Kamil Durczok wychodzi na wolność. Sąd odrzucił wniosek prokuratury. Dziennikarz przeprasza

Kamil Durczok wychodzi na wolność. Sąd odrzucił wniosek prokuratury. Dziennikarz przeprasza
Autor: Jarosław Krak/Piotrkowski24.pl

Kamil Durczok nie trafi do aresztu na trzy miesiące. Po dzisiejszym (29 lipca) orzeczeniu Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim mężczyzna został zwolniony i będzie odpowiadał z tzw. wolnej stopy. O areszt dla znanego dziennikarza wystąpiła w niedzielę Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim.

Kamil Durczok z zarzutami

W czasie trwającego kilka godzin przesłuchania prokurator w niedzielę (28 lipca) postawił Durczokowi dwa zarzuty. Od piątkowych wydarzeń wszyscy byli przekonani, że znany dziennikarz będzie odpowiadał za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości.

Tymczasem prokuratura rozszerzyła zarzuty. Kamil Durczok podejrzany jest również o stworzenie zagrożenia katastrofy w ruchu lądowym. Za przestępstwo to grozi do ośmiu lat więzienia. Mężczyzna usłyszał jednak ten zarzut w połączeniu z pierwszym (prowadzenie samochodu po pijanemu), co powoduje, że zagrożenie karą zwiększa się o połowę. Tym samym Durczokowi grozi kara do 12 lat więzienia.

Sąd: Brak dowodów

W każdej sytuacji, gdy możliwa kara pozbawienia wolności dla podejrzanego przekracza 10 lat, prokuratura występuje z wnioskiem o aresztowanie. Tak też stało się w tej sytuacji. W niedzielę Prokurator Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim wystąpił do sądu z wnioskiem o trzymiesięczny areszt dla Durczoka.

Obrońcy 51-latka w rozmowie z dziennikarzami podkreślali w niedzielę, że zarzuty są nadmierne i będą próbowali przekonać sąd, że dziennikarz nie powinien usłyszeć zarzutu o zagrożeniu spowodowania katastrofy lądowej. Do takiego zarzutu zresztą Kamil Durczok się nie przyznał. Miał też złożyć szerokie wyjaśnienia, co wskazuje na chęć współpracy.

Sąd w Piotrkowie Trybunalskim przychylił się do wniosku obrońcy dziennikarza i nie aresztował Durczoka na trzy miesiące. Sąd uznał, że na tym etapie postępowania prokuratura nie ma wystarczających dowód na to, by przypisać Kamilowi Durczokowi zagrożenie spowodowania katastrofy lądowej.

Wiem, że to, co się wydarzyło, jest karygodne. Pozostaje mi przeprosić moich widzów, internautów i czytelników. powiedział dziennikarz

Kamil Durczok będzie zatem odpowiadał z tzw. wolnej stopy. Zezwolił też na podawanie swoich pełnych danych i wizerunku. Durczok w rozmowie z dziennikarzami tuż po wyjściu z sali sądowej przyznał się do prowadzenia po pijanemu i przeprosił za swoje zachowanie.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.