W środę 27 maja rozpoczął się proces w sprawie oszustwa w Elektrowni Bełchatów. Na ławie oskarżonych w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim zasiedli szefowie spółki, która – według ustaleń prokuratury – przez kilka lat sprzedawała elektrowni zwykłą wodę z kranu zamiast specjalistycznego preparatu do odsiarczania spalin. Oskarżeni mieli wyłudzić kilkadziesiąt milionów złotych.
Proces w sprawie oszustwa w Elektrowni Bełchatów i główne zarzuty
Oskarżonymi są m.in. 46‑letnia prezes spółki z województwa zachodniopomorskiego oraz jej 56‑letni mąż. Prokuratura Regionalna w Łodzi zarzuciła im kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, oszustwa na szkodę Elektrowni Bełchatów oraz pranie brudnych pieniędzy. W akcie oskarżenia znalazło się łącznie 12 osób, z czego 8 dobrowolnie poddało się karze.
Firma miała sprzedawać elektrowni płyn, który miał zapobiegać zarastaniu absorberów. Okazało się, że była to zwykła woda z chlorem, a elektrownia zapłaciła za nią prawie 15 milionów złotych. Łącznie zostało oskarżonych 12 osób, z czego osiem dobrowolnie poddało się karze
relacjonuje Beata Jońca‑Pięta, prokurator Prokuratury Regionalnej w Łodzi
W środę przed sądem stanęły 4 osoby, które nie zdecydowały się na dobrowolne poddanie karze: prezes spółki, jej mąż oraz dwóch byłych pracowników elektrowni.
Utajnienie procesu i znaczenie obiektu strategicznego
Sędzia Rafał Nalepa zdecydował o wyłączeniu jawności całego postępowania. Uzasadnił to charakterem obiektu, którego dotyczy sprawa – Elektrownia Bełchatów jest jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa energetycznego kraju.
Wskazał również, że w trakcie procesu mogą pojawić się informacje dotyczące technicznych aspektów funkcjonowania instalacji odsiarczania spalin, których ujawnienie mogłoby stanowić zagrożenie.
Ustalenia śledztwa i materiał dowodowy
Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi zakończyło się zgromadzeniem 118 tomów akt. Wśród dowodów znajdują się zeznania świadków, dokumenty źródłowe oraz specjalistyczne opinie dotyczące właściwości biologicznych i fizykochemicznych substancji dostarczanej elektrowni.
Według ustaleń prokuratury spółka sprzedała Elektrowni Bełchatów ponad milion litrów wody kranowej z niewielką domieszką chloru i kwasu fosforowego. Preparat miał być przedstawiany jako innowacyjny środek biologiczny, rzekomo opatentowany i przeznaczony do minimalizowania osadów w absorberach instalacji odsiarczania spalin. Umowa z dostawcą wykluczała możliwość przeprowadzenia niezależnych badań przez elektrownię, co – według śledczych – umożliwiło wieloletnie prowadzenie procederu.
Fałszowanie dokumentów i wprowadzanie w błąd
Prokuratura ustaliła, że oskarżona prezes spółki przedstawiała się jako specjalistka z zakresu chemii, podając nieprawdziwe informacje o ukończeniu prestiżowej uczelni w Moskwie. W rzeczywistości posiada wykształcenie podstawowe i nie jest absolwentką żadnej szkoły o profilu chemicznym.
W spółce miało dochodzić również do fałszowania badań prowadzonych przez firmę zewnętrzną. Dokumenty miały potwierdzać skuteczność preparatu, który w rzeczywistości był wodą z dodatkami chemicznymi. Z tego powodu aktem oskarżenia objęto także trzy byłe pracownice spółki.
Rola pracowników elektrowni i „podstawionych” prezesów
Wśród oskarżonych znajdują się również byli pracownicy Elektrowni Bełchatów pełniący funkcje kierownicze. Według prokuratury mieli oni przyczynić się do wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. Kolejna grupa oskarżonych to tzw. „podstawieni” prezesi spółek kontrolowanych przez małżonków. Ich zadaniem było wystawianie faktur i wprowadzanie ich do obrotu, mimo że nie odzwierciedlały rzeczywistych transakcji.
Oskarżona para ukrywała się przed organami ścigania. Proces w sprawie oszustwa w Elektrowni Bełchatów mógł się rozpocząć tylko dlatego, że prokuratura wydała Europejski Nakaz Aresztowania, a małżonkowie zostali zatrzymani w Hiszpanii i sprowadzeni do Polski.

