środa, 22 maja 2024

PGE Skra Bełchatów przegrała pierwszy półfinałowy bój z obecnym Mistrzem Polski

Udostępnij

PGE Skra Bełchatów w pierwszym meczu półfinałowym fazy play-off PlusLigi sezonu 2020/2021 przegrała na wyjeździe z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (23:25, 17:25, 20:25). Najlepszym zawodnikiem meczu wybrano Aleksandra Śliwkę z ekipy gospodarzy. Drugi mecz w tej rywalizacji, który może okazać się już decydujący w kontekście gry w finale już w środę, 7 kwietnia o godz. 20:30 w bełchatowskiej hali Energia.

PGE Skra Bełchatów nie zatrzymała kędzierzyńskiej maszyny

Po zakończeniu rundy zasadniczej PGE Skra Bełchatów jako czwarta drużyna PlusLigi rywalizowała o awans do półfinału fazy play-off PlusLigi z Asseco Resovią Rzeszów. Pierwszy mecz w Bełchatowie zakończył się wygraną gospodarzy 3:1 (25:23, 11:25, 25:20, 25:19), a najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został serbski atakujący Dusan Petković.

W drugim meczu na Podkarpaciu mało kto stawiał gości z Bełchatowa w roli faworyta i niemalże wszyscy wskazywali na konieczność rozegrania trzeciego meczu. Tak się jednak nie stało, bo żółto-czarni zwyciężyli 3:0 (25:20, 25:21, 25:22), a ponownie MVP wybrano Petkovicia, który wyrósł na gwiazdę PGE Skry w najważniejszych meczach sezonu.

O tych spotkaniach pisaliśmy w artykułach:

Z kolei Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przeplatała występy na ligowych parkietach z pojedynkami w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Mistrzowie Polski w fazie zasadniczej PlusLigi sezonu 2020/2021 zajęli z okazałą przewagą nad resztą stawki 1. miejsce i w ćwierćfinale walczyli o awans do dalszej fazy z ósmym Ślepskiem Malow Suwałki.

Zanim jednak doszło do tej konfrontacji ZAKSA zagrała pierwszy półfinałowy mecz z rosyjskim Zenitem Kazań w Lidze Mistrzów. Polacy po słabym początku zdołali odwrócić losy meczu i wygrali 3:2. Trzy dni później kędzierzynianie we własnej hali zagrali z ekipą z Suwałk i mimo że goście sprawili ZAKSIE nieco problemów to faworyt nie zawiódł i zwyciężył 3:1 (17:25, 25:16, 25:16, 25:21).

W środku następnego tygodnia Mistrzowie Polski walczyli w rewanżowym starciu z Rosjanami. Pojedynek zakończył się przegraną gospodarzy 2:3 choć w czwartym secie jak i w tie-breaku ZAKSA miała w powietrzu piłki meczowe. W złotym secie podopieczni trenera Nikoli Grbicia udowodnili swoją wyższość i triumfowali 15:13 osiągając ogromny sukces, jakim jest awans do finału, gdzie 1 maja we włoskiej Weronie, zagrają z Trentino Volley.

Emocje jeszcze nie zdążyły opaść, a ZAKSA cztery dni później wybrała się do odległych Suwałk, gdzie postawiła kropkę nad „i” wygrywając ze Ślepskiem 3:1 (20:25, 25:20, 25:21, 25:21) i pieczętując awans do półfinału PlusLigi, gdzie czekała już PGE Skra Bełchatów.

W historii 46 bezpośrednich meczów tych ekip 25 razy wygrywała PGE Skra Bełchatów, a 21 Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. W sezonie 2020/2021 żółto-czarni z kędzierzynianami spotkali się już pięć razy. We wrześniu ubiegłego roku ZAKSA wygrała 3:1 w rywalizacji o Superpuchar Polski. Trzy tygodnie później żółto-czarni przegrali u siebie z ZAKSĄ również w czterech setach. Z początkiem grudnia 2020 roku rewanżowy mecz ligowy ZAKSA wygrała u siebie 3:2.

Kilka dni później w Kędzierzynie-Koźlu w ramach pierwszego turnieju siatkarskiej Ligi Mistrzów PGE Skra Bełchatów przegrała z ZAKSĄ 0:3. Z kolei w styczniowym drugim turnieju w Bełchatowie ekipa PGE Skry przegrała 2:3.

