W poniedziałek 19 maja po kilka minut przed godziną 23 na drodze szybkiego ruchu S8 w miejscowości Kozub zderzyły się dwa tiry. Ranni w tym zdarzeniu zostali kierowcy ciągników siodłowych. Mimo natychmiastowej akcji ratowniczej i ogromnego zaangażowania strażaków i ratowników z pogotowia ratunkowego, nie udało się uratować życia jednemu z kierowców.
Wszyscy rzucili się na pomoc
Gdy tylko na linię alarmową wpłynęło zgłoszenie o wypadku na drodze S8 na wysokości miejscowości Kozub, dyspozytorzy wysłali na miejsce strażaków, policjantów i ratowników medycznych. Wiadomo było, że zderzyły się dwa tiry. Ciągnik z naczepą firmy kurierskiej i drugi, który ciągnął za sobą lawetę z samochodami.
Na miejsce wysłano 10 zastępów strażackich, trzy karetki i trzy policyjne radiowozy. Gdy pierwsi ratownicy dojechali na miejsce wypadku, droga w stronę Wrocławia była całkowicie zablokowana przez leżącą naczepę firmy kurierskiej. Natychmiast rozpoczęli udzielanie pierwszej pomocy medycznej kierowcom.
Tragedia w miejscowości Kozub
Przez kilkadziesiąt minut ratownicy walczyli o życie i zdrowie kierowców. Jeden z nich został przetransportowany do szpitala. Drugiego reanimowano na miejscu przez blisko godzinę. Niestety, jego życia nie udało się uratować.
Szczegółowo okoliczności wypadku w Kozubie wyjaśniają policjanci pod nadzorem prokuratora, który przyjechał na miejsce zdarzenia. Kluczowe do wyjaśnienia przyczyn wypadku będą też wyniki sądowo-medycznej sekcji zwłok kierowcy, który zginął w wypadku.
W akcji do późnych godzin nocnych oprócz policjantów, ratowników medycznych i zawodowych strażaków z Wieruszowa i Sieradza, udział brali ochotnicy z jednostek: OSP Chojny, OSP Lututów i OSP Złoczew.







