W meczu rewanżowym o 3. miejsce w PlusLidze żółto-czarni wygrali na wyjeździe z VERVĄ Warszawa ORLEN Paliwa 3:1 (13:25, 25:21, 25:22, 25:23) i tym samym doprowadzili do trzeciego meczu na swoim terenie, który zadecyduje o tym kto zajmie miejsce na najniższym stopniu podium PlusLigi w sezonie 2020/2021, zagra w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów oraz zdobędzie brązowe medale. MVP meczu w Warszawie został środkowy Karol Kłos, a początek środowej potyczki w Bełchatowie o godz. 17:30.

Żółto-czarni łapią oddech i czekają na najważniejszy mecz sezonu

Pierwszy mecz o brązowy medal PlusLigi w sezonie 2020/2021 rozegrany został w Bełchatowie i zakończył się wygraną gości po bardzo zaciętym starciu 3:2 (15:25, 25:20, 11:25, 25:19, 21:19). MVP meczu został wybrany przyjmujący Igor Grobelny, a więcej o tym starciu pisaliśmy w artykule pt. „Pięciosetowa potyczka dla VERVY. PGE Skra Bełchatów przegrała na własne życzenie„.

Obie ekipy w Warszawie wybiegły w tych samych zestawieniach co kilka dni temu w hali „Energia”. Po stronie gospodarzy nadal nie było żadnych problemów zdrowotnych, a żółto-czarni nie mogli liczyć na kontuzjowany duet przyjmujących: Amerykanina Taylora Sandera i Serba Milana Katicia. Był jednak młodych Mikołaj Sawicki, który pokazał w pierwszym spotkaniu, że nie boi się wyzwań i jest gotowy do gry w każdym momencie.

Początek meczu nie był jednak najlepszy dla 22-latka, który w pierwszej akcji został trafiony zagrywką przez Michała Superlaka, a w kolejnej sytuacji dotknął siatki przy próbie bloku. Chwilę potem Sawicki odpowiedział równie mocną i skuteczną zagrywką. To jednak VERVA Warszawa ORLEN Paliwa prowadziła 8:5 po skutecznej grze w ataku i dobrym wybloku. Dalej gra gospodarzy była nadal dobra zarówno w serwisie jak i bloku, gdzie królował Andrzej Wrona, a później dołączył Superlak. Wynik na tablicy pokazywał 16:11. Po chwili zrobiło się 21:11 po nadal świetnej grze warszawian w bloku i ataku oraz świetnych serwisach hiszpańskiego rozgrywającego Ángela Trinidada de Haro, który trafiał w Irańczyka Milada Ebadipoura. W końcówce błędny serwis Bartosza Filipiaka zakończył pierwszego seta, którego 25:13 wygrała VERVA.

Już na samej zagrywce statystyki wskazywały znaczącą różnicę, gdzie goście pomylili się pięć razy i zaliczyli jednego asa, a podopieczni Andrei Anastasiego przy dwóch błędach trzy razy punktowali serwisem. W obronie żółto-czarni na tle rywali dobry wynik 64% pozytywnego przyjęcia (14% dokładnych obron), a warszawianie mieli 33% pozytywnego przyjęcia (11% dokładnych obron). Różnicę było widać w ataku, gdzie 73% skuteczności uzyskali siatkarze ze stolicy, a 36% ekipa z Bełchatowa. Żółto-czarni nie zdobyli też ani jednego oczka blokiem, przy czterech punktach VERVY.

Druga odsłona od początku zwiastowała dobry poziom i tak właśnie było. Obie ekipy miały swoje gorsze i lepsze chwile, a 8:6 prowadzili gospodarze, którzy powoli mogli zaczynać myśleć o tym co mogą niebawem osiągnąć. To mogło jednak zgubić warszawian, którzy zaczęli częściej popełniać błędy i PGE Skra Bełchatów prowadziła 16:15. Żółto-czarni wiedzieli, że nie mogą wypuścić przejętej inicjatywy z rąk, a gospodarze również nie odpuszczali. W końcu po świetnym ataku i następnie bloku Karola Kłosa zrobiło się 21:19 dla gości. Końcówka należała do przyjezdnych, którzy wygrali do 21 i wyrównali stan spotkania na 1:1.

Obie drużyny dużo ryzykowały na zagrywce, gdzie bełchatowianie popełnili siedem błędów i odnotowali jednego asa serwisowego, a gospodarze nie odnotowali punktowej zagrywki, ale pomylili się w sześciu przypadkach. W defensywie dalej lepsza była drużyna z Bełchatowa, która uzyskała 67% pozytywnego przyjęcia (20% dokładnych obron), a VERVA 61% pozytywnego przyjęcia (17% dokładnych obron). W ataku szalę na swoją stronę przechylili żółto-czarni, uzyskując 57%, przy 50% przeciwników. Obie ekipy w bloku zdobyły po dwa punkty na swoim koncie.

Do tego momentu na zagrywce po jednym asie w PGE Skrze Bełchatów mieli przyjmujący Ebadipour i Sawicki, a w defensywie najlepiej ze wszystkich radził sobie ten drugi. W ofensywie słabo spisywał się Ebadipour, nienajlepiej radził sobie Serb Dusan Petković, które ostatnie tygodnie zaliczał do udanych, ale nadrabiali środkowi Karol Kłos i Mateusz Bieniek. Blokiem punktował Kłos i Ebadipour.

