W środę 22 października, przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim, rozpoczął się długo wyczekiwany proces Sebastiana M. Oskarżony stanął przed sądem za spowodowanie tragicznego wypadku we wrześniu 2023 roku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina: rodzice i ich pięcioletni syn. Proces Sebastiana M. wzbudza ogromne emocje społeczne. Mimo złożonych kondolencji oskarżony nie przyznał się do winy, a jego próba dobrowolnego poddania się karze została oddalona przez sąd.
Co wydarzyło się na autostradzie? Zarzuty prokuratury
Tragedia miała miejsce 16 września 2023 roku około godziny 19.55 na autostradzie A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. Prokurator Izabela Knapik z Prokuratury Okręgowej w Katowicach, odczytując akt oskarżenia, szczegółowo opisała zarzuty skierowane przeciwko Sebastianowi M.
Oskarżonemu zarzucono umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Kluczowym dowodem w sprawie jest prędkość, z jaką poruszało się jego BMW. Prokuratura stwierdziła, że Sebastian M. jechał z prędkością 315 km na godzinę. W wyniku utraty panowania nad pojazdem, zjechał na środkowy pas, uderzając w samochód marki Kia. Kia stanęła w płomieniach, a cała podróżująca nią rodzina zginęła na miejscu.
16 września stała się ogromna tragedia. Nie mam adekwatnych słów do utraty bliskich i chciałbym złożyć kondolencje rodzinie z powodu utraty najbliższych
oświadczył na sali Sebastian M.
Jednocześnie Sebastian M. odmówił odpowiedzi na pytanie sądu, czy przyznaje się do zarzutów. Grożąca oskarżonemu kara za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym to do 8 lat pozbawienia wolności. Sędzia Renata Folkman oddaliła jednak wniosek pełnomocnika pokrzywdzonych, adwokata Łukasza Kowalskiego, o potraktowanie sprawy jako potrójnego zabójstwa i przekazanie jej do Sądu Okręgowego.
Nieudana próba „szybkiej ugody”: Wniosek o dobrowolne poddanie się karze
Na początku rozprawy obrońca Sebastiana M., mecenas Katarzyna Hebda, złożyła w imieniu klienta wniosek o odstąpienie od przesłuchania klienta. Argumentowała to chęcią złożenia przez niego wniosku o dobrowolne poddanie się karze. Zgodnie z art. 387 Kodeksu postępowania karnego, taka możliwość istnieje do chwili zakończenia pierwszego przesłuchania oskarżonego na rozprawie głównej.
Prokurator Izabela Knapik sprzeciwiła się temu, wskazując, że formalny wniosek nie wpłynął dotychczas do prokuratury. Sędzia Renata Folkman oddaliła wniosek obrońcy, co w praktyce zamknęło proceduralnie drogę do szybkiego zakończenia procesu poprzez ugodę. Adwokat Łukasz Kowalski, reprezentujący rodzinę ofiar, potwierdził, że proces Sebastiana M. będzie się toczył „normalnym torem”, a trwające mediacje mogą wpłynąć jedynie na wymiar kary.
Ucieczka, czy „wcześniej zaplanowane wyjazdy biznesowe”?
Po oddaleniu wniosku obrony, Sebastian M. odmówił składania wyjaśnień. Sąd zdecydował się wówczas odczytać protokoły z jego wyjaśnień złożonych podczas śledztwa w maju 2024 roku, po sprowadzeniu go z zagranicy.
Oskarżony, który krótko po wypadku wyjechał z Polski, tłumaczył swoją nieobecność „wcześniej zaplanowanymi delegacjami biznesowymi”. W trakcie przesłuchania w prokuraturze Sebastian M. wyjaśnił, że udał się na Węgry, a następnie do Stambułu i Dubaju na „spotkania biznesowe”.
Stwierdził, że dowiedział się o poszukiwaniu go czerwoną notą Interpolu dopiero za granicą, a wyjazd nie był ucieczką. Przekazał nawet, że przed wyjazdem pytał prokuratora, czy może opuścić kraj, i rzekomo usłyszał, że tak, ponieważ w sprawie jest „pokrzywdzonym”.
To nie była ucieczka, ale wcześniej zaplanowane wyjazdy biznesowe. Zapytałem, czy mogę wyjechać, i prokurator powiedziała, że mogę, w sprawie jestem pokrzywdzonym, a mój samochód zostanie w ciągu kilku dni zwolniony z parkingu
brzmiały wyjaśnienia oskarżonego odczytane przez sędziego.
Co więcej, oskarżony opisywał, że po wypadku widział za sobą „słup ognia na wysokość wiaduktu drogowego”, a jego priorytetem była pomoc pasażerowi.
Dramatyczne zeznania świadków: „Zaraz coś się wydarzy”
Najbardziej wstrząsającą część rozprawy stanowiły zeznania trojga świadków, którzy jechali autostradą A1 tuż przed i w momencie wypadku. Byli to kierowcy i pasażerowie samochodów, które Sebastian M. zdołał wyprzedzić, zanim doszło do tragedii.
Wszyscy świadkowie zgodnie zeznali, że BMW jechało z ekstremalnie dużą prędkością i „popędzało światłami” prawidłowo jadących kierowców. Mężczyzna podróżujący z żoną i półtorarocznym dzieckiem zeznał, że ledwo rozpoczął manewr wyprzedzania, a za jego autem pojawił się już błyskający reflektorami pojazd Sebastiana M. Wyznał, że wymienili się z żoną opinią, iż „o tym kierowcy albo o tym samochodzie jeszcze usłyszymy”. Kilka minut później dotarł na miejsce wypadku.
Świadkowie szacowali prędkość wyprzedzającego ich auta na 200-250 km na godzinę. Kobieta prowadząca Fiata, która sama zgłosiła się jako świadek, powiedziała do pasażera, że „zaraz coś się wydarzy”.
Chwilę później zobaczyłam, jak ten samochód jakby zarzucało, a później widok był straszny. Jakby bomba spadła. Była chmura – jakby kurzu czy dymu – i w powietrzu fruwały jakieś przedmioty, a później widziałam płonące auto. Kiedy wysiadłam, na jezdni przede mną leżał but. Do tej pory ciężko mi o tym mówić
zeznała wstrząśnięta świadek
Sąd uznał zeznania rodziny ofiar wypadku za ujawnione bez ich odczytywania na wniosek pełnomocnika pokrzywdzonych. Po przesłuchaniu świadków rozprawa została zakończona. Kolejne terminy rozpraw wyznaczono na 28 października oraz na styczeń 2026 roku. Sebastian M. pozostaje w areszcie tymczasowym, do którego trafił po wydaniu Polsce z Dubaju w maju bieżącego roku.

