Strzały w fabryce Gillette w Łodzi postawiły na nogi policjntów na kilkanaście godzin. W środę 1 kwietnia rano były pracownik zakładu przeskoczył przez płot, wbiegl do biura i oddał kilka strzałów w kierunku swojego dawnego przełożonego. Nikt nie został ranny, ale sytuacja wymagała natychmiastowej ewakuacji około 400 osób i uruchomienia jednej z największych akcji policyjnych w regionie w ostatnich latach. Po wielu godzinach negocjacji funkcjonariusze zatrzymali 42‑letniego mężczyznę.
Początek incydentu o świcie
Dramatyczna sytuacja rozpoczęłą się w prima aprilis około godziny 7 na terenie zakładów Gillette przy ulicy Nowy Józefow w Łodzi. Z późniejszych ustaleń wiadomo, że były pracownik firmy przedostał się na teren fabryki, najprawdopodobniej przeskakując ogrodzenie. W pomieszczeniu biurowym oddał dwa lub trzy strzały w kierunku swojego byłego przełożonego. Po ataku uciekł i ukrył się na terenie zakładu.
Na teren zakładu dostał się były pracownik firmy i oddał strzał do mężczyzny zatrudnionego w firmie, potem uciekł
relacjonuje aspirant Kamila Sowińska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Żaden z pocisków nie trafił ofiary napastnika. Z fabryki ewakuowano około 400 pracowników i rozpoczęła poszukiwania uzbrojonego mężczyzny.
Rozpoczęcie obławy i pierwsze negocjacje
W krótkim czasie na miejscu pojawiły się duże siły policyjne, w tym funkcjonariusze z komendy miejskiej, wojewódzkiej oraz samodzielny pododdział kontrterrorystyczny. Teren fabryki i jej okolice zostały otoczone.
Policja ustaliła miejsce przebywania podejrzanego i trwają z nim negocjacje
informowała w południe aspirant Kamila Sowińska.
Na tym etapie śledczy nie ujawniali ani dokładnej lokalizacji mężczyzny, ani jego stanu psychicznego. Wiadomo było jedynie, że działa sam i ma przy sobie broń, na którą nie posiadał pozwolenia.
Strzały w fabryce Gillette: rozwój sytuacji i działania służb
Wraz z upływem godzin na miejscu pojawiały się kolejne jednostki. Do Łodzi skierowano również kontrterrorystów z Poznania i Warszawy. Policja przekazywała, że priorytetem było bezpieczne zatrzymanie sprawcy i uniknięcie eskalacji. Można było odnieść wrażenie, że kilkuset policjantów prowadzi obławę na jednego zdesperowanego mężczyznę, który ma broń i zamknął się w jednym z pomieszczeń fabryki.
Wszystko zmierza do tego, żeby bezpiecznie zatrzymać mężczyznę i to jest naszym priorytetem
podkreślała komisarz Edyta Machnik, oficer prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi.
Równocześnie z prowadzeniem negocjacji policjanci zabezpieczali materiał dowodowy i przesłuchiwali świadków. Jednym z przesłuchiwanych jeszcze na miejscu zdarzenia był pracownik ochrony, który miał widzieć moment wejścia mężczyzny na teren zakładu.
Kilkugodzinne negocjacje i przełom
Negocjacje trwały wiele godzin. Funkcjonariusze stopniowo zbliżali się do mężczyzny, starając się doprowadzić do sytuacji, w której możliwe będzie jego bezpieczne zatrzymanie.
To była bardzo ciężka praca operacyjna wszystkich policjantów pracujących na miejscu, w tym również negocjatorów. Chcemy to podkreślić, ponieważ to praca negocjatorów doprowadziła do ustalenia miejsca, w którym ukrywał się mężczyzna
zaznacza komisarz Edyta Machnik.
Ostatecznie do pomieszczenia, w którym był podejrzany, wkroczyli kontrterroryści i obezwładnili sprawcę. Przy mężczyźnie zabezpieczono broń, choć śledczy nie informują o jej rodzaju.
Zatrzymanie i dalsze kroki prokuratury
Akcja policji na miejscu zakończyła się późnym popołudniem po kilkugodzinach negocjacji. Po zatrzymaniu 42‑latek został przewieziony do jednostki policji. Prokuratura zapowiedziała szybkie przedstawienie zarzutów.
W czwartek mężczyźnie zostanie przedstawiony zarzut usiłowania zabójstwa
informuje prokurator Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Śledczy analizują motywy działania sprawcy. Na razie nie ujawniono, co mogło skłonić go do wejścia na teren zakładu i oddania strzałów. Prawdopodobnie jednak był to bezpośredni uraz do byłego przełożonego. Wiadomo jedynie, że pracował w fabryce przez 14 lat, do grudnia 2024 roku, i nie był wcześniej karany.
Z informacji przekazywanych przez prokuraturę wynika, że próbie zabójstwa miało „(…) dojść do działań, które skutkowały koniecznością wdrożenia negocjacji”. Prokurator zapowiedział również, że po postawieniu zarzutów 42-latkowi, który oddał strzały w fabryce Gillette, zostanie skierowany do sądu wniosek o jego aresztowanie na 3 miesiące. Mężczyźnie grozi kara nawet dożywotniego więzienia.

