Ponad tysiąc zgłoszeń, około 200 osób dopuszczonych do drugiego etapu i zaledwie 18 miejsc – tegoroczne egzaminy do Szkoły Filmowej w Łodzi są dla młodych kandydatów próbą talentu, odporności na stres i determinacji. Przyjechali z całej Polski, a wielu z nich przygotowywało się do tej chwili przez miesiące, a nawet lata. Teraz przed komisją prezentują wiersze, fragmenty prozy i piosenki, licząc, że właśnie w Łodzi rozpocznie się ich droga do zawodu aktora.
Ponad 50 kandydatów na jedno miejsce
W budynku wydziału aktorskiego słychać powtarzane półgłosem teksty, próby wokalne i rozmowy o repertuarze. Kandydaci czekają na swoją kolej, próbując opanować emocje. Pomagają im starsi koledzy – studenci łódzkiej Filmówki, którzy zachęcają zdających między innymi do wspólnego śpiewania.
Stawka jest wysoka. Na Wydział Aktorski zgłosiło się w tym roku ponad tysiąc osób z całej Polski. Indeksy otrzyma jedynie osiemnaścioro z nich. O jedno miejsce ubiega się więc ponad 50 kandydatów.
Pierwszym sprawdzianem były materiały filmowe przygotowane przez kandydatów. Musieli w nich zaprezentować fragment prozy, wiersz i piosenkę ludową. Dopiero osoby, które przekonały komisję przed kamerą, zostały zaproszone do Łodzi.
Do drugiego etapu zakwalifikowało się około 200 kandydatów. Tym razem nie wystarczyło już wysłać nagrania. Trzeba było stanąć przed komisją egzaminacyjną i na żywo pokazać swoje umiejętności.
„Wcale nie było tak strasznie”
Każdy z kandydatów musiał zaśpiewać piosenkę przy akompaniamencie, wyrecytować wiersz i zaprezentować fragment prozy. Komisja zwracała uwagę nie tylko na poprawność wykonania, ale również na sposób interpretacji, wrażliwość artystyczną, dykcję, warunki głosowe i umiejętność nawiązywania kontaktu z publicznością.
Jedną z osób, które wyszły już z sali egzaminacyjnej, była 18-letnia Kamila Ciępka z Krakowa.
Wcale nie było tak strasznie. Płynnie i przyjemnie wszystko poszło
mówi Kamila Ciępka.
Kandydatka zaprezentowała piosenkę Edyty Geppert „Jaka róża, taki cierń” oraz fragmenty „Walentynek” Iwana Wyrypajewa i „Niedzieli w Sodomie” kanadyjskiego dramatopisarza Jordana Tannahilla.
Jestem pod wrażeniem tego, z jaką łatwością złapałam kontakt z komisją. Mam wrażenie, że do każdego udało mi się dotrzeć. Nie czułam stresu. Jestem pewna tego, co robię i czego chcę, więc teraz po prostu czekam na wynik
opowiada kandydatka.
Kamila zdaje również do akademii teatralnych w Krakowie, Warszawie i Wrocławiu. Do egzaminów przygotowywała się przez półtora roku.
W chwili, gdy zdałam sobie sprawę, że chcę być aktorką i spróbuję dostać się do tych szkół, zapisałam się na zajęcia indywidualne. Solidnie ćwiczyłam, szukałam tekstów, śpiewałam i pracowałam nad ruchem
dodaje.
Marzenie, które zmieniło się w plan
Z Krakowa przyjechała także 18-letnia Oliwia Czarnota. Próbuje dostać się do kilku szkół aktorskich, ale to właśnie przesłuchanie w Łodzi było jednym z najważniejszych punktów jej tegorocznych planów.
Jest delikatna trema, ale jeśli komuś zależy, to musi być trochę stresu
mówi Oliwia Czarnota.
O aktorstwie marzy od dzieciństwa. W liceum uczestniczyła w zajęciach teatralnych. Na egzamin przygotowała piosenkę „Mexicana” Nataszy Zylskiej, fragment „Pawia królowej” Doroty Masłowskiej oraz wiersz Haliny Poświatowskiej „Chcę pisać o Tobie”.
Te marzenia są od dawna planem na przyszłość
podkreśla.
Dla wielu kandydatów egzaminy do Szkoły Filmowej w Łodzi są kolejnym etapem rozpoczętej znacznie wcześniej pracy. Uczestniczyli w szkolnych kołach teatralnych, domach kultury, ogniskach artystycznych i zajęciach indywidualnych. Uczyli się interpretacji tekstu, śpiewu, ruchu scenicznego i występowania przed publicznością.
„Będąc aktorką, mogę wcielać się w każdy zawód”
Zofia Ciszewska przyjechała na egzaminy z Radomska. Jak wspomina, jako dziecko rozważała wiele różnych zawodów. W końcu uznała, że aktorstwo pozwoli jej choć na chwilę spróbować każdego z nich.
