Proces dotyczący grupy określanej mianem łowcy kamienic zakończył się wyrokiem Sądu Okręgowego w Łodzi w czwartek 20 listopada. Sprawa, która toczyła się od stycznia 2018 roku, dotyczyła wyłudzania nieruchomości na podstawie sfałszowanych testamentów. Sąd skazał trzech głównych oskarżonych na kary od 3 lat i 5 miesięcy do 6 lat i 5 miesięcy więzienia oraz orzekł wysokie grzywny i przepadek majątku.
Łowcy kamienic – wyrok w głośnej sprawie
Proces w tej sprawie rozpoczął się w 2018 roku. Po ponad siedmiu latach sąd wskazał, że wina oskarżonych nie budzi wątpliwości a dowody są silne. Skazał trzech oskarżonych, których nie było na sali w czasie ogłaszania wyroku, na kary więzienia. Wszyscy oskarżeni będą też musieli zapłacić wysokie grzywny i został im odebrany majątek, który zdobyli nielegalnie.
Niewątpliwie mamy do czynienia z grupą przestępczą, która miała na celu wyłudzanie nieruchomości
mówi sędzia Izabela Kowalska.
Główny oskarżony Zbigniew Ł. usłyszał wyrok 6 lat i 5 miesięcy więzienia, 175 tys. zł grzywny oraz przepadek 825 tysięcy złotych majątku zdobytego nielegalnie. Chodzi tutaj o kamienicę przy Legionów 68, w której oskarżeni – zdaniem prokuratury – wyłudzili 75 procent udziałów. W akcie oskarżenia wyliczono, że próbowali przejąć jeszcze 6 kamienic przy ulicach: Zachodniej 55A/57, Srebrzyńskiej 7, Wróblewskiego 56, Sienkiewicza 27, Narutowicza 42 i Wojska Polskiego 88
Drugi oskarżony – Marek S. otrzymał karę 4 lat i 8 miesięcy więzienia, natomiast trzeci członek grupy Marcin K. – 3 lata i 5 miesięcy. Żaden z oskarżonych nie pojawił się w sądzie podczas ogłoszenia wyroku. Według ustaleń sądu, Zbigniew Ł. kierował całą strukturą, Marek S. fałszował testamenty i dopasowywał dokumenty, a Marcin K. odpowiadał za oprawę prawną.
Kary wymierzone oskarżonym są adekwatne, bo Zbigniew Ł., jako osoba publiczna, powinien świecić przykładem
mówi sędzia Izabela Kowalska.
Główny oskarżony, dziś 63-letni Zbigniew Ł. to były lider lokalnych struktur Samoobrony. Mężczyzna był też dwukrotnie wicemarszałkiem województwa łódzkiego. Marcin K. był wówczas pracownikiem kancelarii notarialnej, a Marek S. adwokatem.
Łowcy kamienic w Łodzi
Akt oskarżenia obejmował lata 2011–2013 i dotyczył kamienic przy ulicach Zachodniej, Wróblewskiego, Srebrzyńskiej, Wojska Polskiego, Sienkiewicza, Narutowicza i Legionów w Łodzi. Tupet oskarżonych najlepiej ilustruje fakt, że po nielegalnym przejęciu jednej z kamienic, oskarżeni wystąpili przeciwko gminie Łódź do sądu, domagając się odszkodowania za rzekome nieprawidłowości w zarządzaniu budynkiem.
Dodatkowo oskarżeni mieli podrzucać do archiwów państwowych fałszowane dokumenty, próbując w ten sposób eliminować możliwość weryfikacji stanu prawnego danej kamienicy.
Fałszerstwa i podrobione testamenty
Prokuratura wskazała, że oskarżeni starali się, aby podrobione testamenty wyglądały jak dokumenty sprzed kilkudziesięciu lat. Dotyczyły one m.in. kamienic należących wcześniej do Polaków narodowości żydowskiej. Fałszywe dokumenty miały rzekomo powstać w latach 1939–1977.
W kilku przypadkach oskarżeni podmienili oryginalne testamenty w archiwach państwowych, a następnie pobierali odpisy sfałszowanych dokumentów i przedstawiali je przed sądami w Łodzi, Łasku i Końskich.
Próby ukrycia fałszerstw
Grupa miała także podkładać pisma w administracjach nieruchomości, aby w razie badań grafologicznych ukryć prawdę. Proces prowadzono z wyłączeniem jawności, a wyrok nie jest prawomocny.
Oskarżeni działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowych kosztem rzeczywistych spadkobierców
mówi sędzia Izabela Kowalska.
Sprawa łowców kamienic odbiła się szerokim echem w Łodzi i w całym kraju. Pokazała, jak zorganizowane grupy przestępcze potrafią wykorzystywać luki w systemie prawnym i archiwalnym. Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi, choć nieprawomocny, stanowi ważny sygnał dla osób próbujących przejmować nieruchomości w podobny sposób.


