Markowa odzież, leki antykoncepcyjne i wyjazdy ambulansem na pocztę - kontrola NIK w RCKiK

Markowa odzież, leki antykoncepcyjne i wyjazdy ambulansem na pocztę - kontrola NIK w RCKiK

Markowa odzież, skórzane torby i buty znanych firm to “odzież robocza” w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi. Karetki do przewozu krwi służyły też do przewozu niektórych pracowników Centrum. To ustalenia kontrolerów Najwyższej Izby Kontroli w łódzkiej placówce. Zastrzeżenia były do wszystkich kontrolowanych obszarów. Dlatego dyrektor łódzkiego Centrum Krwiodawstwa został odwołany.

Kontrola NIK-u w łódzkim centrum krwiodawstwa

Łódzka delegatura NIK-u przeprowadziła kontrolę w łódzkim RCKiK po skardze, którą dostała. Ciekawostki, których zakup zakwestionowali inspektorzy NIK to m.in. zakupy dla dyrektora:

  • teczka za prawie 1,5 tysiąca złotych,
  • buty prawie 400 zł,
  • garnitur 750 zł.

Najtańsze też nie były ubrania dla księgowej RCKiK:

  • garsonka za prawie 600 zł,
  • teczka za ponad 850 zł,
  • marynarkę i spodnie za ponad 800 zł.
Podobne wydatki, choć niższe, dotyczyły też dwóch kierowników i kilku pracowników. Tylko w latach 2012-2018 Centrum sfinansowało ze środków publicznych zakup odzieży jedenastu pracownikom na kwotę ok. 15 tys. zł. W rozmowie z nami były już dyrektor odpiera część zarzutów.

Odzież robocza i ochronna kupiona zgodnie z regulaminem, który funkcjonuje tam od 1999 roku.KRZYSZTOF WŁODARCZYK, odwołany 14 marca dyrektor RCKiK w Łodzi

Przydziału ww. odzieży, traktowanej jako “odzież robocza” w rozumieniu przepisów kodeksu pracy – w ocenie NIK nie sposób zaakceptować. Dlatego Izba uznała te działania za niegospodarne.
Karetką RCKiK do domu i na pocztę. Przewóz krwi jak taxi

Zastrzeżenia NIK budzi też podwójne wynagradzanie – w ramach umowy o pracę i umowy zlecenia. Dotyczy to etatowego pracownika, który na podstawie umów zlecenia przeprowadzał szkolenia dla pracowników Centrum w czasie godzin pracy. Łącznie w latach 2014 i 2016-2018 pracownik ten otrzymał z tytułu tych umów 10.500 zł brutto.

Kontrola wykazała także, że samochody do przewozu krwi były wykorzystywane do innych celów. Z dokumentów wynika, że takim samochodem była dowożona z domu do pracy i z powrotem zastępca dyrektora Centrum (od ok. 7 lat), a kierownik działu dawców i pobierania korzystał z ambulansu do przejazdów z innego miejsca pracy do RCKiK (od ok. 4 lat).

Wożona była emerytowana pracownica. Był to bonus w zamian za to, że zgodziła się jeszcze pracować. Tak uznanego pracownika, konsultanta transfuzjologii trzeba było zatrzymać w stacji. I nie widzę w tym nic złegoKRZYSZTOF WŁODARCZYK

Wynajęty samochód jeździł też na pocztę i po zakupy, mimo że Centrum dysponowało samochodami służbowymi. Nie jest możliwe dokładne określenie całkowitych kosztów poniesionych przez RCKiK na te cele, jednak Izba, na podstawie umów zawartych z wykonawcą usług transportowych oszacowała, że koszty te tylko w 2017 r. mogły wynieść ponad 25 tys. zł.

Były już dyrektor RCKiK w Łodzi mówi wprost, że na pocztę wożone były tylko listy, a sam urząd znajduje się niespełna kilometr od siedziby stacji.

Ale i to nie koniec szokujących ustaleń. Na koszt Centrum ówczesny dyrektor i jeden z jego pracowników postanowili przeprowadzić przewody doktorskie. Zawarto stosowne umowy z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi. RCKiK zobowiązało się pokryć koszty przewodów po 15 tys. zł za każdą osobę. Przelew miał nastąpić w terminie 14 dni od daty otrzymania rachunku. Rachunki nie wpłynęły, mimo to Centrum przelało na konto Uniwersytetu 30 tys. zł.

Leki antykoncepcyjne, sterydy i psychotropy na koszt RCKiK

Ustalono również, że w latach 2014 – 2017 Centrum kupowało w hurtowni farmaceutycznej leki na prywatne potrzeby niektórych pracowników, bez przedstawiania na nie wymaganych recept. Dotyczyło to m. in. leków antykoncepcyjnych, psychotropowych, przeciwpadaczkowych, antybiotyków, silnych leków przeciwbólowych i sterydowych. Centrum płaciło za faktury, a pracownicy zwracali koszt zamówionych farmaceutyków.

Pracownicy robili to po cichu i jak się księgowa zorientowała, to proceder ukróciliśmyKRZYSZTOF WŁODARCZYK

NIK sprawdziła również, w jaki sposób była pobierana i przetwarzana krew. Powołana biegła w zakresie diagnostyki laboratoryjnej stwierdziła, że wyniki badań laboratoryjnych wykonywanych u kandydatów na dawców krwi w godzinach popołudniowych i w soboty nie były autoryzowane na bieżąco przez diagnostów laboratoryjnych. Autoryzacji dokonywali dopiero następnego dnia lub – w przypadku badań wykonywanych w sobotę – w poniedziałek rano. Centrum nie zapewniło także w pełni właściwych warunków pobierania krwi w punktach powiatowych.

Według NIK te nieprawidłowości świadczą o nieskutecznym nadzorze ówczesnego Dyrektora RCKiK nad procesem pobierania i przetwarzania krwi.

W związku z nieprawidłowościami związanymi z przetwarzaniem przez RCKiK danych osobowych krwiodawców, NIK zwróciła się do Urzędu Ochrony Danych Osobowych o przeprowadzenie kontroli.KRZYSZTOF KWIATKOWSKI, prezes NIK

Prezes Najwyższej Izby Kontroli poinformował też, że NIK przekazał raport do Ministra Zdrowia, a ten podjął decyzję o odwołaniu dyrektora RCKiK w Łodzi.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.