Mateusz Stolarski (trener Motoru): Nasze umiejętności i oczekiwania wobec siebie są na znacznie wyższym poziomie niż pokazaliśmy to w Łodzi pod kątem działań z piłką. Trafiliśmy jednak na bardzo dobrze dysponowany Widzew. Widać było, że gospodarze byli mocno podrażnieni ostatnią porażką w Kielcach i przy wsparciu swoich kibiców chcieli się zrewanżować. My byliśmy do bólu skuteczni. To nie jest też pierwszy raz, gdy szybko odpowiadamy na stratę gola. Bardzo szanujemy tą wygraną, bo odnieśliśmy ją na bardzo trudnym terenie. Zdobyliśmy trzy punkty, które oddalają nas od Widzewa w tabeli, a to ważne, bo naszym celem na koniec sezonu jest bycie w „ósemce”. To byłaby najlepsza lokata Motoru w historii występów w ekstraklasie. A przypomnę, że wróciliśmy do niej po 32 latach i próbujemy pokazać się w niej z jak najlepszej strony.
Zeljko Sopic (trener Widzewa): Zrobiliśmy wiele, żeby wygrać, ale żeby odnosić zwycięstwa musimy być skuteczniejsi. Bardziej konkretny okazał się za to nasz rywal. Motor strzelił bramkę przy pierwszej groźniejszej okazji, a my nie wykorzystaliśmy swoich. Podejmowaliśmy złe decyzje w kluczowych sytuacjach. Goniliśmy wynik, chcieliśmy wygrać, jednak w niektórych przypadkach nasze zachowanie na boisku było zbyt naiwne. Nasza naiwność wyszła po zdobyciu wyrównującej bramki, bo za bardzo się otworzyliśmy i zostawiliśmy rywalowi zbyt dużo przestrzeni.

