W styczniu 2025 roku, podczas 49. Polskiej Wyprawy Antarktycznej, naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego dokonali niezwykłego odkrycia. W topniejących lodach Wyspy Króla Jerzego odnaleziono szczątki polarnika, Dennisa Ronalda Bella, który zginął tragicznie w 1959 roku. To wydarzenie nie tylko zamknęło bolesny rozdział w historii brytyjskiej eksploracji Antarktyki, ale również podkreśliło znaczenie badań naukowych prowadzonych w ekstremalnych warunkach.
Szczątki polarnika odkryte przez polskich naukowców
Odnalezienie szczątków Dennisa Bella było możliwe dzięki współpracy zespołu badaczy z Uniwersytetu Łódzkiego – prof. Piotra Kittela, dr Pauliny Borówki i dr. Artura Gintera – z Polską Stacją Antarktyczną im. Henryka Arctowskiego oraz Instytutem Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk. Ekspedycja działała w trudnych warunkach lodowcowych, gdzie teren był niestabilny i pełen szczelin.
Miejsce w którym pracowali badacze jest wyjątkowo niebezpieczne, przecięte szczelinami, ze zboczami o nachyleniu do 45 stopni. Szczątki polarnika zostały znalezione wraz z osobistymi przedmiotami: zegarkiem, fajką, radiem, a także fragmentami bambusowych kijków narciarskich, lampy olejowej i wojskowego namiotu. Część kości znajdowała się w luźnym lodzie u podnóża lodowca Ecology Glacier, inne na jego powierzchni.
© Dariusz Puczko / UŁKim był Dennis Ronald Bell?
Dennis Bell, znany jako „Tink”, był meteorologiem i kucharzem stacjonującym w bazie Admiralty Bay. Urodzony w 1934 roku, pracował wcześniej w RAF-ie, a do Antarktyki trafił z brytyjskiego programu badań polarnych, znanego do 1962 roku pod nazwą Falkland Islands Dependencies Survey. Był miłośnikiem psów husky, które hodował i wykorzystywał do transportu na wyspie. Brał udział w pierwszych pracach kartograficznych Wyspy Króla Jerzego.
Dennis był jednym z wielu odważnych ludzi, którzy przyczynili się do rozwoju badań naukowych w Antarktyce w niezwykle trudnych warunkach
podkreślił w rozmowie z BBC professor Dame Jane Francis.
© British Antarctic SurveyTragiczny wypadek w 1959 roku
Do wypadku doszło 26 lipca 1959 roku, podczas wyprawy badawczej z udziałem Dennisa Bella i Jeffa Stokesa. Bell, nie mając na sobie nart, poszedł przodem, by zachęcić zmęczone psy. Wpadł do szczeliny lodowej, pozostawiając po sobie jedynie dziurę w śniegu. Początkowo udało się nawiązać kontakt – Bell chwycił linę, którą opuścił mu towarzysz, ale gdy dotarł do krawędzi szczeliny, jego pas pękł i spadł ponownie. Tym razem nie odpowiedział na wołania.
Odnalezienie szczątków po 65 latach było dla rodziny Dennisa momentem głębokiego wzruszenia. David Bell, dziś 86-letni, nie krył emocji.
Już dawno straciłem nadzieję na odnalezienie brata. To niesamowite, nie mogę w to uwierzyć
mówi David Bell, brat Dennisa Bella.
Polscy naukowcy zabezpieczyli miejsce odkrycia, oznaczając je GPS-em, by szczątki nie zostały ponownie zagubione. Cała operacja ratunkowa trwała cztery dni i wymagała ogromnej precyzji oraz odwagi.
Znaczenie odkrycia dla historii i nauki
Odnalezienie szczątków Dennisa Bella to nie tylko zamknięcie rodzinnej tragedii, ale także przypomnienie o wkładzie pionierów badań polarnych. Dzięki pracy polskich naukowców możliwe stało się uhonorowanie pamięci jednego z tych, którzy poświęcili życie dla nauki.
David Bell wraz z siostrą Valerie chcą wkrótce pochować Dennisa w Anglii. Po latach niepewności i bólu, rodzina może wreszcie zaznać spokoju.
© Dariusz Puczko / UŁ


