Śledczy z Łodzi rozpracowali proceder, którego celem było umożliwienie wjazdu imigrantów do Polski na podstawie fikcyjnych dokumentów zatrudnienia. W sprawie zatrzymano 3 osoby – obywatelkę Polski, obywatela Białorusi oraz obywatelkę Ukrainy. Trojka organizatorów przerzutów imigrantów do Polski usłyszała zarzuty związane z organizowaniem nielegalnego przekraczania granicy oraz wyłudzaniem poświadczenia nieprawdy. Sąd aresztował podejrzanych na trzy miesiące.
Mechanizm działania fikcyjnych spółek wykorzystywanych do wjazdu imigrantów do Polski
Według ustaleń prokuratury i Straży Granicznej, podejrzani stworzyli sieć około 130 spółek zarejestrowanych na terenie całego kraju. Podmioty te nie prowadziły działalności gospodarczej, lecz służyły do generowania oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcom. Dokumenty te stanowiły podstawę do uzyskiwania wiz krajowych oraz legalnego przekroczenia granicy.
Fikcyjne podmioty wystawiały fałszywe oświadczenia o powierzeniu pracy dla cudzoziemców, którzy na tej podstawie przekraczali polską granicę
mówi Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Cudzoziemcy wykorzystywani do zakładania spółek wjeżdżali do Polski legalnie, m.in. w celu ubiegania się o pobyt czasowy. Na swoje dane zakładali profile zaufane, rachunki bankowe i rejestrowali numery telefonów, które następnie przekazywali organizatorom procederu. Po wykonaniu tych czynności opuszczali terytorium kraju.
Skala procederu i liczba przerzuconych imigrantów do Polski
Śledczy ustalili, że w latach 2021–2024 podejrzani umożliwili wjazd do Polski 11 485 cudzoziemcom. Byli to głównie obywatele Białorusi, ale także osoby z innych państw Europy Wschodniej. Oświadczenia składane w urzędach pracy tworzyły pozory legalnego zatrudnienia, choć faktycznie nie dochodziło do wykonywania pracy.
Za pośrednictwem urzędowego portalu pracy złożono ponad 11 tysięcy oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcom. Dokumenty te stanowiły podstawę do uzyskiwania wiz krajowych, a następnie przekraczania granicy Rzeczypospolitej Polskiej – już niezgodnie z ich faktycznym przeznaczeniem
relacjonuje major Dagmara Bielec, oficer prasowy Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.
Według prokuratury koszt jednego oświadczenia miał składać się z dwóch części: pierwszej, wynoszącej 100 złotych opłaty urzędowej oraz dodatkowych 100 złotych, które zostawały w portfelu organizatorów przerzutu imigrantów do Polski.
Przerzucili kilkanaście tysięcy imigrantów do Polski
Kluczowym elementem śledztwa była analiza przepływów finansowych na rachunkach bankowych przypisanych do fikcyjnych spółek. Pozwoliła ona na wytypowanie trzech osób podejrzanych o kierowanie procederem: 45-letniej obywatelki Ukrainy, 38-letniej Polki oraz 41-letniego obywatela Białorusi.
Całej trójce przedstawiliśmy zarzuty organizowania nielegalnego przekraczania granicy RP oraz wyłudzanie poświadczenia nieprawdy w dokumentach wystawionych przez polskich funkcjonariuszy, za co grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd w całości uwzględnił wniosek prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanych
podkreśla prokurator Paweł Jasiak.
Zatrzymań dokonano podczas skoordynowanej akcji funkcjonariuszy Straży Granicznej. Dwie osoby ujęto na przejściu granicznym Kuźnica Białostocka–Bruzgi, a trzecią zatrzymano w Gdańsku.
Początek śledztwa i ujawnienie powiązań
Postępowanie rozpoczęło się od analizy działalności jednej ze spółek, która nie składała sprawozdań finansowych, nie wykazywała obrotów, a jednocześnie deklarowała zatrudnianie setek pracowników. W toku czynności ustalono powiązania między kolejnymi podmiotami, których prezesami były te same osoby – obywatele Ukrainy legalnie przebywający w Polsce.
Śledczy ustalili, że osoby te rejestrowały spółki na swoje dane, po czym przekazywały pełną dokumentację organizatorom i opuszczały kraj. W efekcie powstała sieć podmiotów służących wyłącznie do generowania dokumentów umożliwiających wjazd imigrantów do Polski.
Zarówno prokuratura, jak i Straż Graniczna podkreślają, że sprawa ma charakter rozwojowy. Trwa analiza zabezpieczonych dowodów, w tym sprzętu elektronicznego należącego do podejrzanych. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań ani rozszerzenia zarzutów.