Przed starciem na Opolszczyźnie jako faworyta wskazywano gospodarzy, ale nikt nie chciał lekceważyć PGE Skry Bełchatów, która posiada ogromny potencjał w swoim składzie, a także w ostatnich tygodniach prezentuje zwyżkę formy, która zdaniem ekspertów przyszła w decydującym momencie. Trzeba też przyznać, że do tej pory bełchatowianie rozegrali w sezonie znacznie mniej spotkań niż ZAKSA, która zdobyła Puchar Polski i dotarła do finału Ligi Mistrzów, co mogło przełożyć się na większe zmęczenie po stronie Mistrzów Polski.

Początek meczu należał do gospodarzy, którzy głównie zdobywali punkty po błędach na zagrywce w wykonaniu PGE Skry Bełchatów, a później ZAKSA zaczęła skutecznie atakować i blokować. Było 8:5. W kolejnych wymianach działo się nadal dość dużo po obu stronach siatki, ale przewaga ZAKSY utrzymywała się i było już 16:13, mimo że bełchatowianie w dwóch okazjach mieli szansę na kontratak, których nie wykorzystywali.

Po chwili ZAKSA odskoczyła już na pięć oczek, ale do pracy wzięli się goście i świetny serwis Mateusza Bieńka i Milada Ebadipoura pomógł w powrocie do trzypunktowej straty i tuż przed końcem było 21:18 dla kędzierzynian. Po kilku następnych akcjach zrobiło się już tylko 23:22 dla ZAKSY głównie dzięki świetnym blokom Bieńka. Ostatecznie kędzierzynianie wygrali 25:23 i objęli prowadzenie w meczu 1:0.

Bardzo dużo punktów PGE Skra straciła w polu serwisowym, gdzie zaliczyła osiem błędów i dwa asy. Z kolei gospodarze odnotowali dwie pomyłki i jedną punktową zagrywkę. W przyjęciu gra z obu stron wyglądała po równo, bo goście osiągnęli 52% pozytywnego przyjęcia (21% dokładnych obron), a ZAKSA 53% pozytywnego przyjęcia (13% dokładnych obron). Atakowali nieco lepiej bełchatowianie, którzy uzyskali w tym elemencie gry 55% (37% efektywności), a ich rywale 52% (38% efektywności). Blokiem kędzierzynianie zdobyli trzy oczka, a PGE Skra Bełchatów dwa.

Po stronie PGE Skry po jednym oczku w polu zagrywki zaliczył Bieniek z Petkoviciem. W obronie dobrze grał libero Kacper Piechocki, który uzyskał 70% pozytywnego przyjęcia (40% dokładnych obron). W ataku 100% skuteczności osiągnął Norbert Huber, 67% Petković, 63% Ebadipour, a 60% Bieniek. Nie najlepiej z kolei spisywał się amerykański przyjmujący Taylor Sander. W bloku punktowali po jednym razie Łomacz i Petković.

Druga odsłona zaczęła się od wyrównanej gry. Widać było, że PGE Skra Bełchatów chce powalczyć o zwycięstwo tym bardziej że w końcówce pierwszej odsłony zobaczyli, że ZAKSA też nie gra równo przez cały czas. Po kilku akcjach było 8:5 dla gospodarzy, którzy zaczęli wykorzystywać nerwowe ruchy w ataku przyjezdnych.

Bełchatowianie nie odpuszczali i gonili rywali, ale w pewnym momencie świetna gra atakiem na środku siatki ZAKSY oraz bardzo dobre zagrywki Kamila Semeniuka spowodowały, że zrobiło się już 16:12 dla kędzierzynian. Gospodarze nie zatrzymywali się i prowadzili już 21:16, mimo że PGE Skra szukała swojej szansy nawet w zadaniowej zmianie na zagrywce Mikołaja Sawickiego za Grzegorza Łomacza. W końcówce było bardzo nerwowo w ekipie z Bełchatowa i ZAKSA zwyciężyła 25:17, podwyższając prowadzenie w tym pojedynku na 2:0.

