W poniedziałek 28 lipca w Parku Widzewskim doszło do próby ataku na kobietę. Nieustalony mężczyzna złapał ją za nogę i przewrócił na ziemię. Gdy kobieta zaczęła krzyczeć napastnik uciekł. Sprawcy szukają policjanci, choć kobieta oficjalnie nie zgłosiła napadu.
Chwile grozy w drodze do pracy
O napadzie, do którego doszło w parku Widzewskim poinformowali mieszkańcy dzielnicy na profilu w mediach społecznościowych. Z relacji wynika, że około godziny 7 w poniedziałek została zaatakowana w Parku Widzewskim 50-letnia kobieta.
Udało jej się jednak przestraszyć napastnika i ten uciekł.
Kim był napastnik z Parku Widzewskiego?
Z informacji przekazywany przez policjantów wynika, że kobieta od razu nie wezwała pomocy. Dopiero po kilkudziesięciu minutach, namówiona przez znajomych, poinformowała służby o napaści.
Kobieta oświadczyła, iż nie ucierpiała w tym zdarzeniu, nie chce brać udziału w czynnościach procesowych i nie czuje się pokrzywdzona. Nie chciała również łożyć zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa na jej szkodę
mówi nadkomisarz Aneta Sobieraj, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji
Policjanci i tak przeszukali park i pobliskie uliczki, szukając mężczyzny zgodnego z rysopisem podanym przez kobietę. Nikogo jednak nie znaleźli.
Apelujemy do wszystkich osób, które mogły być świadkami tego zdarzenia lub widziały podejrzanie zachowującego się mężczyznę w Parku Widzewskim w poniedziałek około godziny 7 o kontakt z najbliższą jednostką policji osobiście lub telefonicznie pod numerem 112
mówi Aneta Sobieraj.

