Sąd Okręgowy w Łodzi przekazał do Sądu Najwyższego sprawę dotyczącą poważnych zarzutów wobec byłego sekretarza sądowego, a decyzja ta wpływa na dalszy proces pracownika sądu. Sprawa dotyczy wieloletnich oszustw finansowych, fałszowania dokumentów i ukrywania akt, a jej skala budzi duże zainteresowanie opinii publicznej. Łódzki sąd uzasadnia swoją decyzję dobrem wymiaru sprawiedliwości i koniecznością zapewnienia bezstronności postępowania.
Dlaczego łódzki sąd wnosi o zmianę właściwości?
Sąd Okręgowy w Łodzi poinformował, że skierował akta sprawy do Sądu Najwyższego z wnioskiem o wyznaczenie innego sądu równorzędnego. Decyzja wynika z faktu, że oskarżony przez lata pracował w łódzkim wymiarze sprawiedliwości, co mogłoby rodzić wątpliwości co do bezstronności procesu.
Postanowieniem sądu przekazaliśmy sprawę do Sądu Najwyższego, by ten skierował ją do rozpoznania w innym sądzie równorzędnym
mówi sędzia Grzegorz Gała.
Rzecznik podkreśla, że wniosek o zmianę właściwości sądu złożył również prokurator, który kierował akt oskarżenia do łódzkiego sądu. Sąd Najwyższy rozpozna sprawę na posiedzeniu niejawnym i ma pełną swobodę w wyborze sądu, który ostatecznie poprowadzi proces.
Zakres zarzutów wobec byłego sekretarza
Akt oskarżenia, który Prokuratura Regionalna w Łodzi skierowała do sądu w grudniu 2025 roku, obejmuje szeroki katalog czynów zabronionych. Oskarżony 40-latek miał przez dekadę wykorzystywać swoje stanowisko i dostęp do dokumentów, aby wyłudzać środki finansowe z budżetu sądu.
Według ustaleń śledczych mężczyzna:
- fabrykował wnioski o zwrot opłat sądowych,
- fałszował orzeczenia dotyczące zwrotów,
- modyfikował dane w systemie informatycznym,
- przesyłał spreparowane dokumenty do służb finansowych,
- wskazywał własne rachunki bankowe jako konta stron postępowań,
- ukrywał akta sądowe,
- prał pieniądze poprzez liczne przelewy i wypłaty gotówkowe.
Łączna kwota wyłudzonych środków przekracza 3,1 miliona złotych.
W opinii prokuratury takie działanie miało na celu udaremnienie lub utrudnienie możliwości stwierdzenia przestępnego pochodzenia wyłudzonych pieniędzy
mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi.
Mechanizm działania oskarżonego
Śledczy ustalili, że oskarżony otworzył kilkadziesiąt rachunków bankowych, na które trafiały środki pochodzące z fikcyjnych zwrotów opłat sądowych. Następnie wypłacał pieniądze w bankomatach lub przelewał je na kolejne konta, aby zacierać ślady ich pochodzenia.
Według prokuratury środki te przeznaczał na:
- spłatę kart kredytowych,
- opłaty za wynajem samochodów i umowy leasingowe,
- składki ubezpieczeniowe,
- raty kredytów,
- wycieczki i zakupy,
- budowę i wyposażenie domu.
Prokuratura uznałą, że 40-latek uczynił sobie z oszustw stałe źródło dochodów, co w konsekwerncji wpływa na wyższe zagrożenie karą. Byłemu pracownikowi sądu grozi do 15 lat więzienia.
Proces pracownika sądu w nowej lokalizacji
Decyzja o przekazaniu sprawy do Sądu Najwyższego oznacza, że proces pracownika sądu odbędzie się poza Łodzią. Ma to zapewnić pełną bezstronność i uniknąć sytuacji, w której osoby pracujące w łódzkim sądzie mogłyby być świadkami, pokrzywdzonymi lub mieć inne powiązania z oskarżonym.
Sąd Najwyższy może wyznaczyć dowolny sąd okręgowy w Polsce. Dopiero po tej decyzji możliwe będzie wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy.
Znaczenie sprawy dla wymiaru sprawiedliwości
Sprawa byłego sekretarza sądowego jest jedną z największych afer finansowych w polskim sądownictwie ostatnich lat. Dotyczy nie tylko wysokich kwot, ale również nadużycia zaufania publicznego i wykorzystania dostępu do systemów sądowych. Dlatego decyzja o przeniesieniu postępowania ma kluczowe znaczenie dla zachowania transparentności i wiarygodności procesu.
Wymiar sprawiedliwości podkreśla, że sprawa wymaga szczególnej staranności, a jej przebieg będzie uważnie obserwowany zarówno przez środowisko prawnicze, jak i opinię publiczną. O tym, gdzie toczył się będzie proces pracownika sądu, zdecyduje Sąd Najwyższy.