W polu zagrywki bełchatowianie przestali się tak często mylić i zaliczyli dwa błędy przy dwóch asach. Z kolei gospodarze mylili się cztery razy i trzy razy zapunktowali. W defensywie obie strony grały niezbyt dobrze. 40% pozytywnego przyjęcia (20% dokładnych obron) uzyskali przyjezdni, a 25% pozytywnego przyjęcia (12% dokładnych obron) bełchatowianie. W ataku 59% osiągnęła ZAKSA, a 52% PGE Skra. Blokiem jedno oczko wywalczyła ekipa z Kędzierzyna-Koźla, a ani jednego ekipa gości.

Asy serwisowe po stronie gości odnotowali Petković i Bieniek. Spadła skuteczność w przyjęciu Piechockiego. W ofensywie było bardzo podobnie, a poziom utrzymywał jedynie Bieniek. W kolejnej partii praktycznie w ogóle oprócz kilku mocniejszych serwisów nie istniał na parkiecie Sander.

Początek trzeciej odsłony był wyrównany i ZAKSA nieznacznie prowadziła 8:7. Z każdą kolejną wymiana kędzierzyńska drużyna grała coraz swobodniej i zdobywała punkty, czego efektem było prowadzenie już 16:11. Przewaga gospodarzy utrzymywała się i było już 21:17, a nadzieje bełchatowian malały z każdym kolejnym skutecznym atakiem ZAKSY. Po półtoragodzinnej grze bez większej historii Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zwyciężyła 25:20 i w całym pojedynku triumfowała 3:0.

Na zagrywce znacznie lepiej grali aktualni Mistrzowie Polski, którzy przy czterech błędach zaliczyli cztery asy, a goście pomylili się sześć razy, a zapunktowali tylko jeden raz. W obronie 43% pozytywnego przyjęcia (24% dokładnych obron) uzyskała PGE Skra, a 36% pozytywnego przyjęcia (14% dokładnych obron) osiągnęli kędzierzynianie. W ataku nieco skuteczniej grali bełchatowianie, notując 50%, a ZAKSA 44%. Blokiem gospodarze zdobyli cztery oczka, a przyjezdni dwa.

MVP meczu wybrany został przyjmujący ZAKSY Aleksander Śliwka, który zdobył 17 punktów w całym pojedynku. 3 oczka zgarnął w polu zagrywki, gdzie mylił się tylko raz. W defensywie popełnił 2 błędy na 17 obron i uzyskał tylko 24% pozytywnego przyjęcia (18% dokładnych obron). W ofensywie na 19 piłek 12 Śliwka zakończył zdobyczą punktową. Dało mu to 63% skuteczności. Ponadto reprezentant Polski dorzucił dwa punktowe bloki.

Drugi mecz półfinału fazy play-off PlusLigi pomiędzy PGE Skrą Bełchatów a Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zostanie rozegrany w środę, 7 kwietnia o godz. 20:30 w hali Energia. Wygrana gości da im prawo do gry w finale PlusLigi, a żółto-czarnym udział w meczu o 3. miejsce. Z kolei w przypadku wygranej PGE Skry dojdzie do trzeciego meczu w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie zwycięzca wywalczy awans do finału. Ewentualne trzecie starcie planuje się na niedzielę, 11 kwietnia na godz. 14:45.

Drugim finalistą zostanie lepszy w parze Jastrzębski Węgiel – VERVA Warszawa ORLEN Paliwa. Z kolei o 5. miejsce rywalizuje Trefl Gdańsk, który przegrał w ćwierćfinale z warszawianami oraz Asseco Resovia Rzeszów, która uległa w ¼ fazy play-off PGE Skrze Bełchatów.

I mecz 1/2 play-off – PlusLiga

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – PGE Skra Bełchatów 3:0 (25:23, 25:17, 25:20)

ZAKSA: Toniutti, Śliwka, Kochanowski, Kaczmarek, Semeniuk, Smith, Zatorski (libero) oraz Kluth

PGE Skra: Łomacz, Ebadipour, Bieniek, Petković, Sander, Huber, Piechocki (libero) oraz Sawicki, Kłos, Filipiak

MVP: Aleksander Śliwka (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)

Przeczytaj także:

Valērijs Šabala zawodnikiem GKS Bełchatów. Poważna kontuzja Łukasza Wrońskiego

Daniel Wasilewski z nową „życiówką” w wyciskaniu sztangi leżąc

Komentarze Facebook
REKLAMA

Czytaj więcej

Wiadomości