Chciał zabić byłego szefa w fabryce Gillette — tak wynika z ustaleń prokuratury dotyczących dramatycznych wydarzeń, do których doszło w Łodzi, które rozegrały się 1 kwietnia. 42‑letni były pracownik zakładu wszedł na teren fabryki, oddał strzały w kierunku swojego dawnego przełożonego, a następnie przez kilka godzin negocjował z policją. Sąd w piątek 3 kwietnia zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Zdarzenie nie spowodowało ofiar, ale wstrząsnęło pracownikami i opinią publiczną.
Atak w fabryce Gillette: przebieg zdarzenia
Do zdarzenia doszło w środę około godziny 7rano. Były pracownik zakładu przedostał się na teren fabryki Gillette w Łodzi, pokonując ogrodzenie. Według ustaleń śledczych mężczyzna wszedł do jednego z pomieszczeń biurowych i oddał strzały z broni, która wstępnie została zakwalifikowana jako czarnoprochowa. Celem ataku był jego były kierownik, z którym — jak twierdził podejrzany — miał złe relacje zawodowe.
W momencie ataku w zakładzie przebywało około 400 pracowników. Zostali oni ewakuowani, a na miejsce skierowano liczne jednostki policji, w tym negocjatorów i kontrterrorystów z Łodzi, Poznania i Warszawy. Po kilku godzinach funkcjonariusze zatrzymali napastnika bez użycia siły
tłumaczy komisarz Edyta Machnik, rzeczniczka prasowa komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi.
Dzień później, 2 kwietnia, mężczyzna, który chciał zabić byłego szefa w fabryce Gillette, usłyszał w Prokuraturze Rejonowej Łódź‑Polesie 3 zarzuty: usiłowania zabójstwa, kierowania gróźb karalnych przy użyciu broni wobec drugiego pracownika oraz posiadania środków odurzających w postaci marihuany. Śledczy podkreślają, że materiał dowodowy wskazuje na zaplanowany charakter działania.
W plecaku mężczyzny znajdował się również rewolwer, z którego oddano cztery strzały
mówi prokurator Marta Stachowiak‑Klimaszewska, szefowa Prokuratury Rejonowej Łódź‑Polesie.
Wyjaśnienia podejrzanego i ocena prokuratury
Podczas przesłuchania 42‑latek nie przyznał się do usiłowania zabójstwa ani kierowania gróźb. Twierdził, że jego celem było popełnienie samobójstwa na oczach byłych przełożonych. Według jego relacji miało to być formą „ukarania” ich za złe relacje zawodowe. Mężczyzna wskazał również, że działał pod wpływem emocji związanych ze śmiercią swojego psa.
Prokuratura uznała te wyjaśnienia za niewiarygodne. Śledczy podkreślają, że zachowanie podejrzanego — w tym pościg za uciekającym pokrzywdzonym po oddaniu strzałów — wskazuje na zamiar pozbawienia życia
mówi prokurator Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Prokurator po przesłuchaniu mężczyzny skierował do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania. W uzasadnieniu wskazano na ryzyko ucieczki, możliwość wymierzenia surowej kary oraz obawę popełnienia przez podejrzanego kolejnego poważnego przestępstwa z użyciem przemocy.
Sąd Rejonowy Łódź‑Śródmieście w całości podzielił argumentację prokuratury. Areszt zastosowano na okres trzech miesięcy. Za usiłowanie zabójstwa mężczyźnie grozi kara od 10 lat pozbawienia wolności do dożywocia. Śledczy są przekonani, że 42-latek chciał zabić byłego szefa w fabryce Gillette.
Chciał zabić byłego szefa w fabryce Gillette
Z ustaleń śledczych wynika, że podejrzany pracował w fabryce Gillette przez 14 lat, do grudnia 2024 roku. Według jego relacji relacje z przełożonymi miały być napięte, co — jak twierdził — miało wpływ na jego decyzję o wejściu na teren zakładu. Prokuratura nie potwierdza jednak, by konflikt mógł stanowić okoliczność łagodzącą.
Śledczy podkreślają, że mężczyzna przyszedł na teren zakładu wyposażony w liczne narzędzia mogące służyć do wyrządzenia krzywdy, co wskazuje na przygotowanie do działania. Zgromadzony materiał dowodowy obejmuje m.in. nagrania z monitoringu, zeznania świadków oraz zabezpieczoną broń i przedmioty znalezione przy podejrzanym.
Ewakuacja pracowników przebiegła sprawnie, a nikt nie odniósł obrażeń. Policja podkreśla, że priorytetem było zatrzymanie mężczyzny, który chciał zabić byłego szefa w fabryce Gillette, bez narażania życia i zdrowia osób znajdujących się na terenie zakładu. W działaniach uczestniczyły liczne jednostki, co pozwoliło na szybkie opanowanie sytuacji.

