Proces Cezarego Grabarczyka nabiera tempa. Zeznawali funkcjonariusze

Proces Cezarego Grabarczyka nabiera tempa. Zeznawali funkcjonariusze

W czwartek (5 września) na rozprawie procesu Cezarego Grabarczyka zeznawali funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi oraz właściciel strzelnicy, na której były marszałek miał być egzaminowany, gdy ubiegał się o pozwolenie na posiadanie broni.

Zarzuty dla Grabarczyka

Cezarego Grabarczyka Prokuratura Regionalna w Katowicach oskarżyła o poświadczenie nieprawdy w dokumentacji przy ubieganiu się o pozwolenie na broń do ochrony osobistej. Przestępstwa miał się dopuścić wspólnie i w porozumieniu z funkcjonariuszami (policjantami i pracownikami cywilnymi) Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

W dużym uproszczeniu były marszałek oskarżony jest o to, że egzaminu praktycznego ze strzelania nie zdał. Jak było naprawdę?

Proces Cezarego Grabarczyka

Z relacji byłego właściciela strzelnicy przy ulicy Piłsudskiego wynikały dwa istotne dla postępowania fakty. Po pierwsze Cezarego Grabarczyka spotkał raz na strzelnicy, choć kojarzył go z telewizji. Po drugie, miało to być w dniu domniemanego egzaminu teoretycznego i praktycznego z umiejętności posługiwania się bronią.

Znałem go tak samo jak Lewandowskiego. Na strzelnicy widziałem go raz i to z komisją.właściciel strzelnicy, świadek

Zeznania obecnej naczelnik Wydziału Postępowań Administracyjnych w Komendzie Wojewódzkiej Policji wskazują natomiast na to, że teoretyczny egzamin z przepisów dotyczących broni Grabarczyk miał zdać bezpośrednio w komendzie wojewódzkiej.

Poprzednik pani naczelnik miał wielokrotnie i różnym osobom godzić się na przyspieszanie procedur i omijanie zasady zdawania egzaminu na strzelnicy, z którą policja miała podpisaną umowę.

Egzamin teoretyczny i strzelecki

Gdy do WPA KWP w Łodzi trafiły protokoły i dokumenty z egzaminów Cezarego Grabarczyka, funkcjonariusze wydali mu zgodę na posiadanie broni palnej do ochrony osobistej. Pod decyzja podpisał się sam komendant wojewódzki.

Kilkanaście tygodni później policjanci w Komendzie Głównej Policji dopatrzyli się nieprawidłowości. Zauważyli, że marszałek zdawał egzamin teoretyczny w komendzie a nie na strzelnicy. To uchybienie spowodowało, że do Łodzi wysłano pismo z wnioskiem o anulowanie uprawnień i ponowne rozpoczęcie procedury.

Cezary Grabarczyk musiał ponownie podejść do egzaminu. Jak przebiegał egzamin jeszcze nie ustalono w czasie procesu, ale pewnym jest, że pozwolenie na broń Grabarczyk ma.

Jednakowe prawo dla wszystkich…

Zeznania policyjnej naczelniczki wskazują też na to, że wielokrotnie do egzaminów na broń dopuszczane były osoby, które wcześniej nie wniosły opłaty skarbowej. Choć był to wymóg bezwzględny wielokrotnie przymykano oczy na brak wpłat przed egzaminem.

Świadek zeznała, że brak takiej opłaty również powinien skutkować unieważnieniem egzaminu z powodu naruszenia procedury. Nikt jednak z tego powodu zezwolenia nie stracił.

Proces Grabarczyka toczy się bez udziału oskarżonego. Jego obrońcy na razie nie komentują wydarzeń z sali sądowej. Kolejny termin rozprawy wyznaczono w październiku.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.