Wtorkowa rozprawa Sebastiana M w sprawie tragicznego wypadku na autostradzie A1 ponownie skupiła uwagę opinii publicznej. Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim zeznawali strażacy ochotnicy z OSP Srock, którzy jako pierwsi dotarli na miejsce zdarzenia. Ich relacje stały się jednym z kluczowych elementów kolejnego dnia procesu, w którym oskarżony ponownie podważał ustalenia prokuratury i biegłych.
Zeznania strażaków: płonący pojazd i porozrzucane przedmioty
Strażacy z OSP Srock relacjonowali, że po dojechaniu na miejsce wypadku, zobaczyli samochód osobowy całkowicie objęty ogniem. Dwóch druhów natychmiast przystąpiło do gaszenia auta.
Samochód był już cały w płomieniach. Po ugaszeniu ognia odnaleźliśmy trzy ciała. Dwa osób dorosłych i jedno dziecka
zeznał dowódca zastępu.
Świadkowie podkreślali, że na jezdni porozrzucane były liczne przedmioty: ubrania, dokumenty, walizki, zabawki oraz elementy karoserii. Część z nich leżała nawet od 150 do 300 metrów przed płonącym pojazdem. Strażacy zauważyli również mocno wgniecioną barierę energochłonną po prawej stronie drogi.
Bariera była wgnieciona niemal do ziemi, a przedmioty leżały na całej szerokości jezdni
relacjonował jeden ze strażaków.
Według ich oceny prawdopodobną przyczyną pożaru samochodu mogło być mocne uderzenie drugiego pojazdu bezpośrednio w zbiornik paliwa.
Ruch na autostradzie i trudności z dojazdem służb
Z zeznań wynika, że w chwili dojazdu zastępu na miejscu tworzył się korek. Kierowcy poruszali się wolno lewym pasem, obserwując zdarzenie. Korytarz życia nie był utworzony, co utrudniało przejazd strażakom.
Kierowcy jechali bardzo wolno lewym pasem i obserwowali zdarzenie. Korytarz życia nie był utworzony
mówił kierowca wozu strażackiego.
Strażacy nie byli w stanie jednoznacznie wskazać, kiedy autostrada została całkowicie zablokowana ani kiedy policja przejęła zabezpieczenie miejsca zdarzenia. Podkreślali, że koncentrowali się wyłącznie na działaniach ratowniczych.
Rozprawa Sebastiana M. i jego szokujące wypowiedzi
Podczas rozprawy Sebastian M. wygłosił obszerne oświadczenie, w którym ponownie zakwestionował dotychczasowe ustalenia śledczych. Twierdził, że rodzina zginęła w wyniku pożaru, a nie samego zderzenia pojazdów, a materiał dowodowy — jego zdaniem — nie odzwierciedla rzeczywistego przebiegu zdarzeń.
Rodzina zginęła w wyniku pożaru, a nie samego wypadku
mówił Sebastian M.
W swoim wystąpieniu zarzucił też prokuraturze manipulowanie dowodami i pomijanie faktów, które nie pasowały do treści aktu oskarżenia.
Prokurator posługuje się sprzecznymi ze stanem faktycznym hipotezami, pomijając kluczowe dokumenty
podkreślał w czasie rozprawy Sebastian M.
Oskarżony kwestionował również wiarygodność opinii biegłych, w tym odczyt prędkości z systemu EDR, wskazując na rzekome błędy w analizie miejsca zdarzenia.
Prokuratura odpowiada: wybiórcze traktowanie dowodów
Prokurator Konstancja Paprotna-Tobiczyk stanowczo odrzuciła zarzuty oskarżonego, wskazując, że jego wypowiedzi mają na celu stworzenie alternatywnej wersji wydarzeń.
Stanowisko oskarżonego jest manipulowaniem materiałem dowodowym i jego wybiórczym traktowaniem
mówiła prokurator Konstancja Paprotna-Tobiczyk, odpierająć uwagi Sebastiana M.
Zapowiedziała również, że prokuratura szczegółowo odniesie się do zarzutów w formie pisemnej po wykonaniu fotokopii materiałów.
Pełnomocnik rodzin ofiar: pomijanie kluczowych kwestii
Pełnomocnik rodzin ofiar, mecenas Łukasz Kowalski, zwrócił uwagę, że linia obrony pomija fundamentalne elementy sprawy, w tym prędkość pojazdu i naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Nie trzeba mówić głośno, trzeba mówić mądrze. Spotykamy się tutaj dlatego, że zginęli ludzie, a nie po to, by tworzyć alternatywną rzeczywistość
podkreślał mecenas Łukasz Kowalski, pełnomocnik rodzin ofiar.
Wskazał również, że świadkowie zeznawali o obawach związanych ze stylem jazdy oskarżonego, co – jego zdaniem – ma kluczowe znaczenie dla oceny sprawy.
Wnioski obrony i dalszy przebieg procesu
Na rozprawie Sebastiana M. we wtorek 10 lutego obrona oskarżonego złożyła kolejne wnioski dowodowe, dotyczące m.in.:
- doprecyzowania dat innych zdarzeń drogowych z 2023 roku,
- przesłuchania dodatkowego funkcjonariusza policji,
- ustalenia, czy modyfikacja sterownika BMW mogła wpłynąć na odczyt prędkości z systemu EDR.
Pełnomocnik oskarżonego argumentował, że jedynym rzeczywistym odczytem prędkości w aktach jest wartość około 206 km/h, a pozostałe wyliczenia opierają się na założeniach, z którymi obrona się nie zgadza.
Kolejne rozprawy zaplanowano na najbliższe tygodnie. W lutym sąd wyznaczył pięć terminów posiedzeń, podczas których mają być kontynuowane przesłuchania świadków oraz analiza materiału dowodowego. Rozprawa Sebastiana M. była we wtorek tak dużym przeżyciem emocjonalnym dla rodzin ofiar wypadku, że po kolejnych wypowiedziach oskarżonego, jedna z kobiet musiała opuścić sądową salę.


