Widzew z Cracovią na stadionie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Krakowie rozegrał spotkanie, które na długo zostanie w pamięci przede wszystkim kibiców. W piątek 15 sierpnia mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 1:0. Choć spotkanie miało typowy ligowy charakter, to jego przebieg został zdominowany przez decyzje sędziowskie, które wywołały burzliwą dyskusję wśród kibiców, ekspertów i samych zawodników. Praca arbitra głównego Marcina Kochanka oraz zespołu VAR z Jarosławem Przybyłem na czele znalazła się w centrum uwagi.
Widzew z Cracovią: Sędzia VAR w roli głównej
Już w pierwszej połowie doszło do dwóch kluczowych interwencji systemu VAR, które znacząco wpłynęły na przebieg meczu. Najpierw nieuznana została bramka Filipa Stojilkovicia z Cracovii z powodu spalonego. Tutaj późniejsze powtórki pokazały, że stopa Szwajcara faktycznie wystawała przed obrys ciała obrońcy o kilka centymetrów.
Chwilę później, w 40. minucie, Fran Álvarez z Widzewa pokonał bramkarza gospodarzy, ale i to trafienie zostało anulowane po analizie VAR. Sędziowie bramki nie uznali, bo akcja rozpoczęła się od Sebastiana Bergiera, który – ich zdaniem – faulował Dominika Piłę. Marcin Kochanek podbiegł do monitora, spojrzał i podjął decyzję.
Zdaniem byłych sędziów, wypowiadających się na kilku antenach telewizyjnych, ta decyzja była błędna, a wynikała z wcześniejszej złej interpretacji fizycznego kontaktu między zawodnikami.
Kamery pokazały Dominika Piłę, który za wszelką cenę próbował powstrzymać widzewiaka. Stojąc za nim obejmował go w pół. Ciągnął za koszulkę i ręce. Sebastian Bergier próbował się uwolnić, w końcu mu się udało. Zanim zagrał piłkę do przodu, jego ręka trafiła Dominika Piłę w szyję.
Eksperci wskazują, że powtórki pokazywane arbitrowi głównemu były niepełne i jednostronne, co mogło wpłynąć na jego ocenę sytuacji. Brak ujęć z różnych kamer oraz sugestywna prezentacja zdarzenia wzbudziły kontrowersje.
Sędziowskie decyzje pod ostrzałem
Widzew Łódź wyraził swoje niezadowolenie z pracy sędziów, publikując oficjalne stanowisko, w którym podkreślono, że błędy arbitrów miały bezpośredni wpływ na wynik spotkania. Klub nie wyklucza podjęcia dalszych kroków w tej sprawie.
Zła interwencja VAR, zła interpretacja sędziego i mecz totalnie wypaczony
mówi Rafał Rostkowski były sędzia.
W drugiej połowie sędzia pokazał trzy żółte kartki – dla Otara Kakabadze i Amira Al-Ammariego z Cracovii oraz Marcela Krajewskiego z Widzewa. Choć nie były to kontrowersyjne decyzje, to wpisywały się w ogólny obraz meczu, w którym arbitrzy byli wyjątkowo aktywni. Widzew z Cracovią grał do końca o choćby jeden punkt, jednak bramki łodzianie już nie strzelili.
Gol Mincheva i frustracja łodzian
Jedyna uznana bramka padła w 69. minucie, gdy Martin Minchev wykorzystał dogranie Kakabadze i pokonał Kikolskiego. Cracovia objęła prowadzenie, którego nie oddała do końca spotkania.
Widzew, mimo przewagi w posiadaniu piłki (54%) i większej liczby strzałów, nie zdołał odwrócić losów meczu. Frustracja zawodników i sztabu szkoleniowego była widoczna po ostatnim gwizdku.
Co dalej po meczu Widzew z Cracovią?
Po kontrowersyjnym spotkaniu Cracovia awansowała w tabeli, a Widzew musi szukać punktów w kolejnym meczu przeciwko Pogoni Szczecin. Klub z Łodzi zapowiedział analizę decyzji sędziowskich i możliwe działania formalne.
Musimy wyciągnąć wnioski i wrócić silniejsi w kolejnym meczu
mówi trener Widzewa, Željko Sopić.
Mecz Widzewa z Cracovią zapisał się w pamięci kibiców nie tylko ze względu na wynik, ale przede wszystkim przez kontrowersje wokół pracy sędziów. Decyzje VAR i arbitra głównego miały kluczowy wpływ na przebieg spotkania, a ich konsekwencje mogą wykraczać poza boisko.
Widzew czuje się pokrzywdzony, choć zawodnicy z Łodzi po krzywdzącej ich decyzji sędziego, mieli jeszcze kilkadziesiąt minut na odwrócenie losów meczu. Cracovia cieszy się z przełamania niekorzystnej serii. Jedno jest pewne – temat sędziowania w Ekstraklasie znów wraca na pierwsze strony.


