Decyzja Narodowego Funduszu Zdrowia o nałożeniu kary na Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi ponownie kieruje uwagę opinii publicznej na problem dostępu do świadczenia, jakim jest legalna aborcja. Sprawa pacjentki, znanej jako pani Anita, ujawnia liczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówki oraz w sposobie informowania i traktowania pacjentek w sytuacjach zagrożenia zdrowia.
NFZ nakłada ponad 200 tys. zł kary po kontroli w szpitalu
Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na Centralny Szpital Kliniczny UM w Łodzi karę w wysokości 208 928,73 zł. Decyzja zapadła po kontroli dotyczącej postępowania wobec pacjentki, u której stwierdzono ciężką wadę płodu. Kobieta, zgodnie z obowiązującymi przepisami, mogła skorzystać z legalnego przerwania ciąży z uwagi na zagrożenie zdrowia fizycznego i psychicznego. Mimo to szpital odmówił wykonania świadczenia, a sposób prowadzenia sprawy wzbudził poważne zastrzeżenia kontrolerów NFZ.
Fundusz wskazał dwie kluczowe nieprawidłowości. Pierwsza dotyczyła naruszenia prawa pacjentki do pełnej informacji o stanie zdrowia, możliwych scenariuszach przebiegu choroby oraz dostępnych metodach postępowania medycznego.
Druga obejmowała udzielanie świadczeń bez zachowania należytej staranności, w tym niewłaściwe przeprowadzenie konsylium lekarskiego oraz uzależnianie wykonania świadczenia od dokumentu, który znajdował się w dyspozycji szpitala.
Od wniosku o aborcję do pobytu na oddziale psychiatrycznym
Pani Anita trafiła do szpitala po wykryciu ciężkiej wady płodu. Razem z mężem podjęli decyzję o terminacji ciąży, kierując się chęcią uniknięcia cierpienia dziecka. Byli przekonani, że będzie to legalna aborcja i nie grożą im żadne dodatkowe konsekwencje. Zgodnie z relacjami, kobieta miała być wprowadzana w błąd co do stanu ciąży, a lekarze przekazywali jej sprzeczne informacje dotyczące rokowań.
Po zgłoszeniu wniosku o aborcję pacjentka poprosiła o konsultację psychologiczną. Zamiast tego skierowano ją na oddział psychiatryczny, gdzie spędziła trzy dni w izolatce. Kolejnego dnia lekarze poinformowali ją, że musi pozostać na oddziale diagnostyczno‑obserwacyjnym, a wypis na własne żądanie nie został zaakceptowany.
W trakcie pobytu zwołano dwa konsylia lekarskie. Konsylium psychiatryczne potwierdziło istnienie przesłanek do terminacji ciąży. Mimo to lekarze uznali, że „nie ma podstaw do przerwania ciąży poprzez indukcję asystolii u płodu”, czyli procedury stosowanej w przypadku ciężkich wad letalnych. Zaproponowano zakończenie ciąży przez cesarskie cięcie, na co pacjentka nie wyraziła zgody.
Czekałam prawie półtora roku, by ktokolwiek z przedstawicieli naszego państwa i systemu stwierdził, że nie tak powinna być traktowana pacjentka, w tak trudnej sytuacji zdrowotnej. Mam nadzieję, że opinia Rzecznika Praw Pacjenta i kara nałożona przez NFZ na szpital uświadomi lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia, że ich postępowanie wobec pacjentów nie jest bezkarne
mówi pani Anita, pacjentka.
Legalna aborcja – co gwarantuje prawo?
W Polsce przerwanie ciąży jest legalne w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia pacjentki. Przepisy nie ograniczają tego prawa do konkretnego etapu ciąży. W przypadku pani Anity lekarze dysponowali dokumentacją potwierdzającą pogarszający się stan zdrowia, co stanowiło podstawę do wykonania świadczenia.
Kontrola NFZ wykazała, że szpital nie tylko nie wykonał świadczenia, ale również uzależniał jego realizację od dodatkowych dokumentów, które znajdowały się w posiadaniu placówki. To naruszenie przepisów dotyczących organizacji udzielania świadczeń zdrowotnych.
Rzecznik Praw Pacjenta potwierdza naruszenia
Rzecznik Praw Pacjenta, który wcześniej przeprowadził własną kontrolę, stwierdził naruszenie praw pacjentki do informacji, poszanowania godności i intymności oraz prawa do świadczeń zdrowotnych. Wskazał, że lekarze koncentrowali się głównie na stanie płodu, pomijając stan zdrowia kobiety, co ograniczyło jej udział w procesie decyzyjnym.
Szpital ma czas do 16 marca na odwołanie się od decyzji NFZ. Jeśli kara się uprawomocni, środki wrócą do Funduszu i zostaną przeznaczone na finansowanie świadczeń zdrowotnych. Kara ma charakter administracyjny i nie stanowi odszkodowania dla pacjentki. Pani Anita ostatecznie przeprowadziła terminację ciąży w szpitalu w Oleśnicy, gdzie zastosowano procedurę asystolii płodu.
Sprawa pani Anity stała się jednym z najbardziej nagłośnionych przykładów problemów z dostępem do świadczenia, jakim jest legalna aborcja. Kontrola NFZ oraz decyzja o nałożeniu kary pokazują, że instytucje państwowe coraz częściej reagują na zgłoszenia dotyczące naruszeń praw pacjentek. Jednocześnie sprawa ujawnia potrzebę jasnych procedur i rzetelnej komunikacji w placówkach medycznych.

