Przed Sądem Rejonowym w Olsztynie wybrzmiały we wtorek 1 kwietnia mowy końcowe w procesie łódzkiego adwokata – Pawła Kozaneckiego (oskarżony wyraził zgodę na publikację danych i wizerunku). Prawnik oskarżony jest o spowodowanie niedaleko Olsztyna śmiertelnego wypadku 26 września 2021 roku, w którym zginęły dwie kobiety. Niedługo po wypadku adwokat skomentował sytuację w mediach społecznościowych, tłumacząc, że kobiety zginęły, bo jechały „trumną na kółkach”.
Bezwzględne więzienie i zakaz prowadzenia pojazdów
Prokuratura w mowie końcowej przed sądem w Olsztynie wskazała na bezsporną – zdaniem oskarżyciela publicznego – winę oskarżonego. Zdaniem prokuratury oraz oskarżycieli posiłkowych, dowody wskazują jednoznacznie na winę Pawła Kozaneckiego. Ślady zabezpieczone przez policjantów na miejscu wypadku wskazywały na to, że adwokat zjechał samochodem na drugi pas ruchu i doprowadził do zderzenia z audi, w którym podróżowały dwie kobiety.
Kierując mercedesem, naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwny pas ruchu. Tym doprowadził do nieumyślnego wypadku drogowego
mówi prokurator Arkadiusz Szulc z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Prokurator poprosił sąd o wydanie wyroku skazującego Pawła Kozaneckiego i orzeczenie kary 5 lat bezwzględnego więzienia oraz 10 lat zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Sąd odroczył ogłoszenie wyroku do 11 kwietnia. Bez względu na orzeczenie, stronom będzie przysługiwało prawo odwołania do sądu wyższej instancji. Oskarżyciel chce także, by mecenas wypłacił zadośćuczynienia dla rodzin ofiar – w wysokości od 10 do 50 tysięcy złotych.
Teraz przyszedł czas oczekiwania na ostateczny werdykt. Niemiej te emocje, które towarzyszyły procesowi to była wtórna wiktymizacja ofiar rodzin. Rodziny musiały na nowo przeżywać sprawę, zwłaszcza w kontekście ekspresji i dynamiki obrony podejmowanej przez oskarżonego
mówi mecenas Karol Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar wypadku
Reprezentant oskarżycieli posiłkowych wskazał, że rodziny od początku procesu (27 lutego 2023 roku) nie spodziewały się nawet przez chwilę, że oskarżony przeprosi i wyrazi skruchę. Ich zdaniem takie zachowanie nie byłoby wiarygodne i szczere.
Tragiczny wypadek w gminie Barczewo
Do tego tragicznego wypadku doszło 26 września 2021 roku około godziny 17.40 na drodze wojewódzkiej nr 595 w pobliżu miejscowości Stare Włóki w gminie Barczewo. Drogą na trasie Barczewo – Jeziorany podróżowały dwie kobiety w wieku 53 i 67 lat. Dwie babcie jechały do swoich córki i syna oraz wnucząt. Ich osobowe audi 80 zderzyło się czołowo z mercedesem, za kierownicą którego siedział łódzki adwokat Paweł Kozanecki.
Adwokat z żoną i dzieckiem wracał z wesela influencerki Martyny Kaczmarek. Mecenasowi i jego bliskim nic poważnego się nie stało. Na miejscu zginęły obie kobiety podróżujące audi.
Dowody kontra teza obrony i próba odwlekania wyroku
W czasie procesu udało się potwierdzić okoliczności faktyczne wypadku. Udowodniono, że obie ofiary wypadku miały zapięte basy bezpieczeństwa. Potwierdził to policjant pracujący na miejscu wypadku oraz biegły z zakresu badania wypadków komunikacyjnych. Jednak obrońcy Pawła Kozaneckiego negowali te ustalenia, powołując się na stronniczość biegłego.
Mam omówić dowody na sprawstwo oskarżonego? To już. Bo nie dostrzegam żadnego
mówił w mowie końcowej mecenas Władysław Marczewski
Prokurator w mowie końcowej zwrócił uwagę, że miejsce w którym doszło do wypadku jest niebezpieczne. Poprzedza je zakręt i jest ograniczona widoczność. Choć jest poza terenem zabudowanym, to obowiązuje tu z tych powodów ograniczenie prędkości do 70 km/godz. Biegli ustalili, że oba pojazdy nie przekraczały dozwolonej prędkości w momencie zderzenia.
Oskarżony nie koncentrował uwagi na obserwowaniu drogi. Można mieć drogi, napakowany w elektronikę samochód, ale to nie zwalnia kierowcy od uważnej jazdy.
mówi prokurator Arkadiusz Szulc
Udowodniono również w czasie procesu Pawła Kozaneckiego, że samochód, którym jechały kobiety – audi 80 przeszedł wcześniej badania techniczne i został dopuszczony przez diagnostów do ruchu. Prokuratura od początku przekonywała, że wyłączną winę za spowodowanie wypadku ponosi oskarżony. Ten jednak nie przyznał się do winy.
Paweł K. w pierwszym dniu procesu nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Odpowiadając na pytania Sądu zaprzeczył zarzutowi prokuratora, że zjechał na przeciwległy pas ruchu, którym miała poruszać się kobieta kierująca audi.
mówi sędzia Adam Bartczak, rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie.
W trakcie dochodzenia i procesu żona Pawła Kozaneckiego i sam oskarżony najpierw twierdzili, że nie pamiętają, w jakim położeniu były pojazdy po zderzeniu. Później zmienili linię obrony i twierdzili, że ich auto na pewno nie zjechało na drugą stronę jezdni, choć ustalenia policjantów pracujących na miejscu były w tej kwestii jednoznaczne.
Obrońcy oskarżonego w mowach końcowych zarzucili, że w postępowaniu nie zebrano wystarczającego, wyczerpującego materiału dowodowego. Mecenas Władysław Marczewski wskazał, że opinie biegłych zawierają błędy i nieścisłości, a ich klient jest niewinny. Ekspert miał być stronniczy, bo „kiedyś pracował dla komendy wojewódzkiej policji w Olsztynie”.
Mecenasi oskarżonego w trakcie procesu próbowali udowodnić tezę o tym, że to nie oskarżony spowodował śmiertelny wypadek, a problemem był „stan ich samochodu”. Puentując swoją mowę końcową mecenas Kazimierz Pawelec stwierdził, że prokurator i oskarżyciele posiłkowi nie udowodnili ze stuprocentową pewnością, że „oskarżony w sposób umyślny bądź nieumyślny naruszył zasady bezpieczeństwa i spowodował ten tragiczny w skutkach wypadek”.
Na fragmentach części odpadających z audi, bo nie były przymocowane, widać typowe opisy dla używanych części „audi 80 b3”. To części świeżo włożone. Ciekawe dlaczego? Przecież pojazd był sprawny
mówił z ironią w głosie mecenas Kazimierz Pawelec, obrońca oskarżonego.
Jeszcze tuż przed mowami końcowymi, próbowali obrońcy Pawła Kozaneckiego złożyć kolejne wnioski dowodowe. Mecenas Władysław Marczewski chciał, by na salę rozpraw przynieść części rozbitego samochodu kobiet. Chciał publicznie omówić stan części wraku: reflektora, chłodnicy, akumulatora, a nawet półosi.
Niektórzy naoglądali się zbyt wielu amerykańskich filmów. Sąd nie sprowadził szczątków pojazdu audi na rozprawę, bo w ocenie sądu nie jest to konieczne. Sala sądowa to nie muzeum. Trzeba wykazać, czemu miałoby to służyć
mówi sędzia Anna Pałasz.
Od pierwszego dnia procesu obrońcy Pawła Kozaneckiego wskazywali, że kluczowym do wyjaśnienia w szczegółach okoliczności wypadku powinien być zapis z „komputera pokładowego” mercedesa Pawła Kozaneckiego. Przeciwko takiej interpretacji zdarzeń oponowali zarówno prokurator jak i oskarżyciele posiłkowi wskazując na to, że bez względu na liczbę systemów w aucie, to człowiek siedział za kierownicą.
Przytłaczająca dla oskarżonego jest też ekspertyza Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji. Wskazano jej przyczynę wypadku jako: nieprawidłowe, niezgodne z przepisami zachowanie oskarżonego, czyli wjazd pojazdem na pas jazdy w przeciwnym kierunku, przekroczenie linii podwójnej ciągłej.
Biegli wyliczyli, że kierująca audi 80 kobieta miała za mało czasu na jakąkolwiek reakcję. Obiczono, że było to zaledwie 0,8 sekundy. Wskazano w ekspertyzie również jak wyglądało zachowanie Pawła Kozaneckiego za kierownicą sekundy przed zderzeniem. Kierowca mercedesa nie hamował i nie wykonywał manewrów obronnych. Większość też śladów na miejscu wypadku znajdowała się na pasie, którym prawidłowo jechało audi.
„Trumna na kółkach”
Adwokat zamieścił po wypadku w mediach społecznościowych swoje przemyślenia dotyczące przyczyn tragedii. Sugerował, że wypadek by konfrontacją bezpiecznego samochodu z „trumną na kółkach” i między innymi dlatego kobiety zginęły. Wypowiedź Pawła Kozaneckiego zbulwersowała opinię publiczną i środowisko prawnicze do tego stopnia, że wszczęte zostało postępowania dyscyplinarne przeciwko mecenasowi.
Oskarżony jest osobą uzależnioną od mediów społecznościowych i to zachowanie po tym zdarzeniu powinno mieć znaczenie dla wymiaru kary lub środków karnych. Pierwszy raz spotykamy się, żeby oskarżony publikował film z tak negatywnym wydźwiękiem. Nie interesują go uczucia pokrzywdzonych. Oskarżony jest adwokatem, ojcem, a całe zachowanie po wypadku świadczy, że mamy do czynienia z osobą, która jakby miała 13 lat i nie rozumiała konsekwencji swoich działań.
mówi prokurator Arkadiusz Szulc.
Mecenas w mniejszym wymiarze, bo w sądzie dyscyplinarnym a nie karnym, ale już został za tę wypowiedź ukarany. Postępowanie dyscyplinarne za bulwersującą wypowiedź zakończyło się skazaniem. Po wyczerpaniu przez Pawła Kozaneckiego dróg odwoławczych w Polsce, został prawomocnie skazany 3 września 2024 roku na 2 lata zawieszenia możliwości wykonywania zawodu adwokata.
Również w mediach społecznościowych można było znaleźć po kilku dniach przeprosiny Pawła Kozaneckiego związane ze skandaliczną jego wypowiedzią. Jednak ani opinia publiczna, ani rodziny ofiar wypadku w te przeprosiny nie uwierzyli.



