Przed Sądem Okręgowym w Łodzi w środę 26 listopada rozpoczął się proces dotyczący głośnej sprawy, która wstrząsnęła opinią publiczną na początku 2025 roku. Ewelina P. jest oskarżona o to, że porzuciła swoje nowonarodzone dziecko w pustostanie na łódzkich Bałutach. Matka dwojga innych dzieci odpowiada za usiłowanie zabójstwa swojej nowonarodzonej córki.
Okoliczności zdarzenia
Według ustaleń prokuratury, 15 kwietnia kobieta urodziła dziecko w pustostanie przy ulicy Zgierskiej w Łodzi. Następnie włożyła je do foliowej torby i pozostawiła w opuszczonym podwórku obok Bałuckiego Rynku. Noworodka znalazł przypadkowy przechodzień, który natychmiast wezwał pomoc. Tylko dzięki szybkiej reakcji strażaka i jego kolegów dziecko w ogóle trafiło do szpitala.
Gdyby nie udzielona na miejscu pomoc, doszłoby do zgonu
zeznała lekarka z Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Lekarze w szpitalu nie mieli wątpliwości, że sytuacjazdrowotna dziecka była dramatyczna. Elektroniczne termometry nie były w stanie zmierzyć temperatury ciała noworodka, dlatego użyto tradycyjnego termometru rtęciowego. Wynik wskazał 28 stopni Celsjusza. Dopiero po kilku godzinach temperatura wróciła do normy. Dziewczynka przeżyła, a sąd zdecydował o umieszczeniu jej w rodzinnej pieczy zastępczej.
Prawomocnym postanowieniem sąd pozbawił matkę władzy rodzicielskiej i umieścił dziecko w rodzinie zastępczej
informuje sędzia Grzegorz Gala, rzecznik Sądu Okręgowego w Łodzi.
Wina, która nie budzi wątpliwości
Ewelina P. przyznała się do winy, ale odmówiła składania wyjaśnień przed sądem. Sędzia Marek Raszewski odczytał jej wcześniejsze zeznania złożone w prokuraturze. Kobieta twierdziła, że do samego końca nie wiedziała o ciąży.
Nie wiem, co wtedy we mnie wstąpiło
mówiła oskarżona podczas przesłuchania w prokuraturze.
W innym momemcie swoich zeznań na etapie postępowania przygotowawczego, kobieta stwierdziła, że wiedziała o ciąży, lecz nie poinformowała o niej partnera. Opisywała, że poród trwał zaledwie kilka minut, a w szoku zapakowała dziecko w reklamówkę.
Powiedziałam do niej: „Przepraszam, że to robię” i odłożyłam torbę w pustostanie
wyjaśniała Ewelina P.
Obrona przyjęłą taktykę procesową, która ma udowodnić, że kobieta nie działała z premedytacją. Podczas rozprawy adwokat Jerzy Ciesielski zapytał swoją klientkę, czy chciała śmierci dziecka. Oskarżona odpowiedziała krótko: „Nie chciałam”.
Do końca życia w więzieniu
Za usiłowanie zabójstwa dziecka Ewelinie P. grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Kobieta ma 36 lat i dwie starsze córki. Nad żadną z nich kobieta nie sprawuje opieki. Jedna z dziewczynek jest w rodzinie zastępczej, a druga w domu dziecka.
Gdy wiosną znaleziono dziecko w pustostanie eksperci podkreślali, że przypadek ten pokazuje, jak ważne jest wsparcie psychologiczne i socjalne dla kobiet w trudnej sytuacji życiowej.
Choć sąd koncentruje się na odpowiedzialności karnej oskarżonej, opinia publiczna zwraca uwagę na szerszy kontekst – brak świadomości, izolację społeczną i problemy rodzinne, które mogą prowadzić do dramatycznych decyzji. To nie będzie miało wpływu na orzeczenie o sprawstwie, bo kobieta się przyznała, a jej odpowiedzialność jest bezsprzeczna. Jednak poruszane wyżej problemy, jak i samo przyznanie się do winy, sąd weźmmie pod uwagę przy orzekaniu o wysokości kary.


