O krok od tragedii w Kutnie. W nocy z czwartku 27 czerwca na piątek mężczyzna wracał ze spotkania. Na placu Wolności zaatakowała go grupa imigrantów. W pewnym momencie osunął się na ziemię i zobaczył, że mocno krwawi. Udało mu się jeszcze wyjąć telefon i zadzwonić po pomoc.
Grupa imigrantów i ciosy nożem
W piątek 27 czerwca tuż po północy na linię alarmową zadzwonił przerażony, ciężko ranny 45-latek. Poinformował, że pilnie potrzebuje pomocy, bo bardzo mocno krwawi z brzucha. Chwilę wcześniej miało go zaatakować kilku napastników.
Na miejsce operator linii alarmowej wysłał policjantów i ratowników medycznych. Ci przewieźli rannego mężczyznę do szpitala w Kutnie. Z naszych informacji wynika, że jego obrażenia zostały spowodowane ostrym narzędziem. Prawdopodobnie dostał co najmniej trzy ciosy nożem. W szpitalu miał powiedzieć, że zaatakowali go imigranci.
Usiłowanie zabójstwa
Mężczyzna w szpitalu musiał przejść zabieg, bo jedna z ran zadanych nożem była bardzo głęboka i zagrażała jego życiu. Czeka go jeszcze długa rekonwalescencja, a na razie nie wiadomo, czy wróci do pełnej sprawności.
W sprawie dramatycznych wydarzeń na placu Wolności w Kutnie prowadzone jest dochodzenie przez funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Kutnie.
Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Kutnie w chwili obecnej prowadzą czynności zmierzające do ustalenia sprawców art. 158 kk, dot. udziału w bójce lub pobiciu
mówi aspirant Daia Olczyk z kutnowskiej policji.
Biorąc pod uwagę obrażenia napadniętego mężczyzny, śledztwo z pewnością będzie prowadzone w kierunku usiłowania zabójstwa, za które grozi kara nawet dożywotniego więzienia.


