Pojęcia zdolności i wiarygodności kredytowej, a także historii kredytowej są często używane zamiennie. Tymczasem są to trzy zupełnie odrębne pojęcia – wszystkie pojawiają się w kontekście pożyczek i zawsze padają dobre rady, aby o nie zadbać, ale żeby to zrobić, trzeba najpierw zrozumieć, czym one naprawdę są.

Historia kredytowa

Najprościej jest odpowiedzieć na pytanie o to, czym jest historia kredytowa. Jest to bowiem rejestr dawnych i bieżących zobowiązań wraz z adnotacjami o tym, czy są one terminowo spłacane, a jeśli nie, to jak wysokie, jak częste i jak trwałe są zaległości. Warto przy tym zaznaczyć, że domyślnie historia kredytowa jest czysta, co jednak nie gwarantuje otrzymania kredytu.

Zgodnie z Finance43 – można bowiem budować pozytywną historię, prosząc o wpisanie do rejestru informacji o spłaceniu kredytu czy terminowym regulowaniu należności za telefon. Nie każda taka prośba zostanie zaakceptowana, jednak dopiero po opublikowaniu takich informacji można powiedzieć, że historia kredytowa jest pozytywna.

Zdolność kredytowa

Ona również jest na pierwszy rzut oka prosta. Powinna to być wartość różnicy między przychodami a wydatkami. Jednak w praktyce do obliczeń bierze się zmodyfikowaną wartość przychodów (tu pojawi się powiązanie z wiarygodnością kredytową), jak i zmodyfikowane wartości wydatków (nie wszystkich, nie zawsze i niekoniecznie w całości).

Obliczenie zdolności kredytowej ma jeden cel: dać odpowiedź na pytanie o to, jaką maksymalną kwotę rat kredytobiorca będzie mógł spłacać co miesiąc, nie narażając swojego domowego budżetu.

Wiarygodność kredytowa

Jest to najbardziej złożone z tych wszystkich pojęć i w zasadzie nawet nie można powiedzieć, żeby było w pełni usankcjonowane. Terminu tego używa bank, aby wyrazić w precyzyjny (w rozumieniu własnych regulaminów) sposób poziom ryzyka związanego z udzieleniem kredytu danemu kredytobiorcy. Okazuje się bowiem, że podobnie jak w przypadku wypadków drogowych, poziom ryzyka przy udzielaniu kredytu można określać na podstawie mnóstwa różnych parametrów. Będą one wpływały albo bezpośrednio na modyfikację rachunków zdolności kredytowej albo jako odrębna wartość, zostaną uwzględnione przy podejmowaniu decyzji kredytowej. A jakie to mogą być czynniki?

  • Wiek. W większości przypadków kredytobiorca w chwili całkowitej spłaty kredytu nie może być starczy niż 60-80 lat. Ta granica w ostatnich latach została minimalnie podniesiona, ale każdy bank i każda firma pożyczkowa ma tu swoje własne regulacje.
  • Wykształcenie. Im wyższe, tym większa wiarygodność. Oczywiście – to kryterium mocno nie przystaje do rzeczywistości, ale funkcjonuje i żaden bank nawet nie przymierza się do jego likwidacji.
  • Forma świadczenia pracy. W najgorszej sytuacji są osoby prowadzące DG i na umowach o dzieło, a najlepszej – na umowach o pracę. Każdy kredytodawca jednak patrzy na to kryterium nieco inaczej.
  • Miejsce zatrudnienia. Wygrywają ci, którzy pracują w międzynarodowych korporacjach albo w budżetówce. Właściciele firm mają znowu spory minus. Można się temu dziwić, ale to kryterium obowiązuje w większości banków.

Wiarygodność kredytowa ma dać odpowiedź na pytanie, jakie jest ryzyko, że konkretny kredytodawca zacznie się migać od spłacania swoich rat. Brzmi to niezbyt optymistycznie, ale taka jest prawda: bank i firma pożyczkowa nie są zainteresowane wakacjami, świętami, domem ani samochodem kredytobiorcy.

Są za to zainteresowane swoimi dochodami i zadowoleniem swoich akcjonariuszy, muszą więc po prostu odrzucać wnioski od osób, po których spodziewają się niesolidności.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.