Kierowca przeleciał nad rondem. Nic nie pamięta, ale chce naprawić szkody

Kierowca przeleciał nad rondem. Nic nie pamięta, ale chce naprawić szkody

Kierowca, który przeleciał nad rondem w Rąbieniu, został w końcu przesłuchany przez prokuraturę. Mężczyzna nie pamięta swojego „skoku”, ale chce naprawić szkody w parafii. Nagranie suzuki swift przelatującego nad rondem w Rąbieniu na przedmieściach Łodzi obiegły całą Polskę.

Przeleciał nad rondem, ale nic nie pamięta

Przypomnijmy, że do spektakularnego lotu doszło w Wielkanoc (12 kwietnia) wieczorem. Film z przemysłowej kamery, który później umieszczono w sieci, cieszył się dużą popularnością nie tylko w Polsce, bo na całym świecie. 41-letni kierowca przeżył wypadek. W ciężkim stanie przewieziono go do szpitala. Badanie krwi wykazało, że miał prawie 3 promile alkoholu.

Dopiero teraz, po ponad 6 tygodniach, ze względu na stan zdrowia, kierowca został przesłuchany przez Prokuraturę Rejonową w Zgierzu.

Kierowca potwierdził, że tego dnia przed południem pił alkohol. Tłumaczył, że po kłótni z partnerką wypił 300 g wódki i piwo. Następnie wsiadł do samochodu i ruszył w drogę z Aleksandrowa Łódzkiego do Łodzi, gdzie miał przenocować u znajomego. mówi KRZYSZTOF KOPANIA z Prokuratury Okręgowej w Łodzi

Jadąc z dużą szybkością 41-latek wpadł na wysoki betonowy krawężnik oddzielający rondo od nawierzchni i przeleciał nad rondem. Auto wzbiło się na wysokość prawie 7 metrów. Samochód przeleciał nad ogrodzeniem kościoła i spadł na dach jednego z pomieszczeń gospodarczych. O tym, z jak wielką prędkością musiał poruszać się chwilę wcześniej, najlepiej świadczy fakt, że w powietrzu pokonał ponad 60 metrów.

Kierowca suzuki nie pamięta przebiegu zdarzenia. Ocknął się po upadku, kiedy był wyciągany z auta przez strażaków. Momentu uderzenia w rondo i samego skoku nie pamięta. Twierdzi, że rozmawiał już z przedstawicielami parafii i chce naprawić szkody, które wyrządził przy upadku niszcząc teren kościoła. dodaje prokurator KRZYSZTOF KOPANIA

Wobec 41-latka zastosowano dozór policyjny. Usłyszał zarzuty kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości i wprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym. Grozi za to do 8 lat więzienia.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.