W Łodzi na początku lutego doszło do dwóch tragicznych zdarzeń związanych z bardzo niskimi temperaturami. Według wstępnych ustaleń mieszkańcy jednej z kamienic na Bałutach zmarli z zimna. Służby podkreślają, że oba przypadki wydarzyły się dzień po dniu, a wstępne hipotezy wskazują na wychłodzenie organizmu jako najbardziej prawdopodobną przyczynę śmierci. Sprawą zajmuje się policja oraz prokuratura, a okoliczności zdarzeń mają wyjaśnić sekcje zwłok.
Z zimna mogły umrzeć dwie osoby w łódzkiej kamienicy
Do pierwszego zdarzenia doszło w poniedziałek 2 lutego w kamienicy przy ulicy Malinowej na Bałutach. Policjanci otrzymali zgłoszenie dotyczące 56-letniej kobiety, którą znaleziono w jej mieszkaniu. Pomimo prób udzielenia pomocy, lekarz stwierdził zgon.
W lokalu panowała niska temperatura, a mieszkanie – jak podkreślają służby – nie było ogrzewane. Kobieta leżała pod kołdrą i kocami, jednak nie dawała oznak życia.
Lekarz stwierdził zgon kobiety, nie wykluczając udziału osób trzecich. Przyczynę śmierci wyjaśni sekcja zwłok. Jedną z hipotez branych pod uwagę jest wychłodzenie organizmu. Mieszkanie było nieogrzewane
informuje aspirant Kamila Sowińska, z KMP w Łodzi.
Śledczy analizują wszystkie możliwe scenariusze, choć wstępne ustalenia wskazują, że to właśnie niska temperatura mogła odegrać kluczową rolę. Zimą w nieogrzewanych lokalach ryzyko wychłodzenia rośnie szczególnie u osób starszych lub samotnych.
Kolejna osoba znaleziona martwa dzień później
We wtorek 3 lutego służby ponownie pojawiły się w tej samej kamienicy. Tym razem zgłoszenie pochodziło od pracownika Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, który odwiedzał swojego podopiecznego. 55-letni mężczyzna również nie dawał oznak życia.
Lekarz, który przybył na miejsce, wykluczył udział osób trzecich. Wstępna diagnoza wskazała na wychłodzenie organizmu jako przyczynę śmierci.
Lekarz stwierdził zgon 55-latka, wykluczony został udział osób trzecich. Jako przyczyna śmierci zostało wskazane wychłodzenie organizmu
wyjaśnia Aneta Sowińska, oficer prasowy łódzkiej policji.
Oba przypadki łączy nie tylko lokalizacja, ale także warunki, w jakich znaleziono ofiary. Służby podkreślają, że w okresie zimowym szczególnie ważne jest reagowanie na sygnały o osobach, które mogą potrzebować pomocy – zwłaszcza w nieogrzewanych mieszkaniach.
Statystyki pokazują wzrost liczby zgonów z powodu wychłodzenia
Według danych Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, od 1 listopada 2025 roku w Polsce z powodu wychłodzenia zmarły 42 osoby. Najwięcej przypadków odnotowano w województwach lubelskim i łódzkim. To najwyższy wynik od czterech sezonów zimowych.
Dla porównania:
- w sezonie 2024/2025 zmarło 14 osób,
- w sezonie 2023/2024 – 28 osób,
- rok wcześniej – 21 osób.
Statystyki pokazują wyraźny wzrost liczby zgonów związanych z niskimi temperaturami. Eksperci zwracają uwagę, że problem dotyczy nie tylko osób bezdomnych, ale również mieszkańców nieogrzewanych lokali, osób samotnych, schorowanych lub mających trudności z codziennym funkcjonowaniem.
Służby apelują o reagowanie na zagrożenia
Policja i instytucje pomocowe przypominają, że każdy sygnał o osobie narażonej na wychłodzenie może uratować życie. W okresie zimowym służby regularnie kontrolują miejsca, w których mogą przebywać osoby zagrożone, jednak kluczową rolę odgrywają zgłoszenia od mieszkańców.
W przypadku podejrzenia, że ktoś może potrzebować pomocy, warto powiadomić odpowiednie służby – policję, straż miejską lub ośrodki pomocy społecznej. Zimno stanowi realne zagrożenie, a szybka reakcja może zapobiec tragedii.
Tragedia w Łodzi jako sygnał ostrzegawczy
Dwa zgony z zimna w jednej kamienicy w tak krótkim czasie pokazują, jak poważne konsekwencje może mieć brak ogrzewania i niska temperatura w mieszkaniach. Choć ostateczne przyczyny śmierci potwierdzą sekcje zwłok, wstępne ustalenia wskazują, że obie osoby prawdopodobnie umarły z zimna.
Służby podkreślają, że to nie tylko statystyka, ale realne dramaty ludzi, którzy nie poradzili sobie z trudnymi warunkami. Zima wciąż trwa, a podobne sytuacje mogą się powtarzać, jeśli otoczenie nie zareaguje na czas.

