Agresywny mężczyzna z porsche zgłosił się na policję. Za kierownicą siedziała kobieta

Agresywny mężczyzna z porsche zgłosił się na policję. Za kierownicą siedziała kobieta

Kobieta siedziała za kierownicą porsche, z którego wysiadł agresywny mężczyzna i zatrzymał ruch na S8 koło Wielunia. Para jechała z dzieckiem. Prawdopodobnie oboje policja ukarze za rażące naruszenie przepisów drogowych i spowodowanie zagrożenia w ruchu lądowym.

Agresywny mężczyzna z porsche

5 lipca łódzka policja opublikowała apel w związku ze zdarzeniem, które rozegrało się 3 lipca na S8 w okolicach Wielunia. Mundurowi prosili o pomoc w odszukaniu mężczyzny z filmu, który nagrał zaatakowany kierowca. Autor nagrania wracał z żoną i 14-letnim dzieckiem z wakacji.

Relacjonował, że wyprzedzając lewym pasem kilka aut, zobaczył w lusterku samochód porsche, który przybliżył się i zaczął błyskać światłami. W końcu kierowca z tego auta zatrzymał ruch na S8. Bezsprzecznie mógł w ten sposób doprowadzić do karambolu.

Agresywny mężczyzna z porsche po wyjściu z auta próbował wybić szybę w zatrzymanym samochodzie. W związku z tym, że nie udało mu się tego zrobić, ostatecznie skopał auto. Przerażone małżeństwo powiadomiło policję i przekazało nagranie z kamery samochodowej.

„Zostaliśmy sprowokowani”

Rozpoczęły się poszukiwania mężczyzny z nagrania. Agresywny bohater ostatecznie sam zgłosił się na policję razem z partnerką, która wtedy kierowała porsche. W samochodzie jechało z nimi wtedy ich dziecko.

Agresywny mężczyzna i kierowca zostali przesłuchani. Łódzka policja nie zdradza na razie treści wyjaśnień, jakie złożyła para. Wiadomo natomiast, że do części zarzutów przyznają się, jednak twierdzą, że zostali sprowokowani. Wyjaśnienia złożyła ponownie rodzina, która zgłosiła sprawę z S8 na policję.

Prawdopodobnie para z porsche zostanie ukarana za wykroczenia, które głównie związane są ze spowodowaniem zagrożenia w ruchu lądowym i rażące naruszenie przepisów ruchu drogowego. Niewykluczone, że oboje zostaną ukarani także grzywną po 5 tysięcy złotych.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *