Pasażerka autobusu MPK Łódź zginęła w piątek (9 sierpnia) pod kołami pojazdu. Kobieta wypadła z ruszającego autobusu, a ten następnie po niej przejechał. 63-latka była reanimowana na miejscu, ale bezskutecznie.
Wypadek na Gojawiczyńskiej
Do wypadku doszło w piątek około godziny 8 rano. Autobus linii 72A skręcał na przystanek z Dąbrowskiego w Gojawiczyńskiej. Gdy zatrzymał się, by wypuścić pasażerów, 63-latka nie zdążyła wysiąść i została przytrzaśnięta przez przedostatnie drzwi. Kierowca nie zauważył tego i odjechał z przystanku.
Pasażerka wypadła z autobusu wprost pod koła. 30-letni kierowca zatrzymał się dopiero wtedy, gdy zaalarmowali go pozostali pasażerowie. Jak twierdzi mężczyzna, nie widział, że drzwi przystanęły kobietę. Nie zadziałały także czujniki w autobusie.
Z 63-latką początkowo był kontakt, ale krótko później straciła przytomność i konieczna była reanimacja. Niestety, kobiety nie udało się uratować.
Zarzuty dla kierowcy
Kierowcy autobusu tymczasowo zatrzymano prawo jazdy. Sprawę śmierci 63-latki wyjaśnia łódzka prokuratura. Śledczy badają, czy kierowca dołożył wszelkich starań, by nie doszło do wypadku. Jeśli nie, prawdopodobnie usłyszy zarzuty.
Spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym zagrożone jest karą do 8 lat pozbawienia wolności.