Interwencja służb doprowadziła do tego, że rodzina zastępcza ze Zgierza straciła pod opieką siedmioro dzieci. Policja oraz prokuratura wyjaśniają, czy w domu mogło dochodzić do przemocy wobec jednego z podopiecznych – ośmioletniego chłopca, u którego funkcjonariusze zauważyli obrażenia.
Interwencja po sygnale z Małopolski
Do działań policji doszło po informacji przekazanej przez Komendę Powiatową Policji w Myślenicach. Rodzina zastępcza spędzała z dziećmi ferie na Śląsku, gdzie – jak wynika z relacji zgłaszającej osoby – dorośli mieli zachowywać się w sposób mogący „narazić dziecko na utratę zdrowia, a nawet życia”. Taką informację przekazał komisarz Adam Dembiński z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Według jego relacji, policjanci ze Zgierza udali się pod wskazany adres w środę 11 lutego. W mieszkaniu zastali 31‑letnią kobietę i 40‑letniego mężczyznę, którzy tworzyli zawodową rodzinę zastępczą dla siedmiorga dzieci w wieku od roku do 10 lat. Obecny był również 39‑letni mężczyzna wraz ze swoją 8‑letnią córką.
Ośmiolatek z obrażeniami trafił do szpitala
W mieszkaniu przebywało 6 podopiecznych. W trakcie czynności do środka wszedł także 8-letni chłopiec – również wychowanek tej rodziny. Funkcjonariusze zauważyli na jego ciele zasinienia i inne obrażenia. Dziecko przewieziono do szpitala, gdzie lekarze ocenili jego stan.
Komisarz Dembiński poinformował, że policjanci zatrzymali 31‑letnią kobietę oraz 39‑letniego mężczyznę. Wszczęto procedurę niebieskiej karty, a o sytuacji natychmiast powiadomiono sąd rodzinny i prokuraturę.
Rodzinie zastępczej odebrano siedmioro dzieci
Po interwencji służb pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Zgierzu przejęli opiekę nad wszystkimi dziećmi przebywającymi w domu. Decyzja o tym, że zawodowa rodzina zastępcza nie będzie już opiekować się siedmiorgiem podopiecznych zapadła ze względu na konieczność zapewnienia im bezpieczeństwa oraz przeprowadzenia dalszych czynności wyjaśniających.
W piątek powinniśmy otrzymać opinię biegłego lekarza dotyczącą stanu ośmiolatka
mówi Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Śledczy oczekują na opinię biegłego lekarza dotyczącą stanu ośmiolatka. Od wyników tej opinii zależą dalsze kroki procesowe wobec zatrzymanych.
Śledczy analizują możliwe znęcanie się nad dzieckiem
Prokuratura prowadzi postępowanie, które ma ustalić, czy w rodzinie dochodziło do przemocy. Zgłoszenie z Myślenic wskazywało na możliwość znęcania się nad dzieckiem, a obrażenia ośmiolatka stały się kluczowym elementem sprawy.
Śledczy analizują zarówno sytuację chłopca, jak i warunki, w jakich przebywały pozostałe dzieci. Zabezpieczono dokumentację medyczną, przesłuchano świadków oraz osoby związane z rodziną. Zbierane są również informacje dotyczące wcześniejszej działalności zawodowej rodziny zastępczej.
Dalsze decyzje zależą od opinii biegłych
Jak podkreśla prokuratura, zatrzymane osoby mogą usłyszeć zarzuty po otrzymaniu pełnej opinii lekarskiej. Wówczas śledczy zdecydują także o ewentualnym wniosku dotyczącym środków zapobiegawczych, takich jak tymczasowy areszt.
Sprawa jest dynamiczna, a służby nie ujawniają szczegółów dotyczących stanu zdrowia dziecka ani wcześniejszych zgłoszeń dotyczących tej rodziny. Priorytetem pozostaje bezpieczeństwo dzieci oraz ustalenie, czy doszło do przestępstwa.
Zawodowe rodziny zastępcze przechodzą regularne kontrole i szkolenia, a ich zadaniem jest zapewnienie dzieciom stabilnego środowiska. W przypadku Zgierza służby będą analizować, czy wcześniej pojawiały się sygnały mogące wskazywać na nieprawidłowości.
Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Zgierzu przejęło opiekę nad dziećmi i zapewniło im tymczasowe miejsca pobytu. Instytucja współpracuje z policją i prokuraturą, aby ustalić pełny obraz sytuacji. Najbliższe dni będą kluczowe dla dalszego biegu postępowania. Po otrzymaniu opinii biegłego lekarza prokuratura podejmie decyzje dotyczące zarzutów oraz ewentualnych środków zapobiegawczych wobec zatrzymanych. Sąd rodzinny będzie natomiast decydował o dalszym losie dzieci.

