Młody mężczyzna usłyszał wyrok 25 lat więzienia za morderstwo w domu dziecka w Tomisławicach. Peroes zakonczył się po prawie dwóch latach od zabójstwa i zatrzymania podejrzanego, który od poczatku przyznawał się do winy i składał obszerne wyjaśnienia. Później zmienił linię obrony.
Prokuratura wnioskowała o wyższy wyrok
Daniel M. za zabójstwo w domu dziecka w Tomisławicach, które popełnik 9 maja 2023 roku, spędzi w więzieniu jeszcze co najmniej 18 lat. Usłyszał w Sądzie Okręgowym w Sieradzu wyrok 25 lat więzienia, ale po pierwsze będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 20 latach więzienia, a po drugie na poczet kary zaliczono mu prawie dwuletni areszt.
Kara nie jest najwyższą z możliwych. Prokurator oczekiwał, że sąd orzeknie – zgodnie z kodeksem karnym – karę dożywotniego więzienia. Takiej samej kary domagała się matka zabitej dziewczyny, kktóra w czasie procesu miała status oskarżyciela posiłkowego.
Dodatkowo musi zapłacić 50 tysięcy złotych odszkodowania matce zabitej dziewczyny, a pięciorgu pozostałych poszkodowanych od 20 do 50 tysięcy złotych. Sąd twierdzi, że kara jest adekwatna do czynu.
Daniel M. 9 maja 2023 r. pojawił się w domu dziecka w Tomisławicach. Doszło do kłótni i ataku na 16-letnią Oliwię. Sposób działania sprawcy był brutalny i metodyczny. Pokrzywdzona nie miała szansy przeżyć
uzasadniał wyrok Jacek Wojdyn, sędzia Sądu Okręgowego w Sieradzu.
Sedzia przypomniał też ustalenia dowodowe, które jasno wskazywały na to, że morderca po tym jak zabił swoją byłą dziewczynę, zaczął atakować innych wychowanków domy dziecka i jego personel.
Morderstwo w domu dziecka i usiłowanie kilku morderstw
Po ataku Daniela M. na 16-latkę do pokoju dziewczyny weszła jedna z wychowawczyń zaalarmowana krzykami. Drzwi pomagał jej otworzyć jeden z wychowanków. Oboje zostali zaatakowani przez Daniela M., który w pokoju Oliwii stał ubrany na czarno, a na głwoę miał naciągnięty kaptur.
Nie było to działanie przypadkowe, chaotyczne, bo zwerbalizował groźby, krzycząc: ja was wszystkich pozabijam
mówiłó sędzia Jacek Wojdyn.
Daniel M. zabił Oliwię i ranił 5 innych osób. Po zabiciu 16-latki i próbie zabicia pozostałych osób wyszedł z domu dziecka przez okno i poszedł do swojego domu.
Po drodze wyrzucił nóż, którym popełnił morderstwo w domu dziecka w Tomisławicach. Ubranie w którym był w czasie zbrodni zmienił na czyste, a zakrwawioną odzież wrzucił do plecaka. Nie starał się nawet bardzo ukryć dowodów, bo plecak wrzucił na dach budynku gospodarczego w miejscu swojego zamieszkania. Policjantom, którzy przyszli go zatrzymać wskazał miejsca, w których zostawił dowody.
Lekko upośledzony, ale działał metodycznie
Ani sąd, ani śledczy nie ustalili motywu, który kierował Danielem M. Skazany w procesie twierdził, że morderstwo w domu dziecka było czynem spontanicznym. Jego zdaniem była to decyzja chwili podyktowana wzbrzeniem. Sąd nie dał wiary takiemu tłumaczeniu.
W ocenie sądu to nie był czyn spontaniczny, bo na randkę zabrał ze sobą nóż. Liczba ciosów, ich siła, umiejscowienie, to, że celował w organy odpowiedzialne za funkcje życiowe wskazuje, że działał z zamiarem bezpośrednim dokonania zabójstwa. Chciał zabić i to zrobił. Reszta była konsekwencją tego czynu i całe szczęście pozostałym ofiarom udało się uciec i nie doszło do jeszcze większej tragedii
mówił sędzia Jacek Wojdyn, sędzia Sądu Okręgowego w Sieradzu.
Dlatego sąd orzekł kare 25 lat więzienia. Jednocześnie sąd stwierdził, że kara dożywotniego więzienia byłaby zbyt surowa, biorąc pod uwagę okoliczności łagodzące – morderstwo w domu dziecka popełnił młodociany, lekko upośledzony przestępca.
Prawdopodobna apelacja
Wyrok za zbyt niski uważa matka zabitej dziweczyny. Bezpośrednio po orzeczeniu sądu kobieta zapowiedziała złożenie apelacji, w której domagać się będzie dożywocia dla mordercy.
Nie dowiem się, dlaczego to zrobił. Moja córka zabrała to do grobu. Jestem jednak przekonana, że poszedł tam z zamiarem zabicia mojego dziecka, sądząc po tym, jakie narzędzia miał w plecaku. Miał nóż, toporek, rękawiczki” – powiedziała dziennikarzom matka zamordowanej Oliwii przed salą sądową.
mówi Agnieszka Kończak-Więźlak, matka zabitej Oliwii.
Zdaniem kobiety możliwym motywem zbrodni była chorobliwa zazdrość Daniela o Oliwię. Ataki zazdrości miały nasilić się na krótko przed tragicznymi wydarzeniami w Tomisławicach.
Złożenia apelacji nie wykluczył również Krzysztof Żelechowski, adwokat skazanego w poniedziałek mężczyzny. Mecenas uważa, że wyrok jest surowy i jednocześnie wyważony. Jednak rozważa odwołanie od wyroku w kwestii ograniczenia mmożliwości wcześniejszego ubiegania się o warunkowe, przedterminowe zwolnienie jego klienta z więzienia.
W kwestii złożenia ewentualnej apelacji, decyzję ostateczną ma Daniel M i na razie nie wiadomo, czy będzie się chciał odwoływać od wyroku. Nie wiadomo również, czy apelacji nie będzie chciał wnieść oskarżyciel publiczny, czyli Prokuratura Okręgowa w Sieradzu.




