się

Akt oskarżenia przeciwko łódzkiemu ratownikowi jest obszerny i zawiera bulwersujące dowody, świadczące o winie mężczyzny. Oskarżony ratownik nie przyznaje się do zarzucanych czynów.

Na proces czeka w Areszcie Śledczym w Piotrkowie Trybunalskim. Prokuratura sprawdza jeszcze kilka wątków związanych z działalnością Radosława M. i osób, z którymi współpracował. Mężczyźnie grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

W poniedziałek poprosiliśmy jednego z pełnomocników  Radosława M. o komentarz. Na razie jednak obrona nie będzie zabierała głosu.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *