Bił Igora, żeby go uciszyć. Matka tuszowała przemoc. Mieli usłyszeć wyrok, ale sąd chce zmienić kwalifikację czynu

Bił Igora, żeby go uciszyć. Matka tuszowała przemoc. Mieli usłyszeć wyrok, ale sąd chce zmienić kwalifikację czynu

W łódzkim sądzie przy Dąbrowskiego miał zostać ogłoszony wyrok w głośnym procesie opiekunów 2-letniego dziś Igora. Arkadiusz B. został oskarżony o fizyczne maltretowanie chłopca, a matce Magdalenie J. zarzucono, że nie reagowała, wiedząc o przemocy.

W poniedziałek (27 maja) opiekunowie zostali doprowadzeni do sądu. Sąd jednak postanowił zmienić kwalifikację prawną czynu i odroczył sprawę, ponieważ na sali nie byli obecni obrońcy oskarżonych.

Prokuratura wystąpiła o wyrok 25 lat pozbawienia wolności dla Arkadiusza B. oraz 15 lat pozbawienia wolności dla Magdaleny J. prokurator PAWEŁ GRECKI Prokuratura Rejonowa Łódź-Śródmieście

Usiłowanie zabójstwa Igora. Bił pięścią i uderzał o łóżeczko

Gdy sprawa maltretowania Igora wyszła na jaw, chłopiec był niemowlakiem, miał zaledwie 2 miesiące. Jego 21-letnia wówczas matka zgłosiła się do szpitala im. Konopnickiej w Łodzi na rutynowe badania. Niepokój lekarza wzbudził krwiak w obrębie oczodołu dziecka. Szczegółowe badania stwierdziły także złamania czaszki. Mogło to wskazywać na zespół dziecka maltretowanego. Magdalena J. stwierdziła jednak,  że krwiak powstał prawdopodobnie samoistnie podczas snu.

Opinia łódzkiego szpitala dziecięcego oraz lekarza biegłego przeczyła słowom matki chłopca. 21-latka została zatrzymana w kwietniu 2017 roku. Śledczy jednak ustalili, że za obrażeniami stoi partner Magdaleny J. Mężczyzna przyznał się w trakcie przesłuchań do użycia przemocy. Twierdził, że chciał w ten sposób uciszyć dziecko. Uderzał Igora pięścią i rzucał nim o łóżeczko. Matka chłopca wiedziała o przemocy, ale nie reagowała. W trakcie procesu sądowego miała zeznać, że bała się swojego partnera.

Oboje początkowo zostali oskarżeni o usiłowanie zabójstwa Igora, a taki zarzut zagrożony jest dożywociem. Igor w lutym skończył 2 latka i przebywa w rodzinie zastępczej. To na wniosek rodziców zastępczych, którzy są też oskarżycielami posiłkowymi, proces został utajniony i odbywa się za zamkniętymi drzwiami.

Magdalena J. oraz Arkadiusz B. wrócili do aresztu śledczego, gdzie oczekują na zakończenie procesu. O tym, jak sąd zakwalifikował czyn rodziców Igora, dowiemy się pod koniec czerwca.

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.