Zamordował policjanta pod Sieradzem. Policjanci z Archiwum X zatrzymali go po 25 latach

Zamordował policjanta pod Sieradzem. Policjanci z Archiwum X zatrzymali go po 25 latach

Policjanci z Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi znaleźli zabójcę policjanta, który zamordował w 1994 roku starszego sierżanta Henryka Stolarka — dzielnicowego z Brzeźnia pod Sieradzem. Po 25 latach morderca odpowie za zabójstwo policjanta. Został aresztowany i na proces będzie czekał w areszcie śledczym.

Zabójstwo policjanta

44-letniego dziś Janusza K. zatrzymano w piątek (2 sierpnia)  wczesnym rankiem niedaleko zachodniej granicy Polski. Pojechała tam po niego delegacja kryminalnych z KWP w Łodzi. Był zaskoczony i nie próbował nawet uciekać.

Mężczyzna usłyszał zarzut morderstwa w Prokuraturze Okręgowej w Sieradzu, a sąd przychylił się do wniosku prokuratura i aresztował mężczyznę na trzy miesiące. Januszowi K. grozi nawet dożywotnia kara więzienia.

Brutalna zbrodnia sprzed lat

Noc z 23 na 24 marca 1994 roku. Brzeźnio pod Sieradzem. Starszy sierżant Henryk Stolarek wyjeżdża służbowym polonezem na patrol. Policjant miał wtedy 38 lat, kochającą żonę i dwoje dzieci. Mógł już odejść na emeryturę.

Czwartek, 24 marca 1994 roku. Staw w miejscowości Pyszków. Jeden z mieszkańców wsi zauważył w stawie kawałek dachu radiowozu i zadzwonił na policję. Na miejsce wysłano policję, ratowników i płetwonurków. Na tylnym siedzeniu radiowozu znaleziono zwłoki dzielnicowego Henryka Stolarka.

Policjant miał liczne obrażenia powstałe w wyniku uderzeń tępym narzędziem. Zgromadzony wówczas materiał dowodowy wskazywał, że do zabójstwa funkcjonariusza doszło prawdopodobnie na trasie Zapole – Barczew. nadkom. ADAM KOLASA, Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi

Rozpoczęły się poszukiwania mordercy, a sprawa stała się priorytetem dla funkcjonariuszy praktycznie w całym województwie.

Ślady donikąd i umorzenie śledztwa

Policjanci ustalili, że sprawca przewiózł radiowozem zwłoki sierżanta do Pyszkowa i zatopił radiowóz, by zatrzeć ślady. Sekcja zwłok zamordowanego policjanta wykazała, że uderzenie w głowę zmiażdżyło część czaszki mężczyzny. Później funkcjonariusz został jeszcze kilkukrotnie dźgnięty nożem.

Mimo to bezpośrednią przyczyną zgonu było utonięcie. Sierżant jeszcze żył, gdy sprawca zatapiał radiowóz. Zabójca skradł też służbową broń funkcjonariusza (pistolet P-64) i dwa magazynki z ostrą amunicją.

Funkcjonariusze skrupulatnie gromadzili dowody i starali się odtworzyć ostatnie godziny życia ich kolegi.

Mimo zgromadzenia 21 tomów akt, przyjęcia kilku hipotez, śledczy nie zdołali przedstawić zarzutów żadnemu podejrzanemu. W 1996 roku sprawa została umorzona.nadkom. ADAM KOLASA

Dokumenty zdeponowano w policyjnym archiwum, ale pamięć po poległym na służbie policjancie i niewykrytej sprawie nie dawała policjantom spokoju. Henryk Stolarek, tragicznie zmarły policjant został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Krzyżem Zasługi za Dzielność.

Przełom po 25 latach zmowy milczenia

Policjanci z łódzkiego Archiwum X po blisko ćwierć wieku sięgnęli ponownie po teczki akt z dowodami zgromadzonymi w czasie śledztwa. Gdy doszło do zabójstwa ich kolegi, oni dopiero rozpoczynali swoją przygodę w policji.

Przeanalizowali każdy dokument. Świeże spojrzenie na sprawę w połączeniu z ogromnym policyjnym doświadczeniem przyniosło efekty. Policjanci przesłuchali wiele osób, które 25 lat temu były już przesłuchiwane. Szybko okazało się, że niektórzy mieli znacznie więcej do powiedzenia, niż przekazali policjantom pod koniec XX wieku.

Skrupulatnie gromadzony materiał dowodowy dał w końcu podstawę do wydania prokuratorskiego postanowienia o zatrzymaniu Janusza K. podejrzewanego o tę zbrodnię. Wiedzieli, że zatrzymanie jest kwestią czasu, bo mężczyzna od kilku lat mieszkał na stałe w Niemczech.

Policyjni wywiadowcy ustalili, że w piątek, 2 sierpnia podejrzany o zabójstwo policjanta mężczyzna będzie jechał do Polski. Czekali na niego na jednej ze stacji benzynowych.

Mężczyzna podróżował z dwójką kolegów. Zatrzymali się na parkingu stacji benzynowej. Nie stawiał oporu. Janusz K. był wcześniej wielokrotnie notowany.

Policjanci podejrzewają też, że w sprawę zabójstwa policjanta były wplątane jeszcze inne osoby. Dlatego sprawy nie zamykają i nie wykluczają kolejnych zatrzymań.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.