Prokuratura Rejonowa Łódź-Polesie oraz policjanci z III komisariatu w Łodzi prowadzą śledztwo w sprawie 31-letniego mężczyzny, który przez kilka lat wykorzystywał cudze dane osobowe do zawierania umów na zakup elektroniki. Według ustaleń śledczych mężczyzna wyłudził dane od pracowników szkół, restauracji, jak i członków komisji wyborczych. Straty wynikające z oszustw mogą sięgać nawet miliona złotych.
Jak działał sprawca
Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że mężczyzna rozpoczął proceder około dwóch lat temu, kiedy pracował jako pracownik gospodarczy w jednej z łódzkich szkół podstawowych. W czasie szkolnych uroczystości wchodził do zamkniętych pomieszczeń i fotografował dokumenty pozostawione przez pracowników. W podobny sposób działał później w liceum, restauracji oraz innych instytucjach.
Na podstawie pozyskanych danych zawierał umowy z operatorami sieci komórkowych – T-Mobile, Plus, Orange i Play – na zakup elektroniki, w tym smartfonów, smartwatchy i tabletów. Sprzęt trafiał następnie do lombardów, gdzie był sprzedawany.
Podejrzany przyznał się do przedstawianych mu zarzutów
mówi Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Prokurator zatrzymanemu mężczyźnie przedstawił 25 zarzutów. W 22 przypadkach udało się ustalić wartość sprzętu, która wyniosła ponad 266 tysięcy złotych. Policja podkreśla jednak, że łączna suma strat może być znacznie wyższa.
Zakup elektroniki jako narzędzie oszustwa
Wśród zabezpieczonych urządzeń znalazły się m.in.: Apple iPhone 16 Pro Max, Huawei Watch GT 5 czy Apple Watch SE. Zatrzymany sam przyznał, że dzięki procederowi mógł zarobić ponad 700 tysięcy złotych.
Wartość sprzedawanych potem w lombardach urządzeń mogła wynieść blisko milion złotych
mówi młodszy aspirant Maksymilian Jasiak z KMP w Łodzi.
Policjanci z Retkini, przy współpracy z zarządem terenowym centralnego biura zwalczania cyberprzestępczości, prowadzili szczegółowe analizy zgłoszeń. Wspólnym elementem wielu spraw był fakt, że część pokrzywdzonych pracowała w tych samych instytucjach. Nie mieli świadomości, dlaczego zakup elektroniki powiązano z nimi.
Konsekwencje prawne
Dzięki ustaleniom śledczych mężczyzna został zatrzymany 24 września 2025 roku w miejscu pracy. Wobec podejrzanego zastosowano dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju.
Sprawa ma charakter rozwojowy, gdyż zgłaszają się kolejne osoby pokrzywdzone
mówi Maksymilian Jasiak
Podejrzany usłyszał 25 zarzutów dotyczących oszustw i kradzieży tożsamości. Zgodnie z kodeksem karnym, grozi mu kara do 8 lat więzienia, a w przypadku uznania czynów za ciąg przestępstw – nawet do 12 lat. Śledczy nie wykluczają kolejnych zarzutów, ponieważ wciąż analizują nowe zgłoszenia.
Prokuratura wraz z funkcjonariuszami Policji bada kolejne przypadki, a zarzuty będą sukcesywnie rozszerzane
mówi Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Sprawa pokazuje, jak łatwo nieuczciwe osoby mogą wykorzystać nieuwagę pracowników i brak zabezpieczeń w miejscach pracy. Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa podkreślają, że dokumenty zawierające dane osobowe powinny być przechowywane w zamkniętych szafkach, a dostęp do nich musi być ograniczony.
Zakup elektroniki w salonach operatorów czy sklepach internetowych wymaga podania danych osobowych i podpisania umowy. Dlatego ochrona dokumentów tożsamości staje się kluczowa nie tylko w kontekście prywatności, ale także bezpieczeństwa finansowego. Eksperci przypominają również o możliwości zastrzeżenia numeru PESEL, co ogranicza ryzyko zawierania umów na cudze dane.


