W Lgocie Wielkiej zakupy nabrały nowego znaczenia. 63-letnia mieszkanka powiatu radomszczańskiego postanowiła w niedzielne popołudnie wsiąść za kierownicę volkswagena i ruszyć – jak sama twierdziła – „tylko po zakupy”. Problem w tym, że miała w organizmie 2,5 promila alkoholu, a jej syn, pasażer, wcale nie był bardziej trzeźwy. Efekt? Samochód w rowie, prawo jazdy w strzępach, a zakupy… raczej nieudane.
Tylko po zakupy skończą się w sądzie
Fraza „tylko po zakupy” zyskała nowy wymiar po tym, jak kobieta w stanie nietrzeźwości postanowiła odwiedzić lokalny sklep. Zamiast koszyka z bułkami, skończyło się na interwencji policji i odholowaniu auta.
Tylko po zakupy – tak tłumaczyła się 63-letnia kobieta, która mając 2,5 promila alkoholu w organizmie, wsiadła za kierownicę i wpadła do rowu. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale jej nieodpowiedzialna decyzja mogła mieć tragiczne skutki
mówi aspirant Dariusz Kaczmarek z radomszczańskiej policji.
W poniedziałek 3 sierpnia 2025 roku policjanci z Kamieńska zostali wezwani do samochodu, który wylądował w przydrożnym rowie. Na miejscu zauważyli kobietę spacerującą poboczem – jak się okazało, była to kierująca volkswagenem.
Tłumaczyła, że jechała do sklepu, a po zdarzeniu szukała pomocy u znajomej, aby wyciągnąć samochód z rowu
informuje Kaczmarek.
Badanie alkomatem wykazało 2,5 promila alkoholu. W samochodzie był również jej dorosły syn, który również był nietrzeźwy – miał ponad 2,5 promila. Czyżby rodzinne zakupy w wersji „all inclusive”?
Tylko po zakupy – ale może pieszo?
Kobieta straciła prawo jazdy, a samochód został odholowany. Teraz grozi jej do 3 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna oraz zakaz prowadzenia pojazdów.
Nie ma usprawiedliwienia dla jazdy po alkoholu! Przypominamy, każda ilość alkoholu za kierownicą to realne zagrożenie. Nawet jeśli ktoś tłumaczy, że jedzie ‘tylko na chwilę’ czy ‘niedaleko’, może doprowadzić do tragedii
podkreśla Kaczmarek.
Choć historia brzmi jak scenariusz kiepskiej komedii, jej konsekwencje są bardzo poważne. Jazda pod wpływem alkoholu to nie tylko łamanie prawa, ale realne zagrożenie dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu. A tłumaczenie „tylko po zakupy” nie przekonuje ani policji, ani na sądu.


