Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpatrywany jest spór Orlenu z byłym prezesem spółki Danielem Obajtkiem. Podczas ostatniego posiedzenia zeznawała jedna z jego byłych asystentek, która pełniła funkcję szefowej biura wsparcia członków zarządu. Jej relacja rzuciła światło na sposób rozliczania wydatków służbową kartą kredytową oraz na codzienną praktykę funkcjonowania gabinetu prezesa.
Zeznania świadka w procesie Orlenu
Świadek przyznała, że podczas delegacji często pojawiała się konieczność zakupu dodatkowych upominków dla kontrahentów.
Często podczas delegacji trzeba było kupować dodatkowe upominki dla członków delegacji kontrahentów i odbywało się to ad hoc
mówi była asystentka Daniela Obajtka.
Według jej relacji, nawet 90 procent wyjazdów służbowych wiązało się z koniecznością dokupienia prezentów. Wydatki te obejmowały m.in. słodycze, kosmetyki czy pluszowe misie z londyńskiego Harrodsa. Obecne władze Orlenu kwestionują zasadność takich rozliczeń.
Spór o kartę kredytową
Pełnomocnik Orlenu pytał świadka, czy Daniel Obajtek posiadał inną kartę kredytową poza służbową.
Prezes miał tylko służbową kartę kredytową i używał jej wtedy, gdy zakupy miały służyć celom służbowym
mówi bez wątpliwości była asystentka Obajtka.
Dodała, że prywatne wydatki były regulowane gotówką. Zdarzało się jednak, że niektóre transakcje kwestionowało centrum usług korporacyjnych Orlenu. W takich przypadkach koszty potrącano z wynagrodzenia prezesa.
Wydatki medyczne i kontrowersje
Podczas przesłuchania pojawiły się pytania o finansowanie usług medycznych.
Dostawałam polecenie, że mam umówić prezesa w określonym miejscu na godzinę zgodną z jego kalendarzem i to robiłam
zeznaje była asystentka Obajtka
Świadek zaznaczyła, że nie znała szczegółów dotyczących zabiegów, a część wizyt mogła być opłacana gotówką. Spółka Orlen kwestionuje m.in. rachunek na 9 tysięcy złotych w klinice stomatologicznej, wskazując, że wydatki te nie miały charakteru służbowego.
Intensywna praca prezesa Orlenu
Była współpracowniczka Daniela Obajtka opisała jego styl pracy. Przed sądem zeznała, że prezes był pracoholikiem. Był w pracy praktycznie całą dobę, a spotkania biznesowe prowadził od świtu do późnego wieczora.
Według jej relacji, Obajtek niechętnie wyjeżdżał za granicę, dlatego spotkania były maksymalnie skumulowane, często odbywały się nawet na lotnisku tuż przed odlotem.
Stanowiska stron
Podczas drugiego posiedzenia sądu strony ponownie odniosły się do propozycji mediacji. Sędzia Andrzej Romek sugerował możliwość polubownego rozstrzygnięcia, jednak pełnomocnik Orlenu odrzucił tę opcję.
Spółka domaga się od byłego prezesa zwrotu ponad 159 tysięcy złotych, które – według jej stanowiska – zostały wydane na cele prywatne. Pełnomocnicy Daniela Obajtka konsekwentnie odrzucają te roszczenia i wnoszą o oddalenie powództwa.
Tło sprawy
Pozew przeciwko Danielowi Obajtkowi wpłynął do sądu w grudniu 2024 roku. Orlen wskazuje, że były prezes miał finansować z karty kredytowej pobyty w hotelach, restauracjach oraz zabiegi medycyny estetycznej.
Na koszt Orlenu wielokrotnie spędzał wakacje w luksusowym hotelu w Łebie, korzystał z zabiegów medycyny estetycznej, czy kupował luksusowe przedmioty
czytamy w komunikacie Orlenu.
Obajtek kierował spółką od lutego 2018 roku, a w marcu 2023 roku został powołany na kolejną kadencję. Rada nadzorcza odwołała go w lutym 2024 roku, przed planowanym końcem kadencji.
W procesie Orlenu kluczowe znaczenie będą miały zeznania świadków oraz dokumentacja finansowa. Rozstrzygnięcie sprawy może stać się jednym z najważniejszych precedensów dotyczących odpowiedzialności menedżerów za wykorzystanie środków spółki.

