Kierowca samochodu marki JAECCO w poniedziałek 17 marca około godziny 22.30 wymusił pierwszeństwo przejazdu na kierowcy policyjnego radiowozu. Policjanci włączyli sygnały, chcąc zatrzymać kierowcę. Ten jednak postanowił uciec. Funkcjonariusz ruszyli w pościg za kierowcą.
Policyjny pościg ulicami Pabianic i trasą szybkiego ruchu
Mężczyzna kierujący suwem gwałtownie przyspieszył. Wkrótce wyjechał z Pabianic. Jadąc z bardzo wysoką prędkością kierowca uciekał w stronę trasy szybkiego ruchu S14.
Z nadmierną prędkością kontynuował ucieczkę, łamiąc przy tym przepisy drogowe oraz stwarzając zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Ignorował czerwone światło, a nawet przejechał przez zamknięty przejazd kolejowy z opuszczonymi rogatkami
mówi podkomisarz Agnieszka Jachimek z policji w Pabianicach.
Mężczyzna kontynuował ucieczkę, a policjanci nie odpuszczali mu. Na pomoc funkcjonariuszom z Pabianic ruszyli policjanci z Aleksandrowa Łódzkiego i Łodzi.
Zaczął w Pabianicach, a skończył w Łodzi
Kierowca trasą S14 uciekał przed policjantami dalej. Stwarzał ogromne zagrożenie dla wszystkich kierowców, bo trasą szybkiego ruchu jechał pod prąd. Swoją dramatyczną ucieczkę skończył w rowie na łódzkich Bałutach. Mężczyzna uciekając z bardzo dużą prędkością, w pewnym momencie stracił panowanie nad samochodem i zjechał na bok. Nie opanował już pojazdu i policyjny pościg zakończył się dla niego dachowaniem w rowie.
Kierowcą okazał się 26-latek. Szybko też stało się jasne, dlaczego nie chciał zatrzymać się na wezwanie policjantów. Mężczyzna był kompletnie pijany. Miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Na domiar złego w samochodzie razem z nim podróżowało jeszcze troje pasażerów: 39-letnia kobieta oraz dwóch mężczyzn w wieku 19 i 48 lat.
Mężczyzna przed sądem odpowie za wiele wykroczeń popełnionych w czasie ucieczki przed policjantami. Dodatkowo będzie odpowiadał za co najmniej dwa przestępstwa: prowadzenie samochodu po pijanemu i niezatrzymanie się do kontroli drogowej na wezwanie policjantów.
© Policja


