ŁKS wygrał z Ruchem na wyjeździe w Chorzowie, choć to gospodarze prowadzili 1:0. Chorzowianie doskonale wypełnili powiedzenie do trzech razy sztuka, bo po rozpoczęciu meczu oddali trzy strzały na bramkę ŁKS i właśni po trzecim futbolówka zatrzepotała w siatce.
Zabójcza kontra Ruchu Chorzów
Całą sytuacja rozgrywała się między 11 a 12 minutą meczu. Łodzianie wykonywali rzut rożny. Zrobili to w tak niefortunny sposób, że piłkę przejęli gospodarze i rozpoczęli błyskawicznie kontrę. Daniel Szczepan podał piłkę precyzyjnie do Miłosza Kozaka, a ten równie precyzyjnym strzałem pokonał łódzkiego bramkarza – Łukasza Bombę.
Dopiero stracona bramka otrzeźwiła zawodników ŁKS-u. Dzięki temu 13276 kibiców na stadionie coraz częściej oglądało akcje ofensywne łódzkiej drużyny. W drugim i trzecim kwadransie co najmniej pięciokrotnie ŁKS mógł wyrównać. Najpierw w 20. minucie Mateusz Wysokiński sprawdził umiejętności dobrze dysponowanego w tym dniu bramkarza Ruchu – Jakuba Bielickiego.
Chwilę później Marko Mrvaljević nieskutecznie główkował po dośrodkowaniu Kamila Dankowskiego. Następnie zawodnik z Czarnogóry próbował ponownie zaskoczyć strzałem Jakuba Bielickiego, jednak jego uderzenie piętą było nieskuteczne. Bramkarz Ruchu uratował swój zespół jeszcze raz w pierwszej połowie, broniąc uderzenie Maksymiliana Sitki.
Odwrócenie ról w drugiej połowie
Z szatni zawodnicy ŁKS-u na drugą połowę wyszli tak, jakby zapomnieli o koncentracji. W efekcie już 2 minuty później mogli przegrywać 2:0. Na ich szczęście dobre uderzenie Miłosza Kozaka, wyciągnął Łukasz Bomba, przy okazji popisując się świetnym refleksem.
© Artur Kraszewski | ŁKSŁodzianie otrząsnęli się momentalnie z marazmu i rzucili się do ataku. Konsekwentne budowanie akcji i niemal stały napór na bramkę chorzowian przyniosły rezultat w 72. minucie spotkania. Po dobrej akcji piłka dosłownie spadła w polu karnym Ruchu na nogę Piotra Głowackiego, który wbiegał z głębi pola. Ełkaesiak huknął bezpośrednio na bramkę i było 1:1.
ŁKS atakował dalej i 80. minucie łodzianie znów cieszyli się ze zdobytej bramki. Najpierw Michał Mokrzycki dośrodkował w pole karne. Do piłki wyskoczył Gustaf Norlin i uderzył na bramkę głową. Jakub Bielecki obronił strzał odbijając piłkę, ale przy dobitce Mateusza Wzięcha był już bezradny i łodzianie wyszli na prowadzenie.
Taki obrót sprawił, że Ruch musiał się odsłonić z tyłu. W efekcie w drugiej minucie doliczonego czasu, po błędzie chorzowskiej obrony trzecią bramkę dla ŁKS-u w tym spotkaniu strzelił Mateusz Wysokiński.
ŁKS wygrał z Ruchem po 27 latach
Łodzianie przełamali passę bez zwycięstw z Ruchem po blisko 27 latach. Było to też 44. ligowe spotkanie wygrane przez ŁKS z chorzowianami, a jednocześnie trzeci mecz z rzędu, który ŁKS wygrał pod wodzą trenera Ryszarda Robakiewicza.
Ruch Chorzów: Jakub Bielecki – Martin Konczkowski, Jehor Cykało, Szymon Szymański (68, Szymon Karasiński), Dominik Preisler, Miłosz Kozak (83, Łukasz Moneta), Denis Ventúra, Mateusz Szwoch, Mohamed Mezghrani, Jakub Adkonis (83, Filip Borowski), Daniel Szczepan (83, Soma Novothny). Trener: Dawid Szulczek.
ŁKS Łódź: Łukasz Bomba – Kamil Dankowski, Sebastian Rudol, Levent Gulen, Piotr Głowacki, Mateusz Kupczak, Michał Mokrzycki, Mateusz Wysokiński, Gustaf Norlin (86, Jędrzej Zając), Maksymilian Sitek (56, Antoni Młynarczyk), Marko Mrvaljević (56, Mateusz Wzięch). Trener: Ryszard Robakiewicz.
© Artur Kraszewski | ŁKS

