czwartek, 23 maja 2024

Taylor Sander już nie zagra. Poważny uraz stawu skokowego eliminuje go z gry do końca sezonu

Udostępnij

Amerykański przyjmujący PGE Skry Bełchatów w trzecim półfinałowym spotkaniu fazy play-off PlusLigi w Kędzierzynie-Koźlu z Grupą Azoty ZAKSA uszkodził staw skokowy na tyle poważnie, że nie wystąpi w barwach swojego klubu już do końca sezonu 2020/2021.

Sander może mówić o dużym pechu

Przy stanie meczu 2:0 dla Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i prowadzeniu aktualnych mistrzów Polski 4:2 w trzecim secie Amerykanin Taylor Sander wyskoczył do pojedynczego bloku. Po przeciwnej stronie na prawym skrzydle atakował Łukasz Kaczmarek, który trafił w boisko i opadł na ziemię. Po chwili na stopę siatkarza ZAKSY wylądował prawą nogą przyjmujący PGE Skry Bełchatów, którego staw skokowy nienaturalnie się wygiął, a 29-latek padł z bólu na parkiet.

Do Sandera natychmiast dobiegli koledzy z drużyny oraz siatkarze ZAKSY, a także fizjoterapeuci PGE Skry Bełchatów Tomasz Kuciapiński i Tomasz Pieczko, którzy natychmiast udzielili Amerykaninowi potrzebnej pomocy i znieśli Taylora z boiska. Wszyscy zgromadzeni w hali byli przejęci tym zajściem, a na twarzy Sandera był grymas bólu, a w jego oczach pojawiły się łzy. Całą sytuacje można zobaczyć TUTAJ.

Było to zapewne spowodowane tym, że przyjmujący we wrześniu 2019 roku został poddany poważnej operacji barku, która spowodowała, że rosyjskie Dinamo Moskwa zdecydowało się rozwiązać umowę z Amerykaninem. Cały sezon 2019/2020 był dla Taylora Sandera stracony.

Później 29-latek wraz ze specjalistami zdecydował, że wróci do gry w siatkówkę na sezon 2020/2021. Amerykanin dołączył do PGE Skry Bełchatów, co było absolutnym hitem transferowym. Siatkarz miał za zadanie wrócić na parkietach PlusLigi do swojej optymalnej formy, aby móc wystąpić w Igrzyskach Olimpijskich w koszulce reprezentacji USA.

Sander miał być dyspozycyjny od początku zmagań ligowych, mimo że na początku trenował indywidualnie. Debiut w PGE Skrze Bełchatów odnotował w sierpniu ubiegłego roku w jednym z towarzyskich spotkań. Wszystko szło po myśli siatkarza i sztabu szkoleniowego, ale okazało się, że było jeszcze za wcześnie, a bark dawał o sobie znać.

Taylor Sander do gry wrócił w grudniu 2020 roku i od tamtej pory aż do niedzieli, 11 kwietnia i meczu w Kędzierzynie-Koźlu rozegrał łącznie 19 meczów (67 setów), w których zdobył łącznie 252 punkty. Sander wykonał 290 zagrywek, zaliczył 29 asów i pomylił się 59 razy. W przyjęciu 29-latek obronił 425 piłek, popełnił 36 błędów. Procent jego perfekcyjnych przyjęć wynosił 24%. W ofensywie Amerykanin na 381 prób zaliczył 52% perfekcyjnych ataków. Pomylił się 27 razy, a 23 razy był blokowany. Perfekcyjnych ataków wykonał 199.

Ostatecznie ekipa PGE Skry Bełchatów przegrała trzecie spotkanie w Kędzierzynie-Koźlu 0:3 i w całej rywalizacji uległa ZAKSIE 1:2. Wcześniej pierwszy mecz na wyjeździe PGE Skra przegrała także 0:3, a w Bełchatowie zwyciężyła w czterech setach 3:1.

Amerykanin wrócił z Opolszczyźny do Bełchatowa wraz z drużyną, a poniedziałkowe szczegółowe badania wykazały kontuzje skręcenia stawu skokowego z awulsyjnym złamaniem.

Jestem przygnębiony. To bardzo pechowa kontuzja i powrót będzie dla mnie ciężki. Na razie nie wiem, co będzie dalej. Jest dość wcześnie, by powiedzieć więcej i potrzebuję więcej opinii lekarzy. Mam nadzieję, że wkrótce te informacje będą lepsze. To trudny dla mnie czas ~ Taylor Sander, przyjmujący PGE Skry Bełchatów

Aktualnie uraz stawu skokowego Taylora Sandera jest na tyle poważny, że nie będzie on już do dyspozycji trenera Michała Mieszko Gogola do końca tego sezonu. Przerwa amerykańskiego siatkarza może potrwać blisko trzy tygodnie w opinii sztabu medycznego PGE Skry Bełchatów. Mimo wszystko zawodnik powinien móc wystąpić w turniejach narodowych w barwach reprezentacji Stanów Zjednoczonych.

Żółto-czarni już w środę, 14 kwietnia o godz. 17:30 w hali „Energia” w Bełchatowie zagrają w pierwszym meczu o brązowy medal PlusLigi z ekipą VERVY Warszawa ORLEN Paliwa, która w półfinale w dwóch spotkaniach uległa ekipie Jastrzębskiego Węgla.

Gospodarze będą musieli radzić sobie nie tylko bez Sandera, ale również bez Milana Katicia, który wypadł z gry już po pierwszym pojedynku w Kędzierzynie-Koźlu. Serb ma problem z mięśniami brzucha, a więc na tę chwilę w kadrze bełchatowian do dyspozycji na pozycji przyjmującego pozostaje Irańczyk Milad Ebadipour, młody wychowanek klubu niegrający zbyt wiele Mikołaj Sawicki i ewentualnie Robert Milczarek, który jest rezerwowym libero, ale niegdyś występował również na tej pozycji.

Przeczytaj także:

Zwycięski Włókniarz Zelów i kolejna pechowa przegrana Omegi Kleszczów

GKS Bełchatów ponownie pokonany. Tym razem egzekutorem był Stomil Olsztyn

Komentarze Facebook
REKLAMA

Czytaj więcej

Wiadomości