Pożar lasu w powiecie skierniewickim w poniedziałek 27 kwietnia postawił na nogi jednostki państwowej i ochotniczej straży pożarnej. Ogień pojawił się w rejonie miejscowości Joachimów-Mogiły, na obszarze leśnym obejmującym także tereny torfowe, które znacznie utrudniły działania. Strażacy szybko dotarli na miejsce, a dzięki współpracy z nadleśnictwem i wykorzystaniu samolotu gaśniczego zdołali zatrzymać rozprzestrzenianie się ognia. Akcja trwała kilka godzin i wymagała użycia specjalistycznego sprzętu, w tym dronów z kamerami termowizyjnymi.
Pożar lasu w powiecie skierniewickim: trudny teren i szybka reakcja służb
Strażacy informację o pożarze lasu w powiecie skierniewickim dostali o godzinie 12.23. Pierwsze zastępy, które dotarły na miejsce, potwierdziły pożar poszycia leśnego na obszarze co najmniej dwóch hektarów. Teren okazał się wyjątkowo wymagający — część objętego ogniem obszaru stanowiły torfowiska, gdzie ogień może tlić się pod powierzchnią i pozostawać niewidoczny dla ratowników.
Strażacy natychmiast rozpoczęli gaszenie ognia, a jednocześnie wezwali wsparcie lotnicze. Nadleśnictwo skierowało na miejsce samolot gaśniczy Dromader, który wykonał trzy zrzuty wody. Zrzuty pozwoliły ograniczyć rozprzestrzenianie się ognia i stworzyć warunki do skuteczniejszej pracy zastępów na ziemi.
Na miejscu działały łącznie 3 zastępy państwowej straży pożarnej oraz 8 zastępów z ochodniczych jednotek straży pożarnej. Strażacy rozwinęli linie gaśnicze i prowadzili dogaszanie w miejscach, gdzie ogień wciąż tlił się w ściółce. Wykorzystali również drony z kamerami termowizyjnymi, które pozwoliły zlokalizować ukryte ogniska w torfowiskach.
Działania strażaków i wsparcie z powietrza
Pożary lasów na terenach torfowych wymagają innego podejścia niż standardowe akcje gaśnicze. Torf może tlić się długo, a ogień potrafi przemieszczać się pod ziemią, co utrudnia ocenę sytuacji. Dlatego strażacy prowadzili działania w kilku etapach: gaszenie ognia na powierzchni, dogaszanie głębokich zarzewi oraz kontrolę terenu przy użyciu dronów.
Samolot gaśniczy Dromader odegrał kluczową rolę w pierwszej fazie akcji. Zrzuty wody w okolicy miejscowości Joachimów-Mogiły pozwoliły ograniczyć ogień na tyle, by zastępy strażaków mogły bezpiecznie wejść w głąb lasu. W trudnym terenie, gdzie dojazd jest ograniczony, wsparcie lotnicze często decyduje o powodzeniu działań.
Warunki pogodowe sprzyjały rozprzestrzenianiu się ognia
W ostatnich dniach w regionie panowały warunki sprzyjające powstawaniu pożarów lasów: niska wilgotność ściółki, brak opadów i podwyższona temperatura. W takich okolicznościach nawet niewielkie źródło ognia może doprowadzić do szybkiego rozwoju pożaru.
Służby leśne od kilku tygodni ostrzegają przed wysokim zagrożeniem pożarowym w lasach centralnej Polski. W wielu nadleśnictwach obowiązują zakazy wstępu do lasu, a patrole leśników i strażaków monitorują sytuację na bieżąco.
Skala zniszczeń i dalsze działania
W wyniku pożaru spłonęło co najmniej dwa hektary poszycia leśnego. Strażacy podkreślają, że dzięki szybkiej reakcji i wsparciu lotniczemu udało się zapobiec rozprzestrzenieniu ognia na większy obszar. Po opanowaniu sytuacji zastępy rozpoczęły dogaszanie i dokładne przeszukanie terenu, aby wykluczyć możliwość ponownego pojawienia się ognia.
Drony z kamerami termowizyjnymi okazały się kluczowe w lokalizowaniu miejsc, gdzie torf wciąż tlił się pod powierzchnią. Pożary torfowisk mogą powracać nawet po kilku godzinach, dlatego strażacy pozostali na miejscu do całkowitego wyeliminowania zagrożenia.


