Według ustaleń biegłych, które prokuratura przedstawiła w akcie oskarżenia, Sebastian M. jechał ponad 300 km/h autostradą A1 w chwili wypadku z Kią, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Oskarżony podważa te ustalenia i twierdzi, że opinie ekspertów zawierają sprzeczności. Biegli wyliczyli, że prędkość BMW prowadzonego przez oskarżonego BMW była nie niższa niż 315 km/h.
Spór o prędkość. Czy oskarżony jechał ponad 300 km/h?
Podczas czwartkowej rozprawy Sebastian M. przestawił oświadczenie, w którym zakwestionował kluczowy element opinii biegłych: prędkość jego BMW w chwili zderzenia. Eksperci ustalili, że samochód poruszał się z prędkością między 315 a 330 km/h. Oskarżony twierdzi jednak, że analiza zawiera wewnętrzne niespójności.
Według jego interpretacji biegli wskazali, że uszkodzenia pojazdów odpowiadają różnicy prędkości na poziomie 55–62 km/h. Jednocześnie w opinii znalazła się informacja, że oskarżony jechał ponad 300 km/h. To – jak argumentował – oznaczałoby różnicę prędkości rzędu 200 km/h. Oskarżony uznał takie wyniki za niezgodne z logiką i zażądał ponownej weryfikacji danych.
Wniosek obrony o sprawdzenie systemu EDR
Obrońca Sebastiana M., mecenas Katarzyna Hebda, złożyła wniosek o skierowanie zapytania do producenta BMW w sprawie modyfikacji pojazdu. Jej zdaniem zmiany wprowadzone w aucie mogły wpłynąć na działanie systemu EDR, czyli tzw. czarnej skrzynki, która rejestruje wszystkie parametry jazdy.
Chcę zweryfikować, czy odczyt prędkości z BMW może w ogóle być brany pod uwagę i czy po modyfikacji auta wskazuje rzetelnie prędkość, bo może ją zawyżać
mówi Katarzyna Hebda, adwokat oskarżonego.
Podkreśliła również, że prędkość nie została odczytana bezpośrednio z systemu, lecz obliczona na podstawie danych, które – jej zdaniem – mogą być niepewne. Obrona zakwestionowała również kompetencje biegłego, wskazując, że jego certyfikat pochodzi z 2015 roku i nie ma informacji o późniejszych aktualizacjach uprawnień.
Stanowisko prokuratury: próba manipulacji faktami
Prokuratura odrzuciła wszystkie argumenty obrony. Prokurator Konstancja Paprotna‑Tobiczyk oceniła, że wnioski adwokat są „kolejnymi próbami obejścia przepisów procedury karnej”. Podkreśliła, że opinia biegłych jest pełna i nie zawiera sprzeczności.
Oświadczenie oskarżonego to próba manipulacji faktami i tworzenie subiektywnych interpretacji dowodów, które stoją w sprzeczności z materiałem dowodowym
mówi prokurator Konstancja Paprotna‑Tobiczyk.
Dodała również, że prawo do obrony nie oznacza możliwości podważania obiektywizmu organów ścigania wyłącznie dlatego, że ustalenia są niekorzystne dla oskarżonego.
Decyzja sądu: wnioski obrony odrzucone
Sędzia Renata Folkman odrzuciła wniosek o zwrócenie się do producenta BMW. W uzasadnieniu wskazała, że biegli mieli pełną wiedzę o modyfikacjach pojazdu, a w odczycie systemu EDR uczestniczyli przedstawiciele autoryzowanego serwisu BMW Polska.
Odnosząc się do zarzutów dotyczących kwalifikacji biegłego, sędzia podkreśliła, że stoi na stanowisku jego profesjonalizmu i odpowiedzialności. Zapowiedziała jednak, że jeszcze w lutym zdecyduje, czy dopuścić uzupełniającą opinię biegłych z zakresu ruchu drogowego lub ewentualnie zlecić sporządzenie nowej, alternatywnej ekspertyzy.
Przebieg tragicznego wypadku na A1
Do wypadku doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. BMW kierowane przez Sebastiana M zderzyło się z Kią, która po uderzeniu wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. W samochodzie znajdowała się trzyosobowa rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn. Wszyscy zginęli na miejscu.
Według ustaleń biegłych pojazd oskarżonego jechał ponad 300 km w momencie zdarzenia. To właśnie ta prędkość stała się jednym z kluczowych elementów aktu oskarżenia.
Ucieczka do ZEA i sprowadzenie do Polski
Po wypadku Sebastian M, opuścił Polskę i udał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W maju 2025 roku został sprowadzony do kraju i od tamtej pory przebywa w areszcie. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Proces trwa od października 2025 roku i wciąż budzi duże emocje. Kolejne rozprawy mają przynieść odpowiedź na pytanie, czy opinie biegłych zostaną uzupełnione, czy też sąd uzna dotychczasowe ustalenia za wystarczające.