Bardzo ciekawy był początek trzeciego seta, gdzie żółto-czarni dobrze blokowali i atakowali, ale gospodarze nie byli dłużni i mocno serwowali, ale to PGE Skra Bełchatów prowadziła 8:6. Później wydawało się, że goście po świetnych serwisach Sawickiego i dobrym bloku kapitana Grzegorza Łomacza odskoczą, ale w ataku dał o sobie znać Grobelny, w bloku Piotr Nowakowski, a na zagrywce Bartosz Kwolek i gospodarze prowadzili 16:15. W kolejnych akcjach bełchatowianie grali dobrą siatkówkę, a pomogła dobra zagrywka Norberta Hubera i skuteczność w ataku, żeby goście prowadzili 21:18. Trzeciego seta skutecznym atakiem na 25:22 zakończył Ebadipour i żółto-czarni prowadzili 2:1 w całym meczu.

Tym razem przyjezdni odnotowali cztery błędy i dwa asy na zagrywce, a VERVA trzy pomyłki i jedną punktową zagrywkę. W defensywie lepsi byli warszawienie, którzy uzyskali 55% pozytywnego przyjęcia (25% dokładnych obron), a bełchatowianie 40% pozytywnego przyjęcia (20% dokładnych obron). W ataku lepsza była PGE Skra, która odnotowała 50% skuteczności, a ich rywale 43%. Blokiem trzy oczka wywalczyli przyjezdni, a dwa zawodnicy trenera Andrei Anastasiego.

Żółto-czarni dołożyli dobre serwisy za sprawą Sawickiego i Hubera. W obronie dalej najlepiej grał 22-latek, lepiej wyglądał libero Kacper Piechocki, a spadła dyspozycja Ebadipoura w tym elemencie gry. Jeśli chodzi o ofensywę, to dobrze atakował Kłos, Huber i Sawicki, spadała dyspozycja Petkovicia, a nieco lepiej uderzał Irańczyk.

Początek czwartej partii był piorunujący pod kątem świetnych zagrywek Ebadipoura i prowadzenia PGE Skry Bełchatów 4:0. Po chwili zrobiło się 6:6 po dobrej serii bloków warszawian. Po chwili bełchatowianie prowadzili 8:6. Fenomenalnie w kolejnych wymianach spisywał się środkowy gości Huber, który świetnie atakował, ale też i zagrywał, a PGE Skra prowadziła już 16:11. Gospodarze wzięli się za odrabianie strat i po kilku kolejnych akcjach VERVA przegrywała już tylko 18:21. Mecz zakończył jednak atakiem ze środka Karol Kłos i żółto-czarni wygrali 25:23, a w całym meczu 3:1.

W tej odsłonie PGE Skra świetnie serwowała zaliczając tylko dwa błędy, i aż cztery asy. Z kolei warszawianie odnotowali dwa błędy i jednego asa. W obronie żółto-czarni grali świetnie, wyrównując swój najlepszy wynik z drugiego seta, czyli 67% pozytywnego przyjęcia. Po drugiej stronie siatki było to 30% pozytywnego przyjęcia. W ataku 50% skuteczności odnotowała ekipa z Bełchatowa, a o 2% więcej VERVA. Blokiem było 2:1 dla gospodarzy w czwartym secie.

Show w polu zagrywki wykonali po stronie bełchatowskiego zespołu Ebadipour, Huber i Sawicki. Do tego młody przyjmujący dołożył dobrą grę w defensywie, a Irańczyk w tym elemencie na finiszu też się nieco poprawił. W ataku królowali środkowi Kłos i Huber, swoją dyspozycję z poprzedniej partii utrzymywał Petković i Ebadipour, a nieco gorzej atakował Sawicki, który za to dołożył jeden punktowy blok.

MVP meczu wybrany został środkowy Karol Kłos, który rozegrał cały mecz i zdobył 13 oczek. Na 17 zagrywek nie popełnił ani jednego błędu oraz nie zaliczył też asa. W przyjęciu jego skuteczność przy dwóch obronach wyniosła 100%, a w ofensywie na 14 piłek skończył 11, co dało skuteczność 79%. W elemencie gry blokiem doświadczony siatkarz zdobył dwa punkty.

Tym samym żółto-czarni doprowadzili do trzeciego meczu w rywalizacji o brązowy medal PlusLigi w sezonie 2020/2021 i zachowują duże szanse na zdobycie tego krążka. To oznacza, że w środę, 21 kwietnia obie ekipy rozegrają już z pewnością ostatni mecz w tegorocznych rozgrywkach. Początek spotkania w hali „Energia” o godz. 17:30. Transmisję przeprowadzi stacja Polsat Sport.

Ponadto rozstrzygnęła się już walka o tytuł mistrza Polski. Obrońca tytułu Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przegrała pierwszy mecz na swoim terenie z Jastrzębskim Węglem 1:3, a następnie udała się na Górny Śląsk, gdzie w meczu rewanżowym lepsi byli gospodarze, wygrywając 3:1 i zdobywając mistrzowski tytuł. ZAKSIE pozostaje już tylko walka w Weronie w sobotę, 2 maja o triumf w siatkarskiej Lidze Mistrzów, gdzie spotkają się z włoskim Trentino Volley.

II mecz o 3. miejsce – PlusLiga
VERVA Warszawa ORLEN Paliwa – PGE Skra Bełchatów 1:3 (25:13, 21:25, 22:25, 23:25)

VERVA: Trinidad, Kwolek, Wrona, Superlak, Grobelny, Nowakowski, Wojtaszek (libero) oraz Kozłowski, Król

PGE Skra: Łomacz, Sawicki, Kłos, Petković, Ebadipour, Bieniek, Piechocki (libero) oraz Mitić, Milczarek, Huber, Filipiak

MVP: Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów)

Przeczytaj także:

Szymon Broncel wygrał brutalny pojedynek na gali EFM Show

Jakub Domurad przegrał z Kubańczykiem i zakończył udział w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata