We wtorek 15 kwietnia wieczorem w jednym z pustostanów przy ulicy Zgierskiej w Łodzi ratownicy medyczni i policjanci znaleźli dziecko. Noworodek w reklamówce nie miałby szans na przeżycie, gdyby nie zgłoszenie od przypadkowej osoby na linię alarmową. Lekarze na oddziale neonatologicznym walczą o zdrowie i życie dziecka.
Porzucony noworodek w reklamówce
Po godzinie 20 na linię alarmową wpłynęła informacja o tym, że w jednym z pustostanów przy ulicy Zgierskiej w Łodzi świadek znalazł maleńkie dziecko. Na miejsce wysłani zostali policjanci i ratownicy medyczni. Okazało się, że noworodek w reklamówce ma niespełna dzień. Wszystko wskazuje na to, że rodzice porzucili go bezpośrednio po urodzeniu.
Na miejscu policjanci przeprowadzili czynności procesowe mające na celu ustalenie okoliczności tego zdarzenia
mówi podkomisarz Adam Dembiński z zespołu prasowego KWP w Łodzi.
Noworodek w reklamówce leżał razem z łożyskiem. Ratownicy na miejscu ustabilizowali stan małej dziewczynki i przewieźli ją na oddział neonatologiczny Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Najbliższe dni pokażą, czy dziecko będzie mogło cieszyć się życiem i zdrowiem.
Nie ma rodziców
Policjanci na miejscu zabezpieczyli ślady kryminalistyczne i rozpoczęło się poszukiwanie rodziców dziecka. Bezsprzecznym jest, że gdyby nie reakcja przechodnia, noworodek nie miałby szans na przeżycie. W tej sytuacji można mówić, o przestępstwie narażenia dziecka na utratę zdrowia i życia. Śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa w zamiarze ewentualnym prowadzić będzie Prokuratura Rejonowa Łódź-Bałuty.
Dziecko było zapakowane w reklamówkę w taki sposób, że miało problemy z oddychaniem, było wychłodzone, a temperatura ciała w chwili znalezienia dziewczynki wynosiła zaledwie 27 stopni Celsjusza.
mówi prokurator PaweŁ Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi
Lekarze z Centralnego Szpitala Klinicznego są zgodni, że dziewczynka miała bardzo dużo szczęścia i wewnętrzną wolę przetrwania.
Była w głębokiej hipotermii. Przyjmuje się, że przy temperaturze poniżej 36 stopni ryzyko zgonu dziecka rośnie z każdym stopniem o 28 procent
mówi dr Anita Chudzik, kierownik kliniki neonatologii CSK UM.
W środę 16 kwietnia policjanci ustalili, kto jest matką dziewczynki. Kobieta została przewieziona do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.
Jednocześnie warto przypomnieć, że w Łodzi – jak i w całym kraju funkcjonują tzw. „okna życia”, w których bez konsekwencji prawnych można zostawiać takie dzieci, mając jednocześnie pewność, że ktoś otoczy je opieką.


