Zaledwie 19-letni mężczyzna utonął w zbiorniku powyrobiskowym w Guźni koło Łowicza. Strażacy wydobyli go z wody i przez długi czas prowadzili resuscytację, jednak nie zdołali uratować jego życia. Akcję ratunkową poważnie utrudniały samochody zaparkowane wzdłuż drogi prowadzącej nad dawną żwirownię.
Utonął w Guźni. Nurkowie odnaleźli go pod wodą
Do tragedii doszło w niedzielę, 28 czerwca. Około godziny 17.20 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o młodym mężczyźnie, który zniknął pod wodą w Guźni. Według informacji przekazanych przez świadków miał 19 lat i był mieszkańcem powiatu zgierskiego.
Mężczyzna spędzał dzień nad zbiornikiem wraz z grupą znajomych. W pewnym momencie zniknął im z pola widzenia zaledwie kilka metrów od brzegu. W tym miejscu dno gwałtownie opada, tworząc stromy uskok.
Strażacy rozpoczęli poszukiwania w miejscu wskazanym przez świadków. Ratownicy korzystali z podstawowego sprzętu, łodzi oraz sonaru. Na miejsce skierowano również specjalistyczną grupę ratownictwa wodno-nurkowego z jednostki ratowniczo-gaśniczej nr 10 w Łodzi.
Nurek przeszukał wyznaczony obszar i po kilku minutach zlokalizował poszkodowanego. Mężczyznę wydobyto na brzeg, gdzie natychmiast rozpoczęła się resuscytacja krążeniowo-oddechowa z wykorzystaniem automatycznego defibrylatora AED.
W skrajnym upale strażacy zmieniali się podczas prowadzenia czynności ratunkowych. Do działań dołączył zespół ratownictwa medycznego. Na miejsce wysłano także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego „Ratownik 16” z bazy w Łodzi. Maszyna wylądowała około 400 metrów od miejsca akcji.
Mimo długiej walki medyków i strażaków życia młodego mężczyzny nie udało się uratować. Lekarz stwierdził jego zgon przed godziną 19.40.
Według wstępnych szacunków poszkodowany mógł przebywać pod wodą przez ponad godzinę. Towarzyszące mu osoby miały poinformować, że wcześniej spożywał alkohol. Dokładne okoliczności tragedii, w tym przebieg wydarzeń przed wejściem mężczyzny do wody, wyjaśnia policja.
Zastawiona droga utrudniła akcję ratunkową
Poważnym problemem okazał się dojazd nad zbiornik. Wzdłuż drogi prowadzącej do miejsca wypoczynku stały setki samochodów. Pojazdy parkowano po obu jej stronach na odcinku liczącym blisko kilometr.
Wozy strażackie przewożące łodzie oraz specjalistyczny sprzęt nie mogły dotrzeć bezpośrednio w rejon wskazany przez świadków. Część łodzi w Guźni trzeba było zwodować po przeciwnej stronie zbiornika. Utrudnienia dotyczyły także miejsca przeznaczonego do wodowania sprzętu ratowniczego.
Już wcześniej druhowie z OSP Pilaszków, którzy przyjechali nad zbiornik na ćwiczenia, zastali zablokowany szlaban. W miejscu wodowania łodzi rozstawiono natomiast namioty. Konieczna była interwencja policji. Dojazd i przygotowanie łodzi zajęły wówczas ponad godzinę, choć w normalnych warunkach trwa to kilkanaście minut.
Wzdłuż drogi powiatowej, od skrzyżowania do cmentarza wojennego, ustawiono znaki B-36. Oznaczają one zakaz zatrzymywania się, a więc zabraniają także pozostawiania tam zaparkowanych samochodów.
Zaparkowany samochód może odebrać ratownikom cenne minuty
Nie ma podstaw, aby bez ustaleń służb łączyć śmierć mężczyzny bezpośrednio z problemami komunikacyjnymi. Nie ulega jednak wątpliwości, że zastawiona droga utrudniła prowadzenie akcji i zmusiła ratowników do zmiany sposobu dotarcia do poszkodowanego.
Wozy strażackie, karetki i pojazdy przewożące łodzie są znacznie większe od samochodów osobowych. Potrzebują odpowiednio szerokiej drogi, możliwości zawracania oraz dostępu do bram, szlabanów i punktów wodowania sprzętu.
Pozostawienie auta w miejscu objętym zakazem nie jest więc jedynie problemem porządkowym. W sytuacji zagrożenia życia każdy dodatkowy manewr, konieczność przenoszenia wyposażenia lub szukania innej drogi może opóźnić udzielenie pomocy. Państwowa Straż Pożarna apeluje, aby pozostawiać dla pojazdów ratowniczych pas o szerokości co najmniej czterech metrów i nie zastawiać dróg dojazdowych.
Dawna żwirownia z nierównym dnem
Zbiornik w Guźni powstał w wyrobisku dawnej żwirowni. Nie jest strzeżonym kąpieliskiem, a wchodzenie do wody jest tam formalnie zabronione. Mimo to podczas upalnych weekendów nad akwen przyjeżdżają setki osób. Niebezpieczeństwo stwarza między innymi nierówne dno.
W niewielkiej odległości od brzegu mogą występować gwałtowne uskoki i miejsca o dużej głębokości. Osoba stojąca początkowo w płytkiej wodzie może niespodziewanie stracić grunt pod nogami.
To nie pierwsza śmiertelna tragedia w tym miejscu. W lipcu 2024 roku w zbiorniku utonęła 25-letnia kobieta. Mimo wydobycia jej z wody i podjętej resuscytacji ratownikom nie udało się jej uratować. W sierpniu 2018 roku życie stracił tam również 25-letni mężczyzna.

