Barbara Kaczmarek nie żyje. Wójt Zgierza zmarła w szpitalu

Barbara Kaczmarek nie żyje. Wójt Zgierza zmarła w szpitalu

Barbara Kaczmarek, wójt gminy Zgierz zmarła w poniedziałek (24 lutego) w zgierskim szpitalu. Kobieta została tutaj przywieziona w nocy z 21 na 22 lutego z poważnym urazem głowy. Była nieprzytomna, a lekarze podejrzewali, że jej stan jest spowodowany poważnym pobiciem.

Przez trzy walczyli o życie kobiety, która do końca nie odzyskała choćby na chwilę przytomności.

Co się stało w domu Barbary Kaczmarek

W sobotę (22 lutego) na linię alarmową 112 zadzwonił Krzysztof, syn Barbary Kaczmarek. Mężczyzna mówił, że wrócił do domu i zastał matkę nieprzytomną w łóżku. Natychmiast miał rozpocząć reanimację, ponieważ nie oddychała. Na miejsce został wysłany zespół ratownictwa medycznego.

Gdy przyjechali ratownicy, kontynuowali reanimację kobiety. Ustabilizowali stan jej oddechu i krążenia i przewieźli ranną kobietę do zgierskiego szpitala. Tutaj trafiła natychmiast na oddział intensywnej opieki medycznej.

Lekarze stwierdzili, że ma ciężkie obrażenia głowy i zaalarmowali policję. W Dąbrówce Wielkiej w domu Barbary Kaczmarek policjanci zabezpieczyli ślady krwi. Na miejsce przyjechali kryminalistycy i zabezpieczono ślady, które wskazywały jednoznacznie, że  w mieszkaniu doszło do przestępstwa.

Zatrzymanie syna kobiety

W niedzielę (23 lutego) Prokuratura Rejonowa w Zgierzu podjęła decyzję o zatrzymaniu jednego z synów kobiety. 34-letni Krzysztof K. został doprowadzony na przesłuchanie. Jednak tutaj odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura postawiła synowi wójt Zgierza poważne zarzuty.

Mężczyzna podejrzany jest o spowodowanie u kobiety poważnego uszczerbku na zdrowiu, który skutkował wywołaniem choroby realnie zagrażającej jej życiu. KRZYSZTOF KOPANIA, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi

Mężczyzna został zatrzymany w policyjnej izbie zatrzymań, a Prokuratura Rejonowa w Zgierzu wystąpiła do Sądu rejonowego w Zgierzu z wnioskiem o zastosowanie wobec mężczyzny tymczasowego aresztowania. Syn wójt gminy nie przyznaje się do winy. Mężczyźnie grozi do 15 lat więzienia.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.