Jak byłam mała, chciałam wykonywać wiele zawodów i w końcu stwierdziłam, że będąc aktorką, mogę się wcielać w każdy z nich, grając różne role i postacie. W tym zawodzie można co chwilę być kimś innym i to mi się w nim podoba
mówi Zofia Ciszewska.
Do zainteresowania teatrem zachęcili ją także bracia.
Zachęcili mnie do zajęć teatralnych w Miejskim Domu Kultury w Radomsku. Jeden z nich jest zresztą aktorem, studiował w Krakowie
opowiada.
Zofia, podobnie jak większość spotkanych w Łodzi kandydatów, próbuje dostać się również do innych uczelni.
W Krakowie przeszłam do drugiego etapu. Jak większość z nas próbuję dostać się do kilku szkół
dodaje.
„Nie widzę się w żadnej innej roli”
Michał Chęciński przyjechał z Grodziska Mazowieckiego. W liceum uczęszczał do klasy o profilu muzyczno-teatralnym, gdzie brał udział w zajęciach z gry aktorskiej i interpretacji tekstów. Później dostał się do ogniska teatralnego działającego przy warszawskim Teatrze Ochoty.
Właściwie nie do końca wiem, czemu chcę być aktorem, ale nie widzę się w żadnej innej roli. Często sięgam po różne formy artystyczne, poezję i scenariusze
mówi Michał Chęciński.
Na egzamin przygotował fragment „Kordiana” Juliusza Słowackiego, „Rewizora” Mikołaja Gogola oraz piosenkę „Paryż–Moskwa 17.15” Obywatela G.C.
Nie zakłada jednak, że jedna nieudana próba zakończy jego starania.
Jeśli mi się nie uda, spróbuję za rok. Ewentualnie będę próbował dostać się na inne kierunki. Może będzie to scenopisarstwo
przyznaje.
Komisja szuka talentu, ale również osobowości
Samo dobre opanowanie tekstu nie wystarczy, aby przejść kolejne etapy rekrutacji. Egzaminatorzy szukają osób obdarzonych nie tylko umiejętnościami, ale także wyobraźnią, wrażliwością, autentycznością i gotowością do intensywnej pracy.
Po pierwszym etapie zostało około dwustu osób z ponad tysiąca. W tym roku jest rzeczywiście bardzo wielu chętnych
mówi Piotr Seweryński, dziekan Wydziału Aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi.
Jak podkreśla, podczas bezpośrednich spotkań komisja może sprawdzić znacznie więcej niż na podstawie przesłanego nagrania.
W tych egzaminach nie chodzi tylko o to, żeby wszystko zostało technicznie dobrze wykonane. Szukamy osobowości, indywidualności, wyobraźni i gotowości do pracy. Chcemy zobaczyć, czy kandydat potrafi zainteresować sobą, przekazać coś własnego i czy ma predyspozycje do dalszego kształcenia
wyjaśnia dziekan.
Wśród zdających są osoby, w których komisja już na tym etapie dostrzega duży potencjał.
– Staramy się wybrać tych, którzy mają szansę znaleźć się w trzecim etapie, a może w efekcie dostać się na uczelnię. Są osoby bardzo interesujące, w których widzimy potencjał na ciekawe aktorki i ciekawych aktorów. Zawsze się z tego cieszymy – dodaje Piotr Seweryński.
Egzamminy do Szkoły Filmowej w Łodzi, czyli próby przed kamerą i etiudy
Rekrutacja na aktorstwo składa się z trzech etapów. Pierwszy zaplanowano od 19 do 23 czerwca, drugi od 24 do 30 czerwca, a trzeci od 1 do 5 lipca. Informacje o zakwalifikowaniu do dalszej części egzaminów kandydaci otrzymują za pośrednictwem internetowego systemu rekrutacyjnego.
Na osoby, które przejdą dalej, czekają między innymi próby przed kamerą, warsztaty, krótkie etiudy i rozmowy kwalifikacyjne.
Podczas tych rozmów sprawdzamy wiedzę, między innymi dotyczącą kultury, wymowę, badamy, czy nie ma kłopotów słuchowych i muzycznych, ale też po prostu prowadzimy rozmowy o życiu, żeby kandydatów trochę poznać
tłumaczy Piotr Seweryński.
Ostatnim sprawdzianem będzie egzamin obejmujący elementarne zadania aktorskie.
Zapraszamy kandydatów na warsztaty, podczas których próbują krótkie etiudy. To przygotowania do tego ostatniego akordu, czyli egzaminu z elementarnych zadań aktorskich, który wieńczy proces rekrutacji
mówi dziekan.
Dla osiemnaściorga kandydatów tegoroczne egzaminy do Szkoły Filmowej w Łodzi zakończą się przyjęciem na czteroipółletnie jednolite studia magisterskie. Program wydziału aktorskiego przygotowuje do pracy w teatrze, filmie i telewizji.
Dla pozostałych będzie to doświadczenie, po którym część wybierze inną drogę, a część – jak zapowiadają już dziś kandydaci – ponownie stanie przed komisją za rok.

