Pierwsza elektryczna hulajnoga w Łodzi skradziona. Znaleźli ją w mieszkaniu

Pierwsza elektryczna hulajnoga w Łodzi skradziona. Znaleźli ją w mieszkaniu

Starszy mężczyzna chciał zrobić żonie miły prezent. Szukał i szukał aż znalazł. Przyniósł do domu i dał ukochanej. Teraz 63-latek może spędzić w więzieniu nawet 5 lat. Dlaczego? Bo prezentu nie kupił, a sobie go po prostu wziął z ulicy. I nie było to zwykłe znalezisko.

Kradzież miejskiej hulajnogi

Operator łódzkiego systemu miejskich hulajnóg zauważył, że jeden pojazd znajduje się poza wyznaczoną strefą. Hulajnogi codziennie są zbierane przez pracowników firmy na noc, by można je było naładować. Tej jednej naładować nie było jak.

Przedstawiciele firmy sprawdzili w systemie miejsce ostatniego logowania się urządzenia przed rozładowaniem i powiadomili policję.

Tropy prowadziły na łódzkie osiedle Księży Młyn. Policjanci w niedzielę (28 kwietnia) znaleźli elektryczną hulajnogę miejską w mieszkaniu starszego małżeństwa.

Prezent dla ukochanej żony

Starszy mężczyzna tłumaczył policjantom, że hulajnogę znalazł nie ukradł. Wziął ją z ulicy bo miał to być prezent dla jego żony.

Elektryczna hulajnoga miejska warta jest 3,5 tysiąca złotych. W tej sytuacji mężczyźnie grozi zarzut kradzieży, za co może pójść do więzienia nawet na 5 lat.

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.