Skandaliczna sytuacja miała miejsce w Pabianicach w sobotę 25 maja. Jeden z mieszkańców tego miasta zadzwonił na linię alarmową 112 i zgłosił, że potrzebuje pilnie pomocy medycznej. Przyjechała karetka, choć – jak się okazało – mężczyzna potrzebował taksówki. Teraz za kurs zapłaci co najmniej podwójnie.
Skrajna nieodpowiedzialność
Powiedzieć o tej sytuacji, że 31-latek zachował się bezmyślnie, to nic nie powiedzieć. Karetki z zespołami ratownictwa medycznego są na wagę złota i życia. Na pewno nie są do tego, by rozwozić imprezowiczów. Niestety ten pabianiczanin tego raczej nie zrozumie.
W sobotę około godziny 16 mężczyzna zgłosił pilną potrzebę pomocy medycznej. Był na tyle przekonujący, że dyspozytor medyczny wysłał na miejsce pogotowie ratunkowe. Jednak okazało się, że nie takiej pomocy potrzebuje mężczyzna. Jedyne, co mogli zrobić ratownicy, to wezwać policjantów.
Karetka to nie taksówka
Mężczyźnie zdrowotnie nic nie dolegało, poza tym, że był kompletnie pijany. Chciał wezwać taksówkę, jednak pieniądze chwilę wcześniej przepił. W tej sytuacji pomyślał, że za taksówkę zrobi karetka.
Policjantki z pabianickiej „patrolówki” natychmiast pojechały na ulicę Wspólną, by udzielić pomocy załodze karetki pogotowia.
mówi podkomisarz Agnieszka Jachimek z policji w Pabianicach.
Oprócz skrajnej nieodpowiedzialności mężczyzna popełnił też wykroczenie, za które zostanie rozliczony. Policjanci na miejscu ukarali go mandatem. Za „kurs” zapłaci 500 złotych, a w podróż do miejsca przeznaczenia musiał udać się samodzielnie.


