Prokuratura Rejonowa Łódź‑Śródmieście skierowała do sądu akt oskarżenia dotyczący zdarzenia, w którym doszło do rozlania kwasu masłowego w oficjalnym sklepie łódzkiego Widzewa w Galerii Łódzkiej. Dwaj mężczyźni w wieku 31 i 40 lat usłyszeli zarzuty zniszczenia mienia o znacznej wartości. Według śledczych ich działanie doprowadziło do poważnych strat finansowych i czasowego wyłączenia lokalu z użytkowania.
Miało być „śmiesznie”, wyszło jak zawsze
Do zdarzenia doszło 18 grudnia 2025 roku. Z ustaleń prokuratury wynika, że dwaj mężczyźni weszli do sklepu klubowego, a następnie skierowali się do przymierzalni. Tam rozlali substancję o intensywnym, drażniącym zapachu, którą później zidentyfikowano jako kwas masłowy. Monitoring galerii zarejestrował ich obecność oraz zachowanie, co stało się jednym z kluczowych dowodów w sprawie.
Substancja szybko rozprzestrzeniła się po pomieszczeniu, powodując konieczność ewakuacji klientów i pracowników. Sklep został zamknięty na czas usuwania skutków zdarzenia, a specjalistyczne ekipy zajęły się neutralizacją zapachu i czyszczeniem powierzchni. Straty oszacowano na ponad 388 tysięcy złotych.
Oskarżeni nie przyznali się do tego czynu. Motywacja ich działania pozostaje w związku z tym nieustalona
mówi prokurator Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Prokuratura uznała, że mężczyźni odpowiedzialni za rozlanie kwasu masłowego to nie zwykli chuligani, a przestępcy. Śledczy czyn zakwalifikowali jako zniszczenie lub uszkodzenie mienia o znacznej wartości, a zgodnie z art. 288 § 1 Kodeksu karnego w związku z art. 294 § 1, mężczyznom grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Oskarżeni nie przyznali się do winy, a ich motywacja pozostaje nieustalona.
Akt oskarżenia trafił już do Sądu Rejonowego dla Łodzi‑Śródmieścia, który zdecyduje o dalszym przebiegu sprawy.
Skutki rozlania kwasu masłowego
Kwas masłowy, choć nietoksyczny, ma wyjątkowo intensywny zapach, który trudno usunąć bez specjalistycznych środków. W przypadku sklepu Widzewa konieczne było nie tylko czyszczenie, ale również wymiana części wyposażenia oraz czasowe zamknięcie lokalu. Zdarzenie wpłynęło również na funkcjonowanie Galerii Łódzkiej, która musiała przeprowadzić ewakuację i wdrożyć procedury bezpieczeństwa.
Właściciele obiektu podkreślają, że tego typu incydenty generują wysokie koszty i zakłócają pracę innych najemców. W dniu zdarzenia ruch w galerii został ograniczony, a część klientów zrezygnowała z zakupów.
Śledczy oparli akt oskarżenia na nagraniach monitoringu, zeznaniach świadków oraz analizie chemicznej substancji. Materiał dowodowy pozwolił ustalić przebieg zdarzenia, choć nie wyjaśnił motywów działania sprawców. Prokuratura podkreśla, że mężczyźni działali wspólnie i w porozumieniu, co wskazuje na zaplanowany charakter czynu. Nie ustalono, aby sprawcy byli powiązani z klubem sportowym lub jego kibicami. Nie znaleziono również dowodów na działanie na zlecenie osób trzecich.